Ogród na balkonie cz2

Przyjemnie jest  napić się herbatki ze świeżej mięty. 
Właśnie przy takiej pogodzie, jak dzisiaj, kiedy za oknem pada deszcz, nabrałam ochoty na taką herbatkę.
Mięty u mnie pod dostatkiem: mięta pieprzowa, cytrynowa, truskawkowa, czekoladowa i jeszcze meksykańska (chociaż ta ostatnia, jeszcze maleńka...więc czekam aż podrośnie).
Wychodząc po miętę, spotkałam na jej liściach uroczego gościa.
Nie chciałam go spłoszyć, więc wolniutko wróciłam po aparat i zrobiłam najostrzejsze zdjęcie, jakie mogłam, żeby tylko go nie spłoszyć.
Prawda, że uroczy?


Gości mam tu mnóstwo, bo przecież roślin sporo. 
Cieszę się, że to głównie owady, a nie ślimaki -te, mam nadzieje nie zagrażają nam z racji 4 piętra ;o)

Dziękuję Wam, za miłe komentarze pod poprzednim postem. 
Chętnie pokażę Wam cały balkon...pewnie w odcinkach, bo ogródek pewnie do lipca będzie rósł...a później zacznie kwitnąć i owocować. 
 Zresztą, wciąż tu jeszcze coś sadzę, przesadzam do większych pojemników...
Dzisiaj wygląda to mniej więcej tak:






Uszyłam więcej filcowych kieszeni, ale ostatecznie powiesiliśmy tylko kilka. 
Teraz obok bluszczyku rosną jeszcze stokrotki. Musiałam je przesadzić, ze względu na mojego małego pomocnika, który jakoś lubi je łamać...



Sałata też już większa. 
Ostatnio przeczytałam, że jeśli będę do sałatki zbierać tylko zewnętrzne liście, a te najbardziej środkowe zostawię, to mogę mieć sałatę odnawiającą się przez całe lato! Ciekawe! Muszę spróbować ;o) 



Mój ogrodnik przy stokrotkach oczywiście...


bluszczyk kurdybanek i stokrotki

Pisałam ostatnio, że będą ut warzywa - jest fasola!
 Fasola ma do spełnienia podwójną rolę, nie tylko kulinarno- ozdobną, ale także posłuży jako osłona przed wiatrem...i może sąsiadami (?)

 Oprócz fasoli rosną jeszcze ogórek, pomidory, papryka, cukinia, cebula, czosnek, sałata, a ostatnio przeczytałam, że można w pojemnikach uprawiać...kukurydzę!
Nie jestem przekonana, czy to się uda...ale spróbowałam. 
Póki co moje kukurydze mają po około 8cm wysokości...ale wykiełkowały(!)

Pewnie część z Was się zastanawia dlaczego na tak dużym balkonie nie ma stolika i krzesełek, żeby usiąść i wypić kawę...
Kawę pijemy siedząc na miękkich poduszkach...stolik i krzesła na czwartym piętrze może zdałby egzamin przy Stasiu i Wojtku...z Kaziem trzeba uważać, dla niego wysokość to nie przeszkoda...
 Może zamiast stolika i krzeseł...zrobimy tu fajne miejsce do zabawy?
Chłopcy już malują na starych kartonach miasta i ulice, żeby móc się bawić klockami i samochodami.

Miłego dnia!

Ogród na balkonie

Lubię maj!
Jest zielono, pachnąco, kwitnąco i ciepło (przeważnie).
Na moim balkonie też już jest zieloni, kwitnąco i pachnąco.
Póki co, w doniczkach, ale za parę dni, mam nadzieję, będę miała kwitnące ściany. 
Uszyłam sobie filcowe kieszenie na kwiaty i  zioła, brakuje mi jeszcze wkrętarki, żebym mogła je powiesić.
 Odkąd zobaczyłam w sieci ogrody wertykalne i kwitnące ściany marzę o ogródku warzywno-owocowo-ziołowym. Okazuje się, że sporo warzyw można uprawiać na balkonie. 
W tym roku zaplanowałam fasolę, pomidory, paprykę, ogórki, cukinię, truskawki, maliny, rukolę, sałatę, szpinak...i sporo ziół...dlatego część upraw musi wisieć na ścianie, część na barierkach balkonu, a część na regale, który kupiłam żeby zwiększyć powierzchnię na doniczki ;o)
 Balkon mam duży, jak na mieszkanie w bloku, więc spokojnie wszystko zmieszczę i jeszcze będzie można usiąść przy stoliku i wypić kawę ;o)
 Prace ogródkowe trwają, więc dzisiaj tylko kilka zdjęć omijających bałagan ;o)


Nasturcja...zajmuje pół wielkiej donicy...w drugiej części powoli wyrasta szpinak...



Tak, tak...te igiełki to świerk...został z Bożego Narodzenia, cały czas zielony i rośnie...
obok zioła: melisa, mięta, tymianek, oregano, lawenda, rukola...
























 Są też bratki, lawenda, stokrotki i bluszczyk kurdybanek ;o)

znajdzie się także jasnota purpurowa... ;o)

 Najmniejszy z pomocników podlewa kwiaty, w tle widać różę...przetrwała zimę powoli wypuszcza listki...


Mój ogródek znajduje się na czwartym piętrze, więc nie muszę obawiać się ślimaków...prędzej ptaki mogą coś wydziobać ;o)
Chociaż, one chyba tak bardzo nie dziobią. W ubiegłym roku chłopcy wrzucili do doniczki pestkę z czereśni, ptaki nie wydziobały, więc mam teraz malutką czereśnię. Niech rośnie...skoro świerk może...to dlaczego nie czereśnia?

A jak Wasze ogródki? 
Jak mówiłam na początku lubię maj, bo jest ciepło.
Dzisiaj akurat nie jest, ale mnie to specjalnie nie martwi, ponieważ wczoraj skończyłam szyć wiosenny płaszczyk i chciałam go jeszcze ubrać. Płaszczyk uszyłam w szkole, sporo się przy nim namęczyłam i nauczyłam. Materiał nazywa się Verona, a wykrój wzięłam z burdy 3/2016 (ten koronkowy). Uszyty na podszewce z kieszeniami w szwach bocznych. 

Wiosna!

Mam nadzieję, że wreszcie przyjdzie.
Zmęczyłam się już zimową kurtką i butami.
Chętnie założyłabym coś lżejszego - a Wy?
Coś trzeba zrobić, żeby zrobiło się bardziej wiosennie.
Wiem, wiem  - jakbym umyła okna, to zobaczyłabym te pąki na drzewach.
Ale okna umyję, jak mi będzie ciepło.
Nie ulegam szaleństwu świątecznych porządków. 
O porządki dbamy codziennie, więc nie ma potrzeby.
Okna poczekają na temperatury powyżej 10 stopni!
Chyba, że uda mi się wcześniej uszyć nowe zasłonki ;o)

Można iść na spacer i podziwiać kwitnące forsycje, podbiały i stokrotki...
albo można zrobić sobie filcowaną stokrotkę i przypiąć do sukienki!

Tak właśnie postanowiłam zrobić i przedstawiam Wam moją nową wiosenną broszkę ;o)
 





 Jest dość duża, ale ja takie lubię!
  

Komu tęskno za wiosenną łąką zapraszam...w sumie to chyba nie ma kwiatka, którego nie dałoby się zrobić z filcowanej wełny, a ja lubię takie wyzwania.

Pozdrawiam wiosennie!


Spódnica z Burdy 12/2013 cz2.

Spódnica skończona!
Jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.
Jestem bardzo zadowolona z tego, jak wyszła,bo jest bardzo wygodna i nieszablonowa. 


Cieszę się, że zdecydowałam się na szkołę, nie na kurs.
Tutaj mam czas na to, by każdą rzecz uszyć z dużą starannością i drobiazgowo dopracować.
O to mi chodziło!





 Chętnie pokazałabym, jak prezentuje się na mnie, ale nie mam fotografa, który zrobiłby ostre zdjęcie ;o)
Chyba czas zacząć uczyć rodzinkę obsługi mojego aparatu ;o)




Teraz szyję spodnie.
Już skrojone, sfastrygowane...w piątek przymiarka  ;o)




Sukienka, która mnie zmęczyła

Oj bardzo mnie zmęczyła ta sukienka.
Wykrój wybrałam z Burdy 8/2015 (model 123). 
Zmierzyłam się i wybrałam najbardziej pasujący dla mnie rozmiar.
Wykroiłam sfastrygowałam i...okazało się, że rozmiar za duży (!), ale to nic...w dodatku fason nie mój. 
No to męczyłam się cały wieczór i dzisiejsze przedpołudnie. 
Udało się doprowadzić sukienkę do mojego rozmiaru i dopasować jej fason do mojej figury.
Jestem troszkę większa niż mój manekin, więc sukienkę prezentuję upiętą tu i tam. 
W sumie jestem zadowolona z efektu i może nawet będę ją nosić.
Mam nadzieję, że wkrótce nauczę się, jak fachowo dokonywać takich poprawek. 

Sukienka uszyta z resztek dzianiny punto w dwóch kolorach wygląda tak:

 

A tutaj sukienka z Burdy, którą wybrałam jako wzór.
Myślę, że gdybym szyła ją z lekkiej tkaniny byłoby w porządku. 
Dzianina punto okazała się za ciężka i nie układała się dobrze. 
Wykrój zostawiam, może przyda się na lato.




Spódniczka z poprzednich zajęć, czeka na kolejne. 
Dopiero wtedy pokażę końcowy efekt. 
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

Miłego weekendu!


Spódnica portfelowa z Burdy 12/2013 cz1.

Pierwsze zajęcia już za mną.
Nawet nie czułam się jak babcia. Okazuje się, że tę szkołę wybierają nie tylko młode dziewczyny zaraz po maturze.
Zastanawiałam się od czego zacznę naukę. Czy będę zaczynała od zupełnych podstaw, czy od razu będę mogła zająć się praktyczną stroną zawodu.
Zaczęłam od przebieżki do pasmanterii i sklepu z tkaninami. 
Czasu nie miałam wiele, a wybór był ogromny...cudne kolory, wzory, struktury materiałów...mogłabym tak wybierać i wybierać.
Kupiłam materiały na spódnicę i na spodnie - w kolorze popielatym.
Wybrałam portfelową spódnicę z Burdy 12/2013 model 109.
Spodobał mi się jej fason i zaciekawił mnie zamek przyszyty na zewnątrz, tak inaczej, przez co przyciąga uwagę.
Szukam teraz ozdobnego rozdzielczego zamka, może być z dwoma suwakami...
 
Spódnica już prawie gotowa. Czeka mnie właśnie przyszycie zamka, wszycie podszewki i paska. 

Chciałam dla Was zrobić zdjęcie spódnicy w trakcie szycia.
Musiałam się spieszyć, ponieważ przy każdej próbie sfotografowania spódnicy leżącej na podłodze Kazik próbował wtrącić swoje trzy grosze.
Wybór zdjęcia do tego postu nie był łatwy, trzeba było wyeliminować te z rączką, nóżką lub główką  w kadrze. Jakieś udało się wybrać.



Tak się prezentuje spódniczka dzisiaj.
Mam nadzieję, że za dwa tygodnie pokażę Wam gotową na modelce ;o)


Jak Wam się podoba? 

A może, któraś z Was szyła taką i pochwali się zdjęciem?
Albo wiecie, gdzie kupić pasujący zameczek?

Dziękuję za odwiedziny. 
Ciąg dalszy nastąpi....



OBSERWUJĄ