środa, 17 czerwca 2015

Nowa mata Kazia

Spacery na plac zabaw z trójką dzieci wymusiły na mnie uszycie maty, na której będę mogła posadzić Kazia. Mata miała spełniać ściśle określone wymagania:
- powinna być łatwa do spakowania i wygodna w transporcie - więc jest, łatwa w obsłudze, można ją ściągnąć sznurkiem, aby zrobił się worek, w który zostaną zapakowane zabawki. Worek łatwo zawiesić na wózku lub na ramieniu ;o)
-powinna łatwo się czyścić z piasku - więc spód to pikówka na kurtki, którą łatwo otrzepać z piasku. Wierzch to bawełna, do której piasek się nie będzie tak łatwo przyklejał
-powinna być kolorowa i mieć pole do zabawy. - póki co dla Kazia najciekawsze są elementy przymocowane na sznureczkach. W przyszłości będzie mógł  pojeździć autkami po ulicach. A miejsce na macie pozwala na dołączenie kolejnych elementów np. dopinanych na guziki. Więc w przyszłości mogą pojawić się zwierzątka w lesie, kotek koło domku...koszyk na marchewki itd...
Czasu ostatnio mi brakuje, ale udało się! 
Mata gotowa, teraz pora ją przetestować na placu zabaw. Jak widać pierwsze domowe testy już za nami.












Z maty jestem zadowolona. Jednak, jeśli kiedyś będę szyć kolejną uszyję ją nieco inaczej - tylko dla własnej wygody przy szyciu. Takie wielkie kolo ciężko wcisnąć w pole szycia maszyny ;o)

Pozdrawiam!

środa, 27 maja 2015

Sukienka dla mamy i troszkę zaległości

Ostatnio brakuje mi kilku godzin w ciągu doby. Pewnie też tak macie.
Kazik jest bardzo towarzyski, a będzie jeszcze bardziej. 
Właśnie zaczął się czołgać, więc dostaliśmy ćwiczenia na raczkowanie. A ze względu na jego dużą ruchliwość spodziewam się, że będę miała jeszcze mniej czasu ;o)
Teraz zajmuję się przygotowaniem mieszkania na nowy etap rozwojowy Kazika. Trzeba zamontować bramkę na schody, założyć zaślepki do kontaktów, no i zrobić roletę do okna. Kazik budzi się razem ze słoneczkiem, więc wstajemy baaaardzo wcześnie. 
Może jak przyciemnimy nieco sypialnie uda się dospać do 7.00?


Pomimo trudności ze znalezieniem czasu coś udaje się uszyć.
Ale to wciąż nie wyczerpuje moich projektów.
Zeszyt z pomysłami czeka.

Tymczasem powstało troszkę czapeczek, kocyków, przytulanek i sukienek. Zdjęć prawie nie udało się zrobić...czasu brakło...

 


Koszulki chłopaków zyskały  nowy charakter, zresztą wybór postaci trafny ;o)
 



Sukienka na Dzień Matki dla mojej Mamy
 

 Sukienka dostępna tutaj, rozmiar L


A na koniec trzy główne powody przewlekłego braku czasu ;o)


 Lolek, Baziul i Bolek ;o)


 
 Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.


środa, 29 kwietnia 2015

Zapraszam do sklepu!

 
W Wieliczce, przy ulicy Kościuszki 36 (obok Lidla) jest sklep Mama i Maluszek, w którym można kupić wspaniałe rzeczy.
Jest duży wybór smakołyków w dla maluszków. Nigdzie nie spotkałam takiego wyboru kaszek, zupek, deserków. Są pieluszki, kosmetyki i inne akcesoria dla mam i maluszków.
Jest miła Pani, która doradzi niedoświadczonej mamie. 
Obok rzeczy dla mam i maluszków jest pracownia krawiecka, w której nie tylko można zamówić przeróbki krawieckie, ale także można kupić ładne ciuszki nie tylko dla mam.
W tych właśnie miejscach znajdziecie także szyte przeze mnie sukienki dla karmiących oraz zabawki i przytulanki dla maluszków. Wkrótce pojawią się czapeczki, chusteczki i kapelusiki w bajecznych kolorach.
Serdecznie zapraszam na zakupy!

 

czwartek, 23 kwietnia 2015

Mała zapowiedź...

Dzisiaj mała zapowiedź tego, co będę szyła w najbliższym czasie...
a będzie kolorowo...

środa, 22 kwietnia 2015

Miętowa sukienka+ naszyjnik z róż.


   Pogoda nas nie rozpieszcza, znowu dzieci chore - zapalenie oskrzeli. Mój kręgosłup też ostatnio kazał mi nieco odpocząć. Stąd małe opóźnienia. Dzisiaj skończyłam zamówioną sukienkę i naszyjnik z róż.
W pracowni czekają jeszcze dwie sukienki. 
Trzeba jeszcze podłożyć dół i rękawki....i  będą gotowe.
Niedługo być może będzie je też można kupić w sklepie stacjonarnym w Wieliczce, 
ale o tym napiszę w osobnym poście.

Dzisiaj tylko prezentacja miętowej sukienki i naszyjnika z róż. Wszystko przygotowałam dla Agnieszki, mojej koleżanki, z którą studiowałam biologię. 
Tak, tak...żeby szyć, czasem trzeba skończyć biologię ;o)
Ale to jeszcze nie najoryginalniejsze zajęcie po biologii. Jeden z naszych kolegów prowadził kurs nurkowania w Egipcie (!), też po biologii. Jak widać studia się przydają.

Wracając do sukienki, to powinna się dobrze nosić, bo nie tylko skaleczyłam na niej palec, ale nawet szyjąc ją złamałam igłę na swoim palcu ;o)

Aga, to dla Ciebie! Mam nadzieję, że Ci się podoba!
 



Sukienkę szyło się bardzo przyjemnie. Dzianina dresowa, jak najbardziej mi odpowiada.
Zmykam do maszyny, póki jeszcze mama jest u mnie i przypilnuje chłopaków.

Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa!

środa, 1 kwietnia 2015

Stokrotki w rozmiarze S -czyli sukienka z dzianiny

Wiosna właśnie stroi sobie żarty.
Mamy za oknem piękne słońce, po chwili śnieżycę i burzę, a zaraz po tym pojawia się tęcza.
Pogoda oszalała!
A moi synowie licytują się, który bardziej mnie kocha. Najbardziej podoba mi się stwierdzenie "kocham Cię jak stąd do Bogucic". ;o) W sumie i tak lepiej, że nie jak stąd do Krzyszkowic ;o)
Dla niewtajemniczonych - chodzi o dwie dzielnice Wieliczki, czyli blisko.

Korzystając z chwili, że Wojtuś zabawia Kazia prezentuję ostatnią robótkę. 
Miałam pokazać, jak będzie więcej, ale co tam! 
 Oto sukienka z dresowej dzianiny w stokrotki rozmiar S.
Sukienka w rozmiarze sklepowego manekina - oczywiście nikogo nie obrażając. 
Ale tak się składa, że na Mańce leży idealnie ;o)
Na sukience zakwitły stokrotki, zakwitły ponieważ jest wiosna i obiecałam, że właśnie taką wiosenną sukienkę wykonam.
Jak zwykle i do znudzenia, jest to sukienka dla karmiącej mamy.

A po Świętach pewnie znowu wrócę do dziecięcych zabawek. Może uda mi się skończyć super matę edukacyjną dla Kazia. Zdecydowanie muszę szybciej ją uszyć, bo Kazik bardzo chce już siadać ;o)

Dziękuję za odwiedziny i komentarze!





czwartek, 26 marca 2015

Milutkie kocyki-przytulanki

Idzie nowe...
To znaczy, że czasem warto pójść na dłuższy spacer z maluszkiem. A już zupełnie warto uśmiechać się do ludzi i z nimi rozmawiać. Okazuje się wówczas, że efekty mojej pracy podobają się i to bardzo.
Co z tego wyniknie, to jeszcze zobaczymy, plany są, rozmowy są...
Po wczorajszym dniu widzę, że idzie nowe...

A dzisiaj całkiem nowe kocyki-przytulanki:
 






Jak Wam się podobają?

Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.

środa, 25 marca 2015

Czas na chabry i malowane okręty

Dzisiaj ciąg dalszy poznawania dresowej dzianiny. Tym razem nieco grubsza w odcieniu chabrowym.
Pobawiłam się też formą. Tym razem fason z kimonowym rękawkiem. Okazuje się, że i ten fason może być dobry dla karmiącej.


Następna sukienka będzie pewnie miała inny, bardziej skomplikowany krój. 
Już powoli zaczynam widzieć, jak uszyć to, co bym chciała.

Wciągnęło mnie szycie sukienek ;o)

Moi chłopcy za to polubili zabawę w malowanie statków. 
Tym razem sami pokolorowali swoje koszulki z Britanikiem



Pozdrawiam wiosennie!

czwartek, 19 marca 2015

Bawełniana sukienka do karmienia

Pisałam kiedyś, że zaopatrzyłam się w dzianiny ponieważ lubię sukienki.
Chodzę w sukienkach codziennie, dlatego lubię mieć ich więcej.
Ostatnie sukienki z dzianiny punto noszą się dobrze.
No i chyba dobrze wyglądają. Ostatnio ubrałam ją idąc z Kaziem do szczepienia. Jak tylko weszłam do gabinetu pani doktor zwróciła uwagę na mój różany naszyjnik , a następnie na sukienkę. Dowiedziałam się, że powinnam zająć się zawodowo produkcją sukienek i biżuterii ;o) 
Zresztą coraz częściej słyszę takie opinie. Może, skoro do mojego laboratorium nie ma już powrotu, trzeba się nad tym poważnie zastanowić...


 Dzianina punto jest fajna do szycia i do noszenia.
Niestety dość szybko się mechaci. Co innego bawełna. Kupiłam więc cienką bawełnianą dzianinę dresową i uszyłam sukienkę z myślą o ciepłych wiosennych i letnich dniach. Dobrze się szyło, leży też ładnie, no i w lecie nie będzie mi w niej gorąco. 

Sukienka prezentuje się tak:

tutaj z moim ukochanym motylkiem


zwyczajnie...

z bawełnianym zamotkiem

i  maczkowym naszyjnikiem

Teraz chcę troszkę przysiąść nad zabawkami dla Kazia. Mam kilka pomysłów, a trzeba się z nimi spieszyć. Kazik skończył właśnie 4 miesiące i bardzo mu się spieszy do siadania. Chciałby już siedzieć i się bawić ;o)
Pewnie już niedługo będzie siedział samodzielnie, wtedy przyda mu się fajna, edukacyjna mata-kocyk.
Póki co z zabawek udało mi się uszyć kolejnego słonika, tym razem dla małej Helenki.
Mam nadzieję, że jej się spodobał. Słonik jest żółto-biały, bo przecież nie wszystko, co jest dla dziewczynek musi być różowe ;o)




Dziękuję serdecznie za odwiedziny na moim blogu i komentarze.
Pozdrawiam.

piątek, 13 marca 2015

Sesja pewnej sukienki

"Mamusiu wyglądas jak budyń śmietankowy albo słonecko!" - zawołał Wojtuś, kiedy mierzyłam nową sukienkę. Widać, że mu się spodobał wiosenny kolor dzianiny, z której ją uszyłam.
Jak zwykle sukienka z dzianiny punto, fason daje możliwość karmienia maluszka.
 Dzisiaj przymierzałam do niej wykonaną przeze mnie biżuterię. Jak można się przekonać na zdjęciach, sukienka daje wiele możliwości.
 Miłego oglądania.













Dziękuję za odwiedziny!

czwartek, 12 marca 2015

Szal z magnoliami

Ostatnie ciepłe i słoneczne dni sprawiły, że można było poczuć się wiosennie.
Spacerując z dziećmi szukaliśmy oznak wiosny.
U mnie zakwitły też magnolie, póki co na szalu, ale mam nadzieję, że niebawem będzie można podziwiać te prawdziwe. Lubię magnolie, zresztą lubię większość kwiatów.
Szal wykonałam z delikatnej tkaniny wełnianej, magnolie są filcowane na sucho.
Myślę jeszcze nad broszką, która będzie służyła za zapięcie, musi być delikatna i nie zwracać na siebie uwagi. Wystarczy, że szal jest ozdobiony kwiatami.
Szal ma być prezentem, mam nadzieję, że będzie się podobał.


Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

**************
14.03.2015
Broszka gotowa. Można nią przypinać szal, albo nosić oddzielnie.
Nie było łatwo wymyślić pasującą broszkę. Próbowałam filcować na sucho miniaturową magnolię na skrawku wełny, niestety tkanina dość rzadko tkana, więc się nie udało. Za to namalowałam malutką magnolię na kawałku filcu...i efekt mi się spodobał.
Broszka prezentuje się tak:


 

środa, 11 marca 2015

Koronka klockowa

Zatęskniłam już za spotkaniami z koronką klockową.
Już od kilku tygodni planowałam, że wybiorę się z Kaziem na chwileczkę.
Udało się wczoraj. Pojechaliśmy do lekarza, a że było to w pobliżu SM w Wieliczce, udało się wstąpić na zajęcia. Tam czekała na mnie miła niespodzianka. Moja serwetka, której nie skończyłam przed porodem była już gotowa. Mam więc w swojej kolekcji serwetkę wykonaną częściowo przeze mnie, a dokończoną przez naszą Mistrzynię, Panią Józefę.
Dziękuję bardzo serdecznie ;o)

W domu warsztacik do koronek stoi spokojnie i czeka na odpowiedni czas.
Przyznam się, że nawet zaczęłam jakąś niewielką robótkę, ale póki co prace idą wolno.
Wciągnęło mnie szycie.
Zresztą moje sukienki do karmienia wzbudziły zainteresowanie i można się spodziewać, że powstanie ich więcej. W końcu mam karmiących wokół mnie jest wiele. 




sobota, 28 lutego 2015

Kimonowa sukienka i kwiecista torba na zakupy.

Zostałam poproszona o uszycie torby na zakupy. Miała być czarna, tak jak poprzednia. A że nowa właścicielka właściwie wszystko nosi czarne, spróbowałam ją namówić na wybór tkaniny w kwiaty. Będzie nieco bardziej wiosennie. Parę dni temu przyszła do mnie paczuszka z czarną satyną bawełnianą w kwiaty.
 I z niej właśnie powstała torba, która pomieści spokojnie teczki A4 i spore śniadanie do pracy ;o)

A tej bawełny mam bardzo dużo. Kupiłam ją z myślą o spódnicy i paru innych rzeczach.


Pisałam Wam na początku roku, że mam zamiar zrealizować swoje marzenie. Tym marzeniem jest ukończenie kursu projektowania i szycia. Na taki zapisałam się w styczniu i staram się sumiennie wykonywać wszystkie ćwiczenia. Kolejny do realizacji mojego marzenia to wykonanie sukienki lub bluzki z kimonowymi rękawami.
Na początek wybrałam sukienkę. Uszyłam ją z moich zapasów dzianiny punto.
Ta nie jest do karmienia, bo przecież nie zawsze muszę wychodzić z Kazikiem, zresztą kiedyś przestanę karmić ;o)
A lubię takie sukienki "do biegania" ;o)
Chociaż z tym różanym naszyjnikiem wygląda nieco bardziej dostojnie ;o)
Co do bluzki z kimonowymi rękawami też mam pewien pomysł.
Chcę nieco "pomajstrować" przy wykroju, żeby wyszło coś wyjątkowego i nadającego się do karmienia ;o)
Skoro jestem "monotematyczną" matką karmiącą, to moja natura "kombinatora" może się przydać do wymyślania nowych rozwiązań.

Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mój robótkowy świat i zostawiają po sobie ślad w postaci komentarzy.
Bardzo się cieszę, że jesteście.
Pozdrawiam cieplutko!