Szal z maharaja silk lace - postępy...
Nadal jesteśmy w jednym kawałku.
Widać Młodemu już się tak nie spieszy.
Może sprawa się rozwiąże w najbliższych dniach, ponoć w czasie pełni księżyca rodzi się więcej dzieci...
Kto wie...
Skoro jeszcze siedzimy sobie razem w jednym kawałku, to mamy spokój na szydełkowanie.
Postępy przy szalu z maharaja silk lace są widoczne.
Trzeba było spruć prawie do zera i nieco zmodyfikować pierwotny pomysł.
Wydaje mi się, że nici wystarczy na niedługi szal/narzutkę.
Cała praca pod kontrolą wagi, według niej zbliżam się do połowy motka.
Podjęłam już próbę rozrysowania wzoru początku szala, póki co rysunek muszę zmodyfikować, żeby był bardziej czytelny. Jeśli tylko uda mi się skończyć, postaram się rozrysować zakończenie szala i udostępnić schemat z potrzebnymi informacjami, jeśli ktoś będzie chętny.
Przyznam się, że podoba mi się to, co powstaje...
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny oraz komentarze.
Słonecznego dnia!
U mnie za oknem słońce i silny wiatr, a termometr wskazuje prawie 20stopni...widać w listopadzie może być też ładnie!


