Zatęskniłam już za spotkaniami z koronką klockową.
Już od kilku tygodni planowałam, że wybiorę się z Kaziem na chwileczkę.
Udało się wczoraj. Pojechaliśmy do lekarza, a że było to w pobliżu SM w Wieliczce, udało się wstąpić na zajęcia. Tam czekała na mnie miła niespodzianka. Moja serwetka, której nie skończyłam przed porodem była już gotowa. Mam więc w swojej kolekcji serwetkę wykonaną częściowo przeze mnie, a dokończoną przez naszą Mistrzynię, Panią Józefę.
Dziękuję bardzo serdecznie ;o)
W domu warsztacik do koronek stoi spokojnie i czeka na odpowiedni czas.
Przyznam się, że nawet zaczęłam jakąś niewielką robótkę, ale póki co prace idą wolno.
Wciągnęło mnie szycie.
Zresztą moje sukienki do karmienia wzbudziły zainteresowanie i można się spodziewać, że powstanie ich więcej. W końcu mam karmiących wokół mnie jest wiele.
Lubię kiedy jest ciepło i świeci słońce.
Teraz jeszcze oprócz zapowiadającej wiosnę pogody cieszy mnie to, że mamy już klucze od naszego mieszkania.
Przed nami sporo pracy. Póki co planuję łazienkę i kuchnię, jedno mogę powiedzieć: będą jasne i dość skromne, takie zwyczajne, proste...żebym później mogła poszaleć z dekorowaniem ;o)
Chociaż do dekorowania jeszcze baaardzo daleko, to już mam kilka pomysłów.
Jak przyjdzie czas, to będę się chwalić.
A póki co mam dzisiaj troszkę wiosennych prac...
na początek kolejny koronkowy ptaszek, oprócz niego powstaje serwetka, której fragment kiedyś pokazywałam. Dziś jest już na bardziej zaawansowanym etapie...ale na finał jeszcze trzeba poczekać...
Słońce inspiruje mnie do filcowania kwiatów, dlatego dzisiaj zapowiedź wiosennej biżuterii:
tulipanowy naszyjnik filcowany na mokro
turkusowy kwiat...
We wtorek uczestniczyłam w drugim spotkaniu z koronką klockową. Tym
razem wzięłam ze sobą aparat, więc mogę Wam zaprezentować zdjęcia
robótki. Jest to zakładka z czeskim wzorkiem. Znowu pstrokata, ale tak
łatwiej zapamiętać kolejność klocków.
Zdjęcia przy świetle elektrycznym, więc nie są artystyczne ;o)
Przed rozpoczęciem pracy przygotowuję pary klocków. Jeszcze nie mam pojęcia, jak je pozawieszać do tego wzoru
A tutaj już praca postępuje, coś można już zobaczyć.
Wygląda na strasznie skomplikowane, ale w gruncie rzeczy tu wszystko jest do zrozumienia...
ciekawe jak sobie poradzę w następny wtorek, czy będę pamiętała jak co przekładać?
Ze względu na planowane zmiany, robię u siebie przegląd wszelkich przydasiów.
Postanowiłam uszczuplić zapasy włóczkowe i dziergam sobie takie elementy...mam zamiar zrobić z nich coś dużego. Uzbierało się sporo włóczek, więc może i narzuta na łóżko wyjdzie.
Włóczki częściowo z zapasów mojej babci, teraz już takich nie ma.
Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze oraz maile.
Pozdrawiam cieplutko i zmykam po gorącą herbatkę - niestety przewiało mnie, kiedy odśnieżałam przed domem i teraz się kuruję.
Udało się!
Wczoraj dzięki cierpliwości Pani Józefy ufało mi się zrobić swoją pierwszą zakładkę do książki!
Chętnych do nauki było dużo. Niestety zapomniałam aparatu, więc nie będzie zdjęć z pola walki.
Zajęcia będą co tydzień, więc mam jeszcze szansę zrobić zdjęcia.
Z uwiecznieniem zakładki miałam trochę kłopotu, ale jakoś się udało.
Jest kolorowa, bo wzorek prosty, a w dodatku tak łatwiej się nauczyć, inaczej myliłabym klocki.
Pozdrawiam cieplutko!