Moje ulubione rzeczy...

8/31/2010 eumycha 6 Komentarzy

Asjah zaprosiła mnie do pochwalenia się Wam co najbardziej lubię. Mam wybrać 10 rzeczy...hm...łatwo nie będzie, ale spróbuję...
1. lubię spędzać czas z rodzinką
2. lubię wychodzić z mężem na kolacje, do teatru, kina itd
3. lubię kiedy mnie ktoś odwiedza
4. lubię włoską kuchnię
5. lubię eksperymentować w kuchni i wymyślać nowe potrawy
6. lubię czytać
7. lubię wszelkie robótki ręczne
8. lubię przyrodę
9. lubię ciszę
10. lubię odwiedzać Wasze blogi i podziwiać Wasze prace ;o)
....i jeszcze wiele rzeczy lubię ...

Nie będę nikogo szczególnie zapraszać do tej zabawy, ponieważ już trudno znaleźć kogoś, kto się nie chwalił co lubi...ale jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam.

No i udało się. A  na deser perełki. Może będą pasowały Koleżance do stalowo-popielatej sukienki?



6 komentarze:

Pierwszy efekt zabawy z decoupage...

8/30/2010 eumycha 7 Komentarzy

Lubię buszować po forum Maranty. Dziś trafiłam do działu decoupage, a że od dawna miałam w domu zestaw startowy postanowiłam spróbować. Miałam w domu wazon, który kompletnie nie pasował mi do niczego. Był niebieski...pomyślałam, że gdyby go nieco odmienić mógłby się wkomponować w otoczenie...no i pomalowałam go farbą akrylową (celowo niedokładnie pokrywając niebieski kolor, żeby lekko przebijał), przykleiłam motyw i teraz jeszcze myślę...czy coś poprawić...albo przetrzeć jeszcze innym kolorem...zobaczę...póki co wazon wygląda tak:
jeszcze nie jest doskonały...nawet wiele odbiega od doskonałości,
ale i tak jestem z niego dumna...mam nadzieję, że wkrótce umieszczę w nim stosowny bukiecik ;o)

Poza tym zostałam poproszona przez pewną nauczycielkę o pomoc w wymyśleniu gry edukacyjnej dla dzieci ze szkoły podstawowej. Może macie dzieci w tym wieku i możecie mi powiedzieć jacy książkowi bohaterowie są teraz na topie? Mój Staś jest malutki, więc nie jestem na bieżąco. Siostra, która jest bibliotekarką mówi, że u niej najczęściej wypożyczają "Koszmarnego Karolka"...a czy bohaterowie "Opowieści z Narnii" też wchodzą w grę...zanim zacznę opracowywać grę, pasowałoby trafić z odpowiednimi postaciami. Oczywiście gra ma być planszowa nie komputerowa ;o)

7 komentarze:

Pierwszy sukces Stasia ;o)

8/28/2010 eumycha 4 Komentarzy

Ostatnio niewiele pokazuję robótek, co nie znaczy że nic nie robię. Powstaje pewna rzecz na 90-te urodziny mojej babci, oprócz tego trochę frywolitkowej biżuterii...mam nadzieję, że niebawem coś Wam pokażę.

Dzisiaj natomiast u mnie wielki dzień.
Po kilku miesiącach męczących prób udało się Stasiowi zrobić "foo" do nocniczka! 
A czegoś my nie próbowali, żeby go zachęcić...uparty jest. Ale dziś pociągnął mnie za rękę, żebym mu zdjęła spodenki, siadł na nocnik i udało się! Później wszyscy odtańczyliśmy "Stasiowy taniec bojowy" w ramach nagrody. Później niestety zorientowałam się, że inne "foo" było na kanapie...nie dowiedziałabym się, gdybym nie usiadła sobie w tym miejscu :o/ 
Cóż nie od razu Kraków zbudowano...pewnie nie raz będę jeszcze podłogę wycierać, ale cieszy mnie pierwszy sukces. Do tej pory nie było siły, która zmusiłaby Stasia, żeby choć usiadł na nocniku.

4 Komentarze:

...opowiadanie...

8/24/2010 eumycha 6 Komentarzy

 No to wrzucam...miłego czytania ;o)


"Kolor szczęścia"
Dawno nikt nie przychodził do biura rzeczy znalezionych, żeby zgłosić zaginięcie czegokolwiek i ewentualnie sprawdzić, czy tego nie znaleziono.
-Takie czasy, kto dziś szuka zguby? Zgubiłeś, kupujesz nowe i tyle! - Starsza Pani odwróciła głowę w kierunku  Młodej Dziewczyny, studentki "dorabiającej" do stypendium.- kiedyś rzeczy były o wiele lepsze, wydawało się, że miały duszę, tęskniło się za nimi...
  Blask południowego słońca jakby milknął wobec nadciągającej burzy, czuć było w powietrzu wszechogarniającą ciszę. To cisza jest najlepszym zwiastunem burzy, to ona przegania ludzi do domów, pod dachy. To ona daje znak, że jeszcze chwilę trzeba się spieszyć, a później nie musisz już nigdzie iść. Deszcz wybawia od wielu zadań...daje chwilę wytchnienia.
Starsza Pani spojrzała w okno na przemykających, zabieganych ludzi/
-Teraz na pewno nikt nie przyjdzie. Jeśli chcesz, możesz pójść do domu, jeszcze zdążysz przed deszczem.
Dziewczyna uśmiechnęła się, mogłaby pójść, miała przecież sporo nauki, ale nie chciała. Wiedziała, że sama w czasie burzy nie zniosłaby tej ciszy i pustki. 
-Zostanę, nigdy nic nie wiadomo, może będzie dużo pracy?- sama nie wierzyła w to co mówi, ale nie chciała zostawiać Starszej Pani samej.

 W drzwiach stanęła Kobieta-nie uciekała przed deszczem? A może właśnie tutaj postanowiła się schronić? Była całkiem zwyczajna: zielona bluzka, niedbale zawiązana na szyi apaszka - taka, jakie nosi się tez latem- spodnie poszerzane do dołu. Twarz miała niebrzydką, raczej rumianą i lekko piegowatą, szaro-zielone oczy ( może nawet szaro-niebiesko-zielone?), szare włosy..właściwie to można by rzec, że szarość była jej imieniem, może właśnie miała szare imię? A może po prostu to, czego szukała nadało jej szarą barwę?
-Chciałam zgłosić, że go zgubiłam. Nie wiem, kiedy to się stało - tyle ostatnio się dzieje. Pamiętam, że był ze mną jeszcze trzynastego, wydaje mi się że i piętnastego, a później zniknął. Nie chcę innego, ten był pełen optymizmu, wydawało się, że z nim zawsze będzie tęcza, nawet w najbardziej pochmurny, deszczowy dzień. Uspokajał mnie, dawał mi poczucie, ze nigdzie nie muszę się spieszyć, uciekać przed żadną burzą. Był piękny, pogodny, spokojny, elegancki, zawsze wiosenny, budził zachwyt...a teraz zniknął...

Starsza Pani spojrzała na Szarą z niedowierzaniem -Jak w ogóle można coś takiego wymyślać, przecież to biuro RZECZY znalezionych! Nie przychodzi się tutaj w TAKICH sprawach! TA DZISIEJSZA MLODZIEŻ...
-Proszę, pomóżcie mi go znaleźć! Muszę go znaleźć, tak wiele dla mnie znaczył, tyle mam z nim wspomnień, tyle radości, tyle dróg przebytych. Tak wiele dla mnie znaczył, a ja nie zauważyłam, kiedy zniknął! Proszę! Szukałam już wszędzie - nie ma go!
-Kiedy my bardzo chętnie byśmy Pani pomogły- odezwała się Starsza Pani- gdyby chodziło o...jakiś przedmiot, ale...- nie dokończyła zdania, kiedy pracująca z nią studentka wstała od biurka i podeszła do nich.
-Przyniesiono go wczoraj, jakiś chłopak znalazł go koło "UJotu, leżał na chodniku, to o niego chodzi prawda?-uśmiechnęła się i podała Szarej dziewczynie parasol. Parasol był szaro-zielony jak jej oczy, wydawało się, że pachnie świeżo skoszoną trawą. Soczystość jego barwy robiła wrażenie, jakby był częścią górskiego krajobrazu, który daje spokój o napawa optymizmem. Nie wydawał się być nowy, ale nie było na nim śladów używania. Był po prostu wyjątkowy!
-Dziękuję!- Po to tu przyszła! Uśmiech na twarzy Szarej wyjaśniał wszytko! Był też jakby nieodłączną jej częścią i nadawał szarości jej osoby nowych odcieni, jasno malował się na jej twarzy, co więcej zdawał się być słońcem nie dającym się zakryć żadnym chmurom i żadnej burzy. To był ten optymizm! Znalazła go!
Podziękowała raz jeszcze i wyszła...tak bezszelestnie, jak się zjawiła.

Starsza Pani zwróciła się do swojej współpracowniczki.
-Skąd wiedziałaś, że chodzi o parasol, przecież ona mówiła, jakby chodziło o człowieka?
-Ponieważ wciąż wierzę, że można tęsknić za rzeczą, z którą wiąże się wiele naszych pięknych wspomnień. Są rzeczy, których nie potrafimy zgubić bez żalu. Możemy je oddać komuś wiedząc, że będą mu służyły, że jemu dadzą radość, spokój, poczucie bezpieczeństwa, a może nawet nadadzą barwę jego życiu. Ale zgubić> Nie szukać? To jakby porzucić przyjaciela. Ten parasol miał duszę...był pełen wspomnień...tak, jak go opisała...
                                               
    Zza okna dało się słyszeć szum ulewy, która wreszcie nadciągnęła, już mało kto przebiegał koło okien biura, bo już nie było prawie nikogo, kto nie zdążyłby uciec do domu, czy innego schronienia. Może tylko ta Szara dziewczyna pod szaro-zielonym parasolem ciesząc się deszczem łapała jego krople tak dokładnie, jak łapie się szept kochanej osoby...może tam, w tym deszczu była we wspomnieniach...ze swoim szaro-niebiesko-zielonym szczęściem...

*******************************
inspiracją był parasol mojej koleżanki- był naprawdę piękny i optymistyczny...i ktoś jeszcze...później się rozpędziłam i miałam sporo kolorów i innych takich tekścików, ale szlag je trafił...wraz z twardym dyskiem...
może to i dobrze...

6 komentarze:

Znalezione w szufladzie...

8/24/2010 eumycha 5 Komentarzy

Sprzątałam dziś w szufladzie, jak co kilka miesięcy wyrzucałam rzeczy niepotrzebne. Jakoś tak mam, że zawsze coś się uzbiera do wyrzucenia. Sprzątając natknęłam się na moje opowiadanie, które kiedyś napisałam. Jest bardzo krótkie. Napisałam je w 2003 roku, a nosi tytuł "Kolor szczęścia"...podkreślam rok, żeby nikomu nie kojarzyło się z serialem o podobnym tytule, który z moim opowiadaniem nie ma nic wspólnego. Zastanawiam się, czy nie wklepać tego opowiadanka tutaj...czy ktoś chciałby przeczytać?


Dziś też oprócz sprzątania szuflad mam za sobą 16 słoików ogórków kiszonych i 10 słoików mizerii na zimę...no i 1 duży słój ogórków małosolnych...widać wreszcie wzięłam się za przetwory...

5 komentarze:

Wyniki CANDY!

8/21/2010 eumycha 7 Komentarzy

No i stało się. Niniejszym ogłaszam, że zwycięzcę wyłonił program ze strony www.random.org - żebym to ja umiała, to bym wkleiła tę ramkę na dowód. 
A tak to musicie uwierzyć mi na słowo,
że wylosowano nr6 
co według moich obliczeń wypadło na Mazmikę 
zatem proszę o kontakt w sprawie adresu na jaki mam wysłać nagrodę (eumycha@wp.pl).

Wszystkim bardzo dziękuję za udział w zabawie. Miłe to, że tyle osób chciało wylosować makowy naszyjnik.
Hm...jeśli ktoś pomyślał, że chciałby mieć naszyjnik w podobnym stylu, albo jakiś inny przeze mnie wykonany niech pisze, zawsze można u mnie zamówić, albo się wymienić.


7 komentarze:

coś powstaje...

8/14/2010 eumycha 3 Komentarzy

...co to będzie dowiecie się po 26 września. Na ten dzień praca ma być zakończona. W każdym razie...coś powstaje i to coś mi pomaga się nieco odstresować po egzaminie.
więcej Wam nie powiem...jedyne co mogę dodać, to że włóczka to Himalaya Ultra Kasmir...
Zapraszam wciąż na CANDY

3 Komentarze:

no i....po egzaminie...

8/13/2010 eumycha 9 Komentarzy

Pojechałam, zdałam teorię i oblałam na łuku...żeby było śmieszniej, to wjechałam w słupek z tyłu...czyli, jak już myślałam, że się udało...
Nie spodziewałam się, że aż tak będę zdenerwowana. Jak wsiadłam do tego auta, to zapomniałam kompletnie wszystkiego, a tu jeszcze egzaminator był raczej nastawiony na to, że zaraz wróci i dopije kawę.
Nie wiem, kiedy następne podejście...mam nadzieję, że będę się mniej denerwować, no i że trafię na jakiegoś bardziej uprzejmego egzaminatora, o ile to możliwe...

9 komentarze:

Jutro egzamin...

8/12/2010 eumycha 10 Komentarzy

...no właśnie, a mnie nerwy już zjadają. Testy robię bezbłędnie - więc jeśli mnie stres nie załatwi, to teorię zdam... 
No i tu zaczynają się schody, bo o ile jeszcze nie tak dawno jeździło mi się dobrze i prawie już nie robiłam błędów, to w ostatnich dniach zaczęłam robić okropne błędy...
oj nie wiem co to będzie, ale nie dlatego, że jutro 13 i piątek - bo to dla mnie znaczenia nie ma....tylko dlatego, że zwyczajnie nerwy mi puszczają...

Nie proszę o trzymanie kciuków, ale jeśli ktoś mógłby wesprzeć jakąś krótką modlitwą, to byłoby miło.


A przy okazji przypominam o moim CANDY

10 komentarze:

CANDY! Czyli zapraszam na małe co nieco!

8/05/2010 eumycha 52 Komentarzy

No to nadeszła pora na małe co nieco. Zastanawiałam się co mogę Wam zaproponować i doszłam do wniosku, że podaruję naszyjnik, który w ostatnim czasie spodobał Wam się najbardziej czyli....



Zasady jak zawsze:
1. komentarz pod tym postem
2. Umieszczenie zdjęcia z aktywnym linkiem u siebie na blogu i podanie adresu swojego bloga
3. Kto nie ma bloga też może brać udział - niech komentuje
4. Kto nie ma bloga, a ma stronę, niech napisze adres, gdzie umieścił aktywny link do mojego bloga
I jeszcze jedno- w miarę możliwości proszę się podpisywać...oczywiście jeśli ktoś nie ma konta Google lub innego, które sprawia, że podpis pojawia się automatycznie ;o)
Zapisy do 20 sierpnia.
Losowanie 21 sierpnia i wtedy też podam wyniki.

52 komentarze:

Bluzeczka

8/04/2010 eumycha 9 Komentarzy

Dziś udało mi się pozszywać wreszcie moją bluzeczkę. Zatem się chwalę:


Na tym zdjęciu nie widać, a jest ażurowa. Jak bardzo ażurowa - pokazuje drugie zdjęcie. Wyszło tak sobie, ale robiłam je sama  i to prędko...więc nie jest idealnie. Co do miny - to cóż, zapomniałam się uśmiechnąć ;o)


Tak sobie myślę, że ponieważ ostatnie candy było u mnie pół roku temu, to chyba coś pomyślę i w najbliższych dniach Was zaproszę ;o)

9 komentarze:

...

8/03/2010 eumycha 10 Komentarzy

Ciężki dzień dzisiaj. Staś marudził od rana...a właściwie od 2:37 w nocy. Czasem są takie dni, że zupełnie nie wiem, co mu jest i co zrobić. 
Zmęczona jestem, a jeszcze czeka mnie przygotowanie Stasia do spania. Na szczęście nie trzeba go usypiać. Wystarczy włożyć do łóżeczka i wyjść z pokoju...jakiś czas się jeszcze pobawi i zaśnie.

A  ja zabiorę się za testy, w końcu jakoś trzeba zdać ten egzamin.

Póki co pochwalę się perełkami, jakie zrobiłam dla koleżanki:



10 komentarze:

OBSERWUJĄ