Staś zaczął już pierwszą klasę. Podoba mu się w szkole, co mnie bardzo cieszy. Chętnie wychodzi na lekcje i wraca uśmiechnięty. Nawet nie protestuje, gdy trzeba odrobić zadanie. Za pierwszą pracę domową, którą było dokończenie obrazka dostał pochwałę od pani. Wyszedł po lekcjach dumny i uśmiechnięty.
Zanim zacznie się uczyć pisać ćwiczy szlaczki, rysuje, koloruje. Kupiliśmy piórnik z wyposażeniem, jest tam tylko kilka kredek. Stasio nosi więc też swoje ulubione kredki bambino. Żeby się nie gubiły w plecaku i łatwo było je poukładać, uszyłam mu zwijany piórnik.
Oto on:
Motyw morski jest już nieaktualny.
Obecnie moi chłopcy zafascynowani są kosmosem.
Miewają też "kosmiczne" problemy i powody do kłótni.
Ostatnio bardzo pokłócili się o Plutona i o to czy jest on dziewiątą planetą czy nie jest planetą.
Następny piórnik będzie pewnie bardziej kosmiczny.
Pamiętacie
Pana Kuleczkę, Katastrofę i Pypcia, których wydziergałam dla moich chłopców w ubiegłym roku? Teraz bawi się nimi Kazik. Okazuje się, że takie szydełkowe przytulaczki przypadły mu do gustu. Można je tulić i memłać - a mama zawsze może wyprać ;o)
Dzisiaj pokażę Wam szydełkową lalę, która powstała zupełnie przez przypadek.
Miałam właśnie wykorzystać zrobione kiedyś kolorowe szydełkowe kwadraciki na kocyk dla córeczki mojej siostry. Po wyjęciu kwadracików z pudełka doszłam do wniosku, że są za mało kolorowe...takie mało dziewczęce. Zajęłam się przeglądaniem włóczek i wpadłam na worek beżowej włóczki, którą dostałam od babci z jej zapasów i tak jakoś poszło...najpierw parę oczek, a później okazało się, że obok leży motek włóczki idealnej na włosy...
I tak pewnego dnia powstała lala.
Pewnie nie byłoby pomysłu na taki drobiazg, gdybym we wakacje nie poznała Moniki i jej niesamowitych zabawek szydełkowych, które można podziwiać na jej blogu
Wool Friends .
Sami zobaczcie jakie cuda można u niej zobaczyć i zamówić gotowe a nawet nabyć wzór zabawki do samodzielnego wykonania.
Wracając do mojej lali, będzie ona początkiem "zestawu powitalnego" dla malutkiej Marysi.
W planach jest kocyk przytulankaz miękkiego i mulutkiego polarku i obiecane śpiworki.
Kocykiem dzierganym zajęła się już babcia, więc moje szydełkowe kwadraciki poleżą jeszcze w pudełku i poczekają na swoją kolej.
Udało mi się skończyć książeczkę dla Ani. Ania ma prawie trzy latka, więc książeczka musiała być nie tylko kolorowa, ale i nadająca się do zabawy z ćwiczeniem sprawności manualnej.
Dla mnie szycie taj zabawki było również ćwiczeniem sprawności. Niektóre elementy były bardzo pracochłonne i ze względu na swoje niewielkie rozmiary wcale nie takie proste do uszycia na maszynie.
Całość wykończyłam już ręcznie, głównie dlatego, że mogłam się tym zajmować nie tylko w domu.
Do uszycia książeczki zainspirowała mnie i zachęciła Renia, mama Ani przesyłając link z książeczką tego typu. Chętnie podjęłam się uszycia podobnej nie wiedząc jeszcze ile będzie przy tym zabawy.
Nie szyłam sama, asystował mi i jakość kontrolował niezawodny Kazik, najlepszy kontroler jakości.
Ania już pewnie bawi się tą zabawką, mam nadzieję, że jej się podoba.
A Wy co myślicie?
Okładka i wszystkie strony są filcowe, połączyłam je przy pomocy kolorowych tasiemek, a zapięcie książeczki stanowi klamra na zatrzask.
Zadania w książeczce polegają na przepinaniu, sznurowaniu, zaplataniu różnych elementów. Można także przy jej pomocy nauczyć się odczytywać godziny na zegarze.
Kontrola jakości
Dla starszego braciszka Ani uszyłam grę "kółko i krzyżyk", jak widać na załączonym obrazku, również ona została dokładnie sprawdzona przez mój system kontroli jakości.
Chwilowo odpoczywam od szycia. Zbieram siły przed początkiem roku szkolnego.
Staś w tym roku zaczyna pierwszą klasę!
Od kiedy zaczęliśmy ćwiczyć ze Stasiem jego rączki, by poprawić motorykę małą chodziły mi po głowie pomysły na zabawy rozwijające sprawność dziecięcych rączek. Pomysły nie tylko dla Stasia, bo przecież każde dziecko potrzebuje ćwiczyć swoje paluszki.
Z pewnością dobrym ćwiczeniem jest zapinanie guziczków. A jeśli jeszcze przy tym można rozwinąć spostrzegawczość, myślenie i w dodatku się nie nudzić, to już super!
Dlatego uszyłam grę manipulacyjną "kółko i krzyżyk". To pierwsza wersja, przeznaczona dla przesympatycznego sześcioletniego Julka. Julek świetnie sobie poradził z grą i zaraz wygrał z mamą ;o)
Ponieważ już w czasie szycia (częściowo szyta na placu zabaw) zabawka wzbudzała duże zainteresowanie mam i dzieci - powstaną kolejne. Moi chłopcy też pewnie chętnie w taką zagrają.
Zresztą kto z nas nie grał nigdy w "kółko i krzyżyk"?

I jak się Wam podoba taka zabawka?
Pozdrawiam ciepło i słonecznie u nas grzeje dziś mocno...ale ponoć możemy się spodziewać burzy...
Nie jest łatwo sfotografować białą sukienkę. Zresztą, po zmianie szaty graficznej bloga zaczęła mi przeszkadzać ostrość lub raczej nieostrość zdjęć. Spróbuję zamieszczać zdjęcia o większej rozdzielczości.
Ale chyba pora pomyśleć o lepszym aparacie.
Kiedyś jeden znajomy fotograf zapytał mnie jakim aparatem uwieczniam swoje prace. Zobaczywszy mój zabytek stwierdził, że jak na tak prosty sprzęt zdjęcia wychodzą mi niezłe.
Tym razem jednak przeszkodziła mi pogoda. Zachmurzone niebo, niewiele światła wpadało przez okna. A czasu na zrobienie zdjęć było niewiele. Sukienka pewnie jest w samolocie, albo właśnie ląduje gdzieś w Szwajcarii. Oczywiście nie sama leci, tylko z koleżanką Pauliną, którą z tego miejsca pozdrawiam ;o)
Leci do Oli, którą też pozdrawiam, żeby nie było, że pominęłam ;o)
Zamówienie było proste. Sukienka miała być biała z niebieskimi kwiatami.
No to uszyłam.
Teraz czekam i gryzę pazurki, czy rozmiar będzie w porządku.
Jak widzicie udało mi się zamieścić na zdjęciach logo, z czego jestem bardzo dumna.
Mam nadzieję, że w nowej szacie graficznej bloga będzie Wam się przyjemniej oglądało moje prace.
Obiecuję, że poprawię się jeśli chodzi o zdjęcia.
Chętnie też dowiem się od Was, jakie są Wasze doświadczenia w fotografowaniu prac.
A może macie jakiś wyjątkowy aparat fotograficzny, który polecacie, albo o którym marzycie?
Dziękuję za Wasze komentarze.
Miło, że tu zaglądacie.
Dzisiaj chcę Wam zaprezentować pracę wykonaną przez Magdalenę.
Magdalena prowadzi firmę
Ohh Design, która zajmuje się projektowaniem tego, co innym firmom przydaje się, aby zaistnieć w sieci i nie tylko, czyli strony www, wizytówki, logo, portfolio, ulotki, grafiki i pewnie jeszcze wiele innych rzeczy o których nawet mi się nie śniło ;o)
Wszystko elegancko i profesjonalnie.
To właśnie Magdalena dokonała metamorfozy mojego bloga.
Wymyśliła i przygotowała grafikę, zmieniła "wystrój bloga", a ponadto zaprojektowała dla mnie logo, którym od dzisiaj będę podpisywać swoje prace.
Jestem bardzo zadowolona ze wszystkich zmian.
Teraz bardzo interesują mnie Wasze opinie na temat blogowej metamorfozy.