Internetowe rekolekcje adwentowe

Internetowe rekolekcje adwentowe
Internetowe rekolekcje adwentowe Ciemne noce Nikodema - można dołączyć przez cały Adwent www.mocneslowo.pl

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Serwetkowy sweterek

Brrrr...ale zimno za oknem, siedzimy w domu, bo dla dzieciaków za zimno (zwłaszcza dla Wojtka), a poza tym przeziębiłam się, nawet nie wiem kiedy.
W sumie to dobrze, że parę dni posiedzę w domu, bo mam trochę pracy.

Po pierwsze muszę wykonać nagrody, które obiecałam Wam w poprzednim wpisie. Do zabawy nadal zapraszam. Szczegóły poznacie klikając link, banerek na bocznym pasku lub zwyczajnie czytając poprzedni wpis ;o) Czasu jest już całkiem niewiele. 

Po drugie prezent na wymianę u Maranty trzeba zrobić, tutaj muszę troszkę popracować nad przypomnieniem sobie pewnych rzeczy...może dzięki temu uda mi się spełnić marzenie osoby, którą wylosowałam.
A po trzecie, mam zamówiony sweterek, taki sam jak ten, który zrobiłam dla siebie.
Świeżo zrobiony założyłam na siebie i jeszcze nie zdążyłam się nim pochwalić w sieci, kiedy zostałam poproszona o zrobienie takiego samego. Dziś z samego rana zamówiłam włóczkę, a ponieważ miałam jeden motek z poprzedniego, to zaczęłam już dziergać.
To moje pierwsze sweterkowe zamówienie, więc się trochę denerwuję, czy wykonana praca będzie zadowalająca. 

Wzór mam z "Diany na szydełku" 4/2011
sweterek zrobiłam z włóczki Diva, całkiem przyjemna w dotyku i kolor ma fantastyczny.
Na zdjęciu widać również wieszczek przeze mnie ozdabiany ;o)

Za oknem zima, a na oknie mam wiosnę dzięki hiacyntom, które pięknie kwitną w ozdobionych przeze mnie doniczkach.

Na koniec deklaracja mojego synka, że od jutra będzie grzeczny ;o)
Muszę go pochwalić, bo pięknie przestawił się na jedno nocne budzenie mamusi.
Dzięki temu mogę powiedzieć, że ostatniej nocy już naprawdę się wyspałam ;o)


Dziękuję za odwiedziny!
Zapraszam znowu, a jeśli macie ochotę na kwiaty ode mnie, to jedną z możliwości jest udział w zabawie.
Już widzę kilka nowych odwiedzających mnie osób, z czego bardzo się cieszę, bo sama też mogę poznać nowe miejsca w sieci. Widzę też, że wymyślacie całkiem fajne nazwy.
Dzięki!

czwartek, 26 stycznia 2012

Kwiaty od Eumychy - zapraszam do zabawy ;o)

W lutym znowu moje urodziny ;o)
Z tej okazji postanowiłam zaprosić Was do zabawy.
W dniu moich urodzin ktoś może wylosować moją kwiatową biżuterię.
Warunkiem udziału w zabawie jest:

1. Zostawienie podpisanego komentarza pod TYM postem (anonimy nie biorą udziału w losowaniu)

2. Podanie adresu swojego blogu i umieszczenie na nim informacji o zabawie ( oczywiście jeśli ktoś prowadzi blog)

3. Można podać, jaki kwiat chcecie w biżuterii (tu można podać swój ulubiony kwiat, albo jeśli ktoś woli podać jaką techniką ma być wykonany np. "róża" "fiołek" albo "kwiat szydełkowy")

4. Dodatkowa nagroda jest przewidziana dla osoby, która wymyśli najciekawszą nazwę lub określenie dla mojej biżuterii  (tu zwycięzca będzie wybrany przeze mnie)


Jednym słowem macie dwie szanse na wygraną, jedną w drodze losowania a drugą dzięki własnej pomysłowości! 


Zapraszam serdecznie ;o)




coś...

"coś" robię, ale niewiele...
na zdjęciach kilka przykładowych ostatnich robótek i śpiewniki, które zrobiłam na kolędowanie.

Kończę powoli sweterek serwetkowy, mam też kilka pomysłów na kolejne prace, bo właśnie zapisałam się na wymianę na forum u Maranty



***********

Dzięki za komentarze pod poprzednim postem.
Nie odstawiam Wojtka od piersi, bo ma dopiero niecałe 7-mcy. Planuję to zrobić dopiero za jakieś 2-3 miesiące. Co do przyzwyczajania do dłuższych przerw na sen - to mój starszy syn zaczął przesypiać całe noce, jak miał 7-8 miesięcy. Teraz owszem zdarza mu się, że się obudzi w nocy i płacze, jak się czegoś boi, ale szybko zasypia. Chciałabym, żeby tak było z Wojtkiem. 
Ostatnie noce pokazują, że mamy nową tendencję, czyli karmienie o 23.00 i ok. 4:00, więc zaczynam spać nocami. Póki co dam dziecku trochę spokoju, a za parę tygodni zacznę karmienie z 23:00 opóźniać.




poniedziałek, 23 stycznia 2012

Wieści z pola walki...

...bo ostatnio każda noc przypomina pole walki. Ćwiczenia z zasypianiem Wojtka przynoszą sukcesy, ale nadal nie śpię. Udaje się go przetrzymać mniej więcej 5,5 - do 7,5 godziny bez karmienia. Niestety nadal budzi się co 3 godziny ( to i tak lepiej niż co 1,5). Najgorzej jest między 2.00 a 5.00 ostatniej nocy cały ten czas przepłakał.
Nie biorę go z łóżeczka, chyba że na chwilkę żeby się uspokoił i wiedział, że jestem przy nim, ale zasypiać musi sam i to w swoim łóżeczku. Póki co udaje się, że między 20:00 a 23:00 śpi spokojnie.
Ząbków mamy już 5, prawdopodobnie za parę dni będzie i szósty.
Mam nadzieję, że to przetrwam i za kilka tygodni będę wreszcie spać. 
Dieta bogata w magnez bardzo pomaga.
A robótkowo- powstaje sweterek serwetkowy, mam nadzieję, że niebawem będzie gotowy.
Tyle w telegraficznym skrócie.




czwartek, 19 stycznia 2012

Wymianka z Reni

U mnie krótko, bo z czasem kiepsko. 
Druga noc bez karmienia Wojtka. Ciężko było. Dziś był mój dyżur, nie wyspałam się kompletnie. Ale są małe sukcesy, wczoraj Wojtek wytrzymał 7 godzin bez jedzenia. Dziś było trudniej, budził się co 1,5 godziny, ale wytrzymał 5 godzin bez jedzenia. Kolejną noc będzie dyżurował mąż, a ja będę spać.

A teraz z przyjemnością się pochwalę cudownymi poszewkami na podusie od Reni, z którą umówiłyśmy się na wymiankę.

Podusie położone już na właściwym miejscu, trafione w 100% ;o)




ja zrobiłam skrzyneczko na kwiatki, cieszę się że Reni się podobają, bo miałam troszkę obawy, co do motywu, czy jest delikatny.

i pożyczone od Reni zdjęcie różyczek 

i naszyjnik

Reniu dziękuję Ci za wymiankę. Jestem bardzo zadowolona z poduszeczek. Prezentują się pięknie!
Cudne są.

Wkrótce jeszcze kilka prac w decu...ale póki co zmykam do Wojtka, bo głodny ;o)



wtorek, 17 stycznia 2012

Wymarzone skarpetki - czyli śmieszny prezent!

Dzisiaj nie całkiem robótkowo, bo pokarzę jedną pracę. Więcej pojawi się  może jutro.
Wszystko zależy od czasu i sił. Dziś byliśmy z Wojtkiem do szczepienia, przy okazji wyszliśmy z zaleceniem odzwyczajenia Wojtka od nocnych posiłków. Będzie ciężko, ale spróbujemy. Ustaliliśmy nocne dyżury.
A na zmęczenie postanowiłam nieco zmodyfikować swój jadłospis - będzie w nim teraz więcej orzechów, bananów, pestek dyni i gorzkiej czekolady - czyli tego co zawiera magnez.

A teraz powoli zmierzam ku ostatniej robótce. To były wymarzone skarpetki dla mojego szwagra. Powiedział, że marzy o takich widząc Wojtusiowe skarpeteczki z grzechoczącymi samolocikami. Otrzymał je u nas podczas tradycyjnego kolędowania u nas w domu - które akurat wypadło w jego urodziny. Relację z kolędowania można zobaczyć u Asi na blogu. Zapraszam do czytania i oglądania zdjęć.

A tutaj skarpetki:
 jeśli ktoś o takich marzy może do mnie napisać ;o)

Na deserek kilka zdjęć chłopaków ;o)







sobota, 14 stycznia 2012

Warto przeczytać

Yadis na swoim blogu napisała coś, co dla każdej osoby zainteresowanej rękodziełem powinno być ważne. Nie tylko dla sprzedających, ale także dla kupujących.
Dlatego właśnie swoje prace wykonuję dla własnej przyjemności...

Po niedzieli będzie nieco bardziej robótkowo.
Pozdrawiam

poniedziałek, 9 stycznia 2012

...

Dziś nieco więcej optymizmu. Trochę ponarzekałam ostatnio, ale kilka rzeczy się zmieniło...przy maluchach wszystko szybko się zmienia.
Wojtek kilka dni temu zaczął samodzielnie siedzieć! To oznacza, że mogę go na chwilę posadzić, żeby się sam bawił, oczywiście w zabawach "na siedząco" chętnie towarzyszy mu Staś, podaje mu zabawki- co powoduje, że mam ich chwilami "z głowy". ;o)
Poza tym Wojtek ma już dwa zęby, więc przez kilka dni będzie spokojny...do czasu wyrzynania się kolejnych.
Mamy jeszcze kolejne sukcesy: zaczął pić z butelki, o czym nie było do tej pory mowy. Nawet jak odciągnęłam pokarm, to się go nie chwycił z butelki, podobnie jak smoczków nie toleruje. Ostatnio jednak wypił mleko z butelki (postanowiłam pomęczyć się trochę z odciąganiem pokarmu, żeby go przyzwyczaić do butelki lub kubka). Możę będę mogła wyjść z domu  wieczorem na dłużej ;o)
A mam plan! Po pierwsze chętnie wybrałabym się na spotkania dla rodziców w poradni psychologiczno-pedagogicznej. W ubiegłym roku chodziłam tam do "Szkoły dla rodziców", to były warsztaty prowadzone w oparciu o książkę "Jak mówić, żeby dzieci na słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły". Warsztaty świetne, chętnie zapiszę się na drugą część pt.: "Rodzeństwo bez rywalizacji". Może jeszcze nie mam problemów wychowawczych, ale ich nie uniknę. Poza tym można tam poznać też fajnych ludzi. Grupa ze szkoły dla rodziców była rewelacyjna.
Jeśli ktoś tu zagląda to pozdrawiam!

Poza spotkaniami dla rodziców chętnie zapiszę się na aerobik, ale to na wiosnę...jak już Wojtek się ode mnie odessie.

Postanowiłam napisać do kilku dzieciatych i nie pracujących obecnie zawodowo koleżanek i umówić się na spotkanie z dziećmi ;o)
Wiosną i latem jest łatwiej, bo się można spotkać na placu zabaw bez umawiania...zimą, kiedy więcej bawimy się koło domu (miejsca sporo), nie widujemy prawie nikogo.

Wracając do Wojtka i jego spania to też coś drgnęło...co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale zawsze coś.
Okazało się też,  że dla niego jeden stały posiłek w ciągu dnia to mało. Daję mu obiadek w południe, a od dwóch dni kaszkę wieczorem...dzięki czemu karmię go tylko raz między 23 a 7 rano...(do tej pory jadł co 2 godziny w nocy).

Mąż postanowił zrobić sobie kilka dni urlopu, co prawda w tym czasie musi jeździć ze swoim Tatą do lekarzy, ale dla nas też będzie miał więcej czasu. Mam nawet obiecany długo wyczekiwany dzień dla siebie ;o)

Babcię moje dzieci mają jedną, młodą jeszcze i pracującą, a mimo to pomaga nam jak tylko ma czas.
Poza tym w każdą niemal sobotę Stasio wędruje do Babci na noc - cały tydzień czeka na sobotę ;o)

No i jeszcze z pola robótkowego - kilka rzeczy robię, bo umówiłam się na wymiankę.
Kupiłam sobie też włóczkę o taką teraz szukam fajnego wzoru na sweterek.

 Tyle na dziś. Pewnie trochę chaotycznie napisałam tego posta, ale jednocześnie piszę i gotuję obiad ;o)

Dziękuję raz jeszcze za wsparcie
i nadal zapraszam na herbatkę jeśli będziecie w okolicy!

środa, 4 stycznia 2012

Dziękuję.

Dziewczyny dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem.
Dzięki za wsparcie. 
Jak się nad tym zastanowić, to faktycznie jeszcze nie jest najgorzej, bo dzieci mam zdrowe.
No i póki co pomimo, że nie dają spać w nocy, to nie muszę się martwić gdzie są i kiedy wrócą.
Bunt trzylatka, chyba mam już za sobą...oby...
a ząbkowanie kiedyś musi się skończyć....
Jednym słowem oby do wiosny...

 ***************

Plan minimum chyba się nie sprawdzi, lubię odpoczywać w posprzątanym mieszkaniu pijąc herbatkę z mojej ulubionej filiżanki...samo się niestety nie posprząta...
Gotować też muszę, bo Staś musi jeść zróżnicowane posiłki, no Wojtek też powoli zaczyna jeść coś innego niż mleko.
Chętnie skorzystam z rady Lucynki, żeby gdzieś wychodzić z domu, jak mąż wróci.
Spotkanie z inną mamą malucha, to  też dobry pomysł.
Przypomniałam sobie, że moja mama, która była w domu z naszą trójką, wieczorami chodziła do sąsiadki (też mamy maluchów) na herbatkę. Fajnie by było mieć taką sąsiadkę...
 
***************

Staś potrafi się sam bawić...choć ostatnio to chyba nie jest sam w swoich zabawach. 
Jak Wam pisałam Staś bawi się w "odprawianie", a ponieważ ja się nie nadaję do tej zabawy wymyślił sobie, że przychodzi do niego ksiądz. Ma wyobraźnię! 
Wczoraj pyta mnie, kiedy przyjdzie do nas ksiądz, jak usłyszał, że za dwa tygodnie, to się biedak zapytał:
"to jak ja wytrzymam tyle czasu?"

Pasja kolejowa też się rozwija, ostatnio synuś mnie zaskoczył, bo sam zbudował sobie tory kolejowe w dodatku poprowadził je częściowo pod stołem - żeby był tunel...

********

Dzięki jeszcze raz Dziewczyny!
A jeśli któraś z Was mieszka w okolicach Wieliczki, to zapraszam na herbatę - nie będę marudzić!

P.S. Dziś w nocy Wojtek przespał 5 godzin bez pobudki - pierwszy raz od kilku miesięcy (bo kiedyś mu się to zdarzało).




wtorek, 3 stycznia 2012

...

Robótek dzisiaj nie będzie....

Ostatnio jestem przemęczona. Pewnie wynika to z tego, że od narodzin Wojtka nie udało mi się przespać nocy bez kilku pobudek. Może z tego, że nie zanosi się na zmianę tej sytuacji. Może też wynika z tego, że każdy dzień podobny jest do poprzedniego. Może też dlatego, że Wojtek ząbkuje i nie mam już swoich "wolnych wieczorów"?. Może jeszcze z kilku innych powodów.
Nie mogłam się zebrać, żeby napisać choćby życzenia świąteczne. 
Muszę trochę odpocząć, choć zupełnie nie wiem jak. 
Muszę odpocząć, bo marudzę i pewnie ciężko ze mną wytrzymać.
Macie jakiś pomysł, jak odpocząć przy półrocznym niemowlaku i trzylatku, tak żeby nie prosić nikogo o pomoc przy dzieciach?
Nie prosić, bo w zasadzie nie ma kogo, wszyscy którzy by chcieli nie mogą...bo pracują...

Wiem, że nie jestem pierwszą mamą, która jest przemęczona, może któraś z Was Drogie Koleżanki podpowie, jak sobie radziła na wychowawczym, żeby nie zwariować, kiedy nie miała czasu, ani sił na jakiekolwiek twórcze działanie?
 



wtorek, 20 grudnia 2011

jeszcze przedświątecznie...

Na życzenia czas przyjdzie. Dzisiaj pokażę Wam kolejną porcję moich prac.
Nie piszę za dużo, bo dopiero wróciłam z Wojtkiem od lekarza i muszę wziąć się za obiad i sprzątanie.
Byliśmy na kontrolnym usg bioderek, więc nie ma powodu do zmartwień.
Ostatnio u mnie sporo pracy, przypadło mi w udziale wykonanie dekoracji na Jasełka. Kilka wieczorów zeszło mi na malowanie.
Zdjęć dekoracji nie zrobiłam, bo sił zabrakło.

za to mam zdjęcie nowej torebki "ludowej"



szafeczki na klucze...


i broszki koronkowej...




Miłego oglądania!

środa, 14 grudnia 2011

Będzie o Stasiu...

Dziś będzie trochę o Stasiu. O Stasiu, bo Staś jest bardzo interesujący - pewnie jak każdy trzylatek.
Ale do rzeczy. Staś ma dwie pasje. Pierwszą z nich jest kolej. Wszystko co jest związane z pociągami jest ciekawe. A z pociągami związane jest wszystko, bo przecież - jak wiadomo- istnieją pociągi widelcowe, kredkowe, skarpetkowe, bułeczkowe, karteczkowe, ręcznikowe itd. Tory też są wszędzie, więc w zasadzie nie wiadomo gdzie nogę postawić, żeby nie zostać otrąbionym przez pociąg. Szlabaniki też są wszędzie - co wynika z tego, że przecież coś musi zabezpieczać liczne przejazdy kolejowe. I tak to sobie mieszkam na wielkiej stacji kolejowej...
Ale to nie koniec, bo jest jeszcze druga pasja Stasia. Staś jest też "kościółkowy" i kilka razy dziennie odprawia różne nabożeństwa. Stąd też poznikało mi kilka rzeczy: serwetki, które służą jako welony oraz metr krawiecki i kilka szali - czyli szaty. Ze względu na swoją druga pasję Staś ubiera tylko zielone bluzeczki ( bo niestety nie zakodował, że ksiądz czasem odprawia w innym kolorze), zatem wszystkie inne ubranka leżą w szafie i czekają na Wojtusia. A ja od rana słucham śpiewów Stasia, a trzeba przyznać, że słuch muzyczny ma, więc słucha się przyjemnie...
No może z jednym wyjątkiem, o którym Wam opowiem. Otóż wczoraj bardzo źle się czułam (ostatnio Wojtek nie daje spać), więc jak Tomek wrócił z pracy położyłam się spać. Zasnąć mi się nie udało, ale za to mogłam posłuchać, jak mój synuś najpierw wszedł do pokoju, żeby zobaczyć, czy u mamusi wszystko w porządku a później zaczął pięknie, melodyjnie i bardzo głośno śpiewać: "Wieczny odpoczynek...".
Tak mu się skojarzyło, skoro tatuś mu powiedział, żeby mamusi nie przeszkadzał bo odpoczywa...

Nie ma to jak trzylatek z pasją!

P.S. Drzwi naprawione, przy okazji udało się załatwić naprawę kilku innych rzeczy...o resztę nadal marudzę ;o)

a żeby nie było tak całkiem bez robótki mały deserek

bransoletka z resztek dżinsu i koronki :o)


piątek, 9 grudnia 2011

Bądź bohaterem w "swoim" domu - czyli świat zdobywają szaleńcy!

Tym razem to nie hasło reklamowe, ale krótkie podsumowanie dzisiejszej akcji. 
Ale od początku.
Dzisiejszy dzień zapowiadał się jako ciężki, bo miałam od świtu do późnego wieczora być sama z dziećmi i piecem (który wymaga tylko nieco mniej uwagi).
No i zaczęło się rano. "Histeria śniadaniowa", czyli tego nie będę jadł, tamtego nie...i wrzask. 
Poprowadziłam mojego synka do jego pokoju (zwykle tak robię, jak ma się złościć, to proszę bardzo, ale ja tego słuchać nie zamierzam), zamknęłam drzwi...i wtedy wypadła klamka. Szczęśliwie od zewnątrz pokój dało się otworzyć. Po kilku minutach synuś zawołał :"mamusiu uspokoiłem się, chce się przytulić", poszłam i go otworzyłam. Oczywiście o wypadającej klamce zapomniałam.
Później było sporo atrakcji, więc nie myśleliśmy o klamce. Wreszcie zadzwonił mój Tata, że weźmie Stasia na weekend do nich. Spakowaliśmy rzeczy i czekamy na Dziadzia.
Dochodzi godzina 17:00 szykuję Stasia do wyjścia, więc wchodzę do jego pokoju po ubranko, Staś wchodzi za mną i....
zamyka drzwi...
I co teraz?
Klamka wypadła, od wewnątrz nie da się pokoju otworzyć.
Nie mam telefonu, żeby zadzwonić do Taty, że jesteśmy zamknięci i nie możemy wyjść.
Nie mam narzędzi - bo kto by trzymał skrzynkę z narzędziami w pokoju dziecka, nie mam możliwości zawołać kogoś przez okno, żeby przyszedł nas otworzyć...ani nawet kluczy od domu w tym pokoju nie mam, więc po co kogoś wołać?
Wojtek sam w pokoju obok, płacze bo nas nie widzi, a wytłumaczyć mu się nic nie da, bo ma przecież 5 miesięcy...
i co byście zrobili?

Ja, niewiele się zastanawiając, własną ręką wybiłam szybę w drzwiach. 
Szczęście, że się nie pokaleczyłam, ale dzieci bohatersko ocaliłam.
"Szaleńcy zdobywają świat" - jak mówi mój mąż, który w życiu nie próbowałby wybijać szyby ręką...
( "w razie potrzeby szybę zbić młotkiem"- ale co  zrobić, jak się ma do dyspozycji jedynie młotek gumowy?)
Za to po niedzieli czeka mnie szukanie szklarza, który szybę w drzwiach zechce wprawić, no i ową klamkę nieszczęsną wymienić muszę, albo naprawić.
Już wiem, że to na mojej głowie zostaje, bo po niedzieli zaś od świtu do nocy sama z dzieciakami zostaję...

czwartek, 8 grudnia 2011

Kilka nowych prac...i złapany licznik

Nie spodziewałam się, że tak szybko ktoś złapie licznik. Udało się to Ani, której  serdecznie gratuluję i obiecuję, że niespodzianka dotrze do niej przed Bożym Narodzeniem. Pewnie wyślę w przyszłym tygodniu, bo ani dziś, ani jutro nie mam z kim zostawić chłopaków. A u nas wieje silny i zimny wiatr, do tego troszkę sypie śnieg na zmianę z deszczem - więc pogoda nie zachęca do spaceru z maluchami.

Jeszcze tylko pokażę Wam kilka nowych prac, które powstały z potrzeby i "na szybko".
Niektórzy pytają mnie kiedy mam na to czas...odpowiedź jest prosta - pracuję nocami.
Czasem zdarza się, że kiedy Wojtek zaśnie w dzień bawimy się twórczo ze Stasiem.
Czasem pracuję, gdy wraca mój mąż z pracy i bawi się z chłopakami...
w każdym razie każdą chwilkę "wolną" staram się twórczo wykorzystać.

świeczka:



 Zegar przypadkowo wyszedł krzywy...ale w sumie do tego motywu to pasuje ;o)


szyty na maszynie schowek łazienkowy dla (...)
 Troszkę krzywy miejscami, ale jeszcze nie opanowałam prostego szycia na maszynie...
prawdę piszą w książce pt.: "Nastolatki szyją" - nauka prostego szycia to podstawa.
Oj tak, pomimo że nastolatką nie jestem już od nastu lat - to korzystam z tej książki, ale nie tylko.


 i zabytkowy, wykopaliskowy niemal  i zapewne zapomniany przez historyków kalendarz na 2012 rok...
;o)

wyszedł mi tak sobie, ale mężowi się podoba (dostał od św. Mikołaja)

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze. 
Cieszę się, że mam ten blogowy świat i Was w nim...czasem to mój jedyny kontakt z kimkolwiek powyżej trzeciego roku życia ;o)

Pewnie jeszcze za wcześnie, ale jak komuś uda się złapać same "piątki" to też nagrodę otrzyma ;o)

środa, 7 grudnia 2011

Obiecana niespodzianka

Tak jak wczoraj obiecałam, wklejam zdjęcie owej niespodzianki. 
Zgodnie z zapowiedzią w skład niespodzianki wchodzi kalendarz, a oprócz niego karteczka, bransoletka, broszka nawiązujące wzorem do nowego wyglądu bloga.
Pozostaje jeszcze wybór naszyjnika-ale to już musi wybrać Paulina.







Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś usiąść i napisać coś więcej...ale póki co jest ciężko z czasem.

Życzę miłego oglądania, Paulinę zapraszam po odbiór nagrody 
a Was zapraszam do łapania licznika...pomysłów u mnie mnóstwo i ciągle coś nowego powstaje...
więc nagroda za "czwórki" gwarantowana.

wtorek, 6 grudnia 2011

Łapanie licznika!

Widzę, że licznik odwiedzin zbliża się do samych "4"  - zatem, komu uda się złapać licznik z czwórkami i wyśle do mnie zrzut ekranu z licznikiem otrzyma ode mnie nagrodę!
Zapraszam!


Dziś już jestem zbyt zmęczona, ale postaram się jutro pokazać Wam zdjęcie wylosowanej niespodzianki.

Pozdrawiam!

Wyniki losowania!


Z przyjemnością ogłaszam, że wylosowałam do kogo powędruje niespodzianka.
Pod postem umieszczono 43 komentarze, po usunięciu nadliczbowych komentarzy (kilka osób pozostawiło więcej niż jeden komentarz) pozostało 39. Przy pomocy tabelki ze strony www.random.org wylosowano nr 11 (pomimo usilnych prób, nie potrafię skopiować tabelki z wynikiem i wkleić jej tutaj)

Osobą, która umieściła komentarz nr 11 jest:

Oczywiście ja też zapisuję się na losowanie. Pozdrawiam.
Paulina


Serdecznie gratuluję Paulinie, i proszę o kontakt w celu ustalenia szczegółów dotyczących nagrody oraz adresu do wysyłki – najlepiej na adres mailowy

piątek, 2 grudnia 2011

Zimowe kwiaty...


Dzisiaj mam dla Was zimowe kwiaty...









żeby nie było monotematycznie to jeszcze
urodzinowa karteczka...


Jeszcze jest szansa, żeby wziąć udział w losowaniu niespodzianki 
a losowanie już 6 grudnia!
Myślę, że w skład niespodzianki wejdzie jeden z moich naszyjników, który wybierze sobie wylosowana osoba, oczywiście będzie prezentowany wcześniej kalendarz i pewnie jeszcze coś...ale więcej nie zdradzę, bo przecież to ma być niespodzianka ;o)

środa, 30 listopada 2011

troszkę bizuterii

Ostatnio udało mi się zrobić nieco biżuterii, mam jeszcze trochę pomysłów, więc coś się jeszcze pojawi.
Na początek pochwalę się naszyjnikiem, który zrobiłam zainspirowana sukienką mojej siostry. Miałam go zrobić dla niej, bo potrzebuje na jedno wyjście. Postanowiłam jednak wypożyczyć go siostrze na tę okazję, a zostawić go sobie.
Przyczyna prosta - chcę, żeby ten naszyjnik ktoś nosił, a nie trzymał w szufladzie, a  o nim później zapomniał, jak to zwykle jest z naszyjnikami i innymi rzeczami, które robię dla mojej siostry.
A ten naszyjnik bardzo mi się podoba, jest wyjątkowy i niepowtarzalny, ponieważ na różyczki zużyłam cały materiał, jaki uzyskałam z pocięcia na kawałki letniego topu ;o)

i jeszcze kilka innych...



Miłego oglądania!