czwartek, 31 lipca 2014

Chusta i nowe moteczki

Udało mi się skończyć chustę z wełenki, którą kupiłam chyba dwa lata temu w e-dziewiarce. Nie pamiętam nazwy tej włóczki, wiem tylko że 100% wełna z merynosów, ręcznie farbowana z Urugwaju (może lace merino?)
Chusta prosta, wykończona szydełkowym ażurkiem. Ma swoje przeznaczenie. 
Będzie małym drobiazgiem w ramach podziękowania za pomoc.






Wczoraj był dzień wycieczkowy, jak mówią moje dzieci.
Pojechaliśmy do Kalwarii Zebrzydowskiej zobaczyć stację kolejową i przejechać przez przejazd kolejowy- czyli obowiązkowy punkt każdej wycieczki z chłopakami.
A przy okazji udało nam się zamówić stół i krzesła do mieszkania, będą pod koniec sierpnia.
A skoro byłam w Kalwarii nie mogłam nie poszukać pasmanterii  biferno.
Włóczek tam przepięknych mnóstwo, oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami i kupiłam sobie dwa moteczki w kolorach od których ciężko mi było oderwać oczy:

Z kolorowej zrobię sobie komin, a z jedwabiu w kolorze petrol powstanie chusta.


Mieszkanie urządzamy cały czas, jeszcze trochę czasu minie zanim będzie gotowe. 
Lubię to co proste i nie przepadam za nadmiarem dekoracji i bibelotów. Ale motywy kwiatowe muszą być obecne. Tak jest np. w sypialni, która poza półką na książki jest już całkowicie urządzona.
 
 
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Już u siebie...

Tydzień temu wróciliśmy z wakacji. Podobnie jak w ubiegłym roku były to dwutygodniowe rekolekcje formacyjne Domowego Kościoła. I tak jak poprzednio był to dla nas bardzo wyczekiwany i potrzebny czas. Na dwa tygodnie życie zwalnia swój bieg. Codzienne troski stają się mniej ważne. 
Jest za to czas na modlitwę i rozważanie Pisma Świętego. Poza tym spotkanie innych rodzin, dla których ważne są te same wartości jest bardzo budującym przeżyciem.
W tym roku było nam łatwiej, bo nasze dzieci chętniej chodziły bawić się z innymi, wszystko dzięki wujkowi Grzesiowi i cioci Beatce, którzy mieli mnóstwo energii, pomysłów i ogromne serca do dzieci.
Zdawało się czasem, że nasi chłopcy nie będą chcieli do domu wracać bez wujka Grzesia ;o)
Dzięki temu, że dzieci nie trzymały się nas kurczowo mogliśmy spokojnie przeżywać rekolekcje.
Okazało się nawet, że ból kości który mi dokuczał od dłuższego czasu - ustąpił po modlitwie wstawienniczej. 

Od tygodnia jesteśmy w domu, już u siebie. Dzięki temu, że wkroczyliśmy w nowe mieszkanie/życie po rekolekcjach łatwiej jest poukładać rytm dnia we właściwy sposób, żeby czasu wystarczyło na wszystko, co ważne.
Zresztą od tych mniej ważnych rzeczy zdążyliśmy się przez dwa tygodnie odzwyczaić. 
 *******
Pracy w mieszkaniu dużo. Jeszcze na każdym kroku trafiamy na braki i niespodzianki.
Pierwszego dnia odkryliśmy, że nie przywieźliśmy pudła ze sztućcami (gdzie jest?) ;o)
Dobrze, że mama mieszka blisko i pożyczyła nam widelce i nóż, łyżeczki jakieś były ;o)
Następnego dnia odkryłam, że przecież nie mam ani kawałka lustra...jak tu się uczesać i wyjść z domu...jakoś sobie poradziłam, a że nikt na mój widok nie uciekał, to może nie było tak źle. 
Lustro i sztućce kupiłam tego samego dnia.

Wczoraj zastrajkowała nasza zmywarka, chyba postanowiła sobie zrobić wolne. 
Mimo wielu prób nie zechciała się nawet włączyć, nic - żadnej reakcji, światełka czegokolwiek...
Zadzwoniłam więc dzisiaj do serwisu, ale kiedy chciałam podać  panu jej model, nagle się włączyła.
Podziękowałam więc za szybką pomoc w naprawie - żeby każdy serwis  tak ekspresowo działał ;o)
 Choćby ten od windy...bo coraz ciężej wnosić zakupy na czwarte piętro...

********

Pracami nie będę się dziś chwalić, przydałoby się coś większego zrobić, więc kiedy mogę, to siedzę sobie w fotelu i dziergam sweterek. Zresztą jak widać na zdjęciu schody jeszcze nie skończone...jak i wiele innych rzeczy.
Na zdjęciu fotel, który dzięki znajomemu tapicerowi zyskał nowe obicie i nie tylko. A kiedyś wyglądał tak KLIK

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i dziękuję za miłe komentarze.


piątek, 20 czerwca 2014

kwiaty na sukienkach...i rozmowy z dziećmi

Dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim wpisem.
Po pszczołach w mieszkaniu została jeszcze tylko dziura w podłodze na poddaszu.
Prace idą powoli, ale przynajmniej na dole widać już koniec.
W ramach przerywnika w pracach remontowych dzisiaj chciałam się pochwalić dwiema nieco odmienionymi sukienkami. 


Na początek kupiona za grosiki sukienka w pudrowym różu...czegoś jej brakowało, więc przyszyłam różyczki. Jest bardziej w moim stylu...



i sukienka, która wymagała zakrycia plam...teraz zamiast plam ma stokrotki...


 na specjalne zamówienie zrobiłam też dwa proste kwiaty...



Na temat dzidziusia prowadzę ciekawe rozmowy z moimi synami.
Najpierw Staś zapytał mnie, czy ja jestem domkiem dla dzidziusia - a jestem.
"To jak wrócę z przedszkola pokażesz mi gdzie są drzwiczki?"

Później Wojtuś  miał zamiar połaskotać dzidziusia i prosił, żeby otworzyć brzuch, bo on chce sprawdzić, czy dzidziuś się śmieje... 
Trudno mu było zrozumieć, że nie da się zobaczyć czy maluszek się śmieje.
Przed nami USG, więc pewnie będą mogli zobaczyć co się dzieje w brzuchu mamusi.

**********************************

Dla wytrwałych na deser mały prezent - czyli zdjęcie dzisiaj skończonego (choć jeszcze z nitką) dywanika do łazienki. Dobrze, że nitka została, dywanik jest troszkę za mały i trzeba dorobić kilka rządków. Póki co prezentuje się  tak:




piątek, 13 czerwca 2014

Kto ma pszczoły...

...ten ma miód?
W naszym przypadku raczej kłopoty. 
Jeszcze nie zdążyliśmy zamieszkać w naszym nowym mieszkaniu, a musimy zrywać podłogę na poddaszu, żeby...wydobyć gniazdo pszczół...
Mieliśmy już kopciuszki na balkonie, te zdążyły się wyprowadzić, kiedy młode opuściły gniazdo.
W tym tygodniu wprowadziły się do nas pszczoły. Znalazły szparę w elewacji i wybudowały sobie gniazdo między piętrem a poddaszem, pomiędzy legarami mają warunki idealne, ciepło i bezpiecznie...
Dobrze, że mamy znajomych pszczelarzy, okazuje się że na takie gniazdo jest wielu chętnych.
Mam nadzieję, że uda się je bezpiecznie przenieść.

Pozostaje pytanie jakie jeszcze stworzenia zamieszkają u nas zanim sami się wprowadzimy?
Swoją drogą, chyba dobre mieszkanie wybraliśmy, skoro przed nami wprowadziła się do niego kolejna rodzina, wcześniej ptasia, teraz pszczela...widać panują tam warunki idealne dla rodziny ;o)

To dobrze, bo w naszej rodzinie zmiany...
Wczoraj byłam w chłopcami w sklepie, chciałam kupić sobie troszkę tkanin. Poprosiłam tradycyjnie, żeby Staś pilnował Wojtusia, a Wojtuś Stasia.
Kiedy buszowałam między regałami, pani zapytała chłopców, który jest Stasio, a który Wojtuś.
A chłopcy chórem powiedzieli, "jeszcze będzie DZIDZIUŚ!" Pani zainteresowała się bardziej, zapytała czy będą mieli braciszka czy siostrzyczkę. 
Odpowiedź chłopaków była rozbrajająca:
"Najpierw będzie dzidziuś, a później dopiero będzie braciszkiem, albo siostrzyczką!"
W sumie mieli rację, bo póki co wiemy, że jest dzidziuś...ale jeszcze nie wiemy, kto tam mieszka.
 Ważne, że chłopcy  też się cieszą.

  ***********

W sprawie robótek ręcznych coś drgnęło. Kupiłam sobie dwa motki cotton spaghetti w pasmanterii KAMART. Robię z nich dywanik do łazienki. Zmieniły się plany odnośnie kolorów w łazience - będzie bardziej kolorowo...
Udało mi się nieco przerobić dwie sukienki...i powstaje nieco biżuterii...
Mam nadzieję niedługo pokażę zdjęcia...

****************

Dziękuję za odwiedziny i komentarze!  
 


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Coś nowego! Zapraszam do Moniki i Ewy!

Dzisiaj zupełnie nietypowo.
Pamiętacie może Monikę, której prace pokazywałam na moim blogu? Nadal można je oglądać w archiwum.
Ale nie ma takiej konieczności.  Dużo łatwiej będzie kiedy klikniecie monewa-art. Wyświetli się Wam nowy blog Moniki i Ewy. A w nim propozycje biżuterii z przeróżnych materiałów! 
Widziałam na własne oczy prace Ewy i Moniki. Są niesamowite, ładne, pomysłowe, nietypowe i wykonane ze smakiem. 
Zaglądnijcie koniecznie, kto wie może uda się Wam wygrać bransoletkę?
A jeśli nie będziecie mieć szczęścia w losowaniu, to może zamówicie malowany parasol...albo jeszcze inną ciekawą rzecz?
Pewnie nie jednym nas zaskoczą, bo pomysły mają nieziemskie i naprawdę potrafią zrobić coś z niczego...

http://monewa-art.blogspot.com/2014/06/dwie-torby.html?showComment=1401719892886#c1829869091582256220
klikając na zdjęcie można zapisać się na candy u monewa-art.
LOSOWANIE 1 LIPCA

A u mnie dużo się zmienia.
Kuchnia już prawie gotowa, wyposażona. Schody pomalowane...czekamy na meble...jednym słowem coraz bliżej przeprowadzki...
To nie wszystkie zmiany, ale na opowieść o pozostałych jeszcze przyjdzie czas.

Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.

piątek, 23 maja 2014

filcowo i kuchennie

Dzisiaj przyjechały nasze meble kuchenne. 
Jestem nimi zachwycona, więc jeśli ktoś kiedyś będzie szukał fachowca w  okolicy Krakowa, mogę polecić.
Mebelki już zamontowane. Teraz trzeba wybrać się po AGD i będzie można zakończyć montaż kuchni.
Inne pomieszczenia też nabierają wyglądu.
Jeszcze troszkę i będzie można się wprowadzić.
Zdjęcie nie pokazuje piękna tych mebelków...dopiero, jak będzie całość będzie ślicznie.
Nie pokażę więc całej kuchni...jeszcze nie... ;o)

Jak Wam się podoba?





 W tytule było też o filcu, więc pochwalę się dwiema nowymi broszkami, a właściwie brochami!
Kwiaty w kolorach pastelowych, wykonane z wełny i jedwabiu.
Dzisiaj wyprodukowane, jutro jadą w świat.
Gdyby ktoś miał ochotę na broszeczkę, można pisać ;o)
albo można przyjść 29 maja do Domu Ludowego w Krzyszkowicach i własnoręcznie wykonać taką ozdobę
Zapraszam!





Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.

Pozdrawiam!

 

środa, 7 maja 2014

Drobiazgi

Czuję się lepiej! 
Ostatnio udało mi się zrobić kilka drobiazgów, więc spieszę, żeby się pochwalić ;o)
Pogoda nie sprzyja robótkom, bo więcej czasu spędzam z dziećmi na placu zabaw.
W mieszkaniu też postępy. Jutro przywieziemy drzwi wewnętrzne i wyposażenie łazienki.
W przyszłym tygodniu powinna być już kuchnia, więc czeka nas wybieranie i zakup AGD.

Dziękuję za miłe przyjęcie moich pierwszych klockowych kolczyków.
Obiecuję, że nie będą to jedyne kolczyki wykonane tą techniką.
Póki co trzeba skończyć serwetkę, która czeka od lutego...

A dzisiaj porcja różności:

naszyjnik z róż, na specjalne zamówienie do sukienki...


filcowany kwiat, do którego kolory wybierał Wojtuś i nawet troszkę go sam filcował...



mój filcowy kwiat...



i naszyjnik dla kuzynki, której marzyło się coś z czernią i czerwienią...






Pozdrawiam i do następnego wpisu...

sobota, 26 kwietnia 2014

kolczyki z koronki klockowej



Moje pierwsze kolczyki wykonane tą techniką, użyłam nici bawełnianych w kolorze ecru. Wzór znalazłam w internecie.
Na zdjęciu kolczyki jeszcze przed usztywnieniem. 
Mam nadzieję, że będą się dobrze nosić.
 





Na polu mieszkaniowym postępy i sukcesy.
Mamy już schody, trzeba je zmontować i wreszcie będzie bezpieczne wejście na poddasze.
Pracy jeszcze sporo...ale mam nadzieję że przed wakacjami uda się przeprowadzić.

 



piątek, 11 kwietnia 2014

Klockowa serwetka

 Klockowa serwetka dla tych, którzy mimo wszystko tutaj zaglądają. 
Przez jakiś czas, nie będę pokazywała prac. Chwilowo nie mam sił na jakiekolwiek robótki.
Mam nadzieję, że niebawem to się zmieni i uda się napisać coś więcej o przyczynach tego braku sił. 

Dziękuję, że mimo wszystko ktoś tu zagląda. 

Pozdrawiam i życzę miłego oglądania mojej serwetki.
Wykonana z cieniutkich nici bawełnianych, jest niewielka (ok. 15cm średnicy) i bardzo delikatna.












poniedziałek, 17 marca 2014

Wiosennie

Będzie, krótko...prawie same zdjęcia...zmęczona jestem ostatnio...jakoś nie mogę się zmobilizować do pisania. Z robótkami też ciężko...przesilenie wiosenne?
Dobrze, że są cotygodniowe zajęcia, które jednak trochę mobilizują.
****
W mieszkaniu prace trwają. Kuchnia już wybrana, wyceniona, czekamy na realizację. Łazienka zaprojektowana, płytki już wybrane, jak tylko ruszy winda będzie można je przywozić.
Pewnie macie racje, że dopiero później przyjemnie jest mieszkanie urządzać i ozdabiać.
Jak już mam wizję kuchni i łazienki, to mogę powoli myśleć nad szydełkowymi, filcowymi i innymi dodatkami. ;o)
Myślę też o balkonie, jest duży więc spokojnie zmieszczą się tam potrzebne w kuchni zioła i kwiaty dla ozdoby.
Byle sił i zapału wystarczyło ;o)

Wracając jednak do telegraficznej relacji z twórczych zmagań przedstawiam kilka zdjęć:


czekając aż zakwitną prawdziwe fiołki, postanowiłam zrobić kilka filcowych...
oto jeden z nich:




zakwitają również kolejne filcowe tulipany...


A w ramach pomysłów na Twórcze czwartki powstały takie tam rzeczy:

wazon z butelki po soku, którą owinęłam sznurkiem...i kwiat filcowy dla dekoracji



świąteczna kartka jako inspiracja...na warsztatach powstało ich więcej...


Udało mi się z pomocą fachowców zrobić takiego aniołka ;o)


A ostatnio podczas czwartkowych zmagań z decoupage'm powstał taki stary wazonik:



Życzę miłego oglądania!
Zmykam do chłopaków, czekają na wybudowanie wielkiej trasy dla samochodów i linii kolejowej dla pociągów. Podobno się na tym znam ;o)

środa, 5 marca 2014

Żonkile...



Kiedyś zakwitły u mnie szydełkowe żonkile, dzisiaj kwitną filcowe...

Z filcowych powstaną broszki, będą ładną ozdobą na wiosnę.

Ale jakby komuś zamarzyły się szydełkowe...to też mogą być ;o)



Oj, po dzisiejszym ciężkim i dość nerwowym dniu, aż miło popatrzeć na te kwiaty.
Trochę mnie przeraża  wykańczanie mieszkania. Co prawda większość rzeczy zaplanowaliśmy na etapie budowy, ale dziś już wiemy, że trzeba coś zmienić...
Może przez to, że póki co w mieszkaniu niewiele się dzieje, jakoś "nie czuję tego klimatu".
Czy tylko ja tak mam?
Jak czytam blogi, to wydaje mi się, że dla większości ludzi urządzanie mieszkania to wielka przyjemność.
Może rzeczywiście, jak już miną te najgorsze prace, to będzie lepiej?
Dość marudzenia!

*****

Jutro o 17:00  prowadzę"kartkowe" warsztaty w ramach "Twórczych czwartków" w Krzyszkowickim Domu Ludowym, a pojutrze o 17:00 warsztaty z filcowej biżuterii w Bibliotece na os. Kościuszki - jeśli , ktoś ma ochotę, to zapraszam


poniedziałek, 3 marca 2014

Idzie wiosna...a u mnie zakwita filcowa biżuteria....

Lubię kiedy jest ciepło i świeci słońce.
Teraz jeszcze oprócz zapowiadającej wiosnę pogody cieszy mnie to, że mamy już klucze od naszego mieszkania.
Przed nami sporo pracy. Póki co planuję łazienkę i kuchnię, jedno mogę powiedzieć: będą jasne i dość skromne, takie zwyczajne, proste...żebym później mogła poszaleć z dekorowaniem ;o)
Chociaż do dekorowania jeszcze baaardzo daleko, to już mam kilka pomysłów.
Jak przyjdzie czas, to będę się chwalić.


A póki co mam dzisiaj troszkę wiosennych prac...

na początek kolejny koronkowy ptaszek, oprócz niego powstaje serwetka, której fragment kiedyś pokazywałam. Dziś jest już na bardziej zaawansowanym etapie...ale na finał jeszcze trzeba poczekać...



Słońce inspiruje mnie do filcowania kwiatów, dlatego dzisiaj zapowiedź wiosennej biżuterii:

tulipanowy naszyjnik filcowany na mokro


turkusowy kwiat...