Dinozaur nr 2

Był T.rex, więc muszą być kolejne dinozaury.
Dzisiaj brachiozaur czy "coś jakby" brachiozaur.
Tym razem pokolorowany przez Stasia i dla Stasia.
Ankylozaur czeka na swoją kolej, a ja myślę, jak ugryźć ten temat.

W sumie szycie dinozaurów to całkiem przyjemne zajęcie.
Jak będzie ich dużo Wojtuś będzie miał radość.
Tak przy okazji przypomniała mi się nasza wakacyjna mała wycieczka, podczas której odwiedziliśmy małą i bardzo przyjemną cukiernię - lodziarnię w Kalwarii Zebrzydowskiej. Kawiarenkę prowadzi przemiła pani, jest tam kącik pełen zabawek, są klocki, auta i dinozaury. Chłopcy bawili się długo. Kiedy przyszła pora, aby pojechać dalej Wojtuś z wielkim żalem powiedział:
"Tatusiu, jeszcze nie zbudowałem całego świata!"
 
 


 Kazio skorzystał, że bracia zajęli się czymś innym i postanowił pobawić się z nowymi przyjaciółmi ;o)



Jak Wam się podoba nasz mały dino-świat?


T. rex -maskotka dla małego miłośnika dinozaurów

Wojtuś uwielbia dinozaury, jest ich prawdziwym znawcą.
Kolekcjonuje figurki i książki o dinozaurach. Rozpoznaje wiele gatunków, wie kiedy żyły.
Musiałam się sama nieco dokształcić w tej dziedzinie.
Wczoraj zrobiłam dla niego małą niespodziankę.
Z resztki dresówki uszyłam mu T rexa.
Jego reakcja nieco mnie zaskoczyła:
"Co? Taki szary?".
Szczęśliwie, jestem przygotowana na taką ewentualność - więc wyciągnęłam pisaki do tkanin i Wojtuś sam ozdobił swojego T. rexa. 
Teraz T. rex stał się jego przytulanką, z którą dzisiaj dumnie pomaszerował do przedszkola. 






Muszę przyznać, że cieszy mnie zaradność Wojtusia. Nie podobał mu się szary dinozaur, to go pokolorował.
Zamówił już u mnie kolejne dinozaurowe przytulanki.
Przede mną wymyślanie wykroju na ankylozaura - dam radę?

 

Panna Stokrotka

Przedstawiam Wam dzisiaj Pannę Stokrotkę.

Powstała jako uzupełnienie kolekcji prac na wystawę. 
Myślę, że później będzie przyjaciółką Marysi.
 



U mnie już koniec prac nad zamówieniami świątecznymi.
Plan na najbliższe dni?
Najpierw odpoczynek! 
Później może upieczemy jakieś pierniczki, czy ozdoby z masy solnej.
Do Świąt Bożego Narodzenia ostatecznie przygotują nas rekolekcje, które dzisiaj zaczynamy.
Porządki? U nas zawsze jest porządek ;o)
No w każdym razie staramy się,  żeby był, dlatego nie mamy w planach gorączkowego sprzątania mieszkania.

A jak u Was?

 

Kiedy dziecko próbuje się wspinać na schody...zajmij je zabawką ;o)


Kazik to mały amator wszelakich wspinaczek.
Odkąd tylko odkrył siłę swoich rączek i swój spryt, próbuje wspinać się gdzie tylko się da.
Zamontowaliśmy bramkę na schody, a on....wspina się na bramkę.
Wspina się na łóżeczko, więc trzeba mu je zostawiać otwarte - może wtedy spokojnie do niego wchodzić i wychodzić. Problem w tym, że za łóżeczkiem jest gniazdko ( z zaślepkami, ale jest i Kazik musi w nim dłubać).
Żeby zasłonić gniazdko, oraz bramkę na schody wymyśliłam taką zabawkę. 
Póki co, uszyłam jedną...druga powstanie pewnie niedługo, może z bardziej świątecznym motywem, żeby była też dekoracją. Może uszyję mu tablicę z choinką, do której będzie przyczepiał ozdoby...albo przypinał klamerkami? Nie! Raczej będzie je odpinał, a ja....będę zbierać klamerki ;o)

Kazik zabawkę przyjął, troszkę pobawił się misiem...z resztą musi się oswoić...
Kiedy powieszę ją na łóżeczku nie ma problemu...za to kiedy przywiązuję ją do bramki przy schodach Kazik troszkę się złości, bo nie może się wspinać.




Filcowe książeczki dla maluszków

Ostatnio wycinam i szyję bajecznie kolorowe książeczki dla dziewczynki i dla chłopca.
Jest tu wszystko, co może pomóc małym paluszkom ćwiczyć precyzję:
guziki, rzepy, zatrzaski, przeplatanki, zaplatanki, zamki, klamerki...
Są różne materiały, o różnej strukturze, fakturze...milutkie, szorstkie, kolorowe...

Wszystko jeszcze w trakcie pracy, jeszcze z niteczkami, jeszcze nie gotowe...

Dla mnie szycie tych zabaweczek to sama przyjemność.
Nad jakością książeczek czuwa, jak zawsze niezawodny- Kazik.
Wszystko dokładnie ogląda z każdej strony, ciągnie każdą tasiemkę.
Dzięki jego pracy, mam pewność, że książeczki będą wytrzymałe i doskonale się nadają do dziecięcych rączek.

Dla Kazia zaplanowałam tablicę manipulacyjną do łóżeczka. Muszę czymś zasłonić gniazdko elektryczne, które znajduje się za łóżeczkiem.











Jak się Wam podobają te kolorki?


Praca w toku i mój nowy aparat sony

Lalki się spodobały, co mnie ogromnie cieszy.
Najbardziej zaskoczony był Wojtuś, który widział że szyłam lalki na zamówienie dla Świętego. Mikołaja.
Nie spodziewał się, że Święty Mikołaj przyniesie je do jego przedszkola.
Nie ma to jak dobra niespodzianka i dziecięca radość.

Zdjęcia lalek robiłam już nowym aparatem.
Póki co uczę się jego możliwości, ale już jestem zachwycona tym co potrafi.
Owszem pewnie znacie mnóstwo lepszych aparatów, ale u mnie przeskok z Panasonica Lumix DMC SL2 na SONY a58 to ogromna zmiana.
Zresztą widać po jakości zdjęć. Jestem z niego bardzo zadowolona.
O teraz to ten aparat będzie mi służył do dokumentowania moich prac.

Po lalkach dla przedszkolaków przyszła kolej na następne zabawki dla dzieci, ale nie tylko...
Póki co za wiele napisać i pokazać nie mogę.
Mam nadzieję, że taka mała ilustracja tego co mam w pracowni Wam wystarczy.





W grudniu mija sześć lat od napisania pierwszego wpisu na tym blogu.
Czas szybko leci. Zaczęłam pisać, jak Staś miał nieco ponad rok. Do założenia bloga namówiła mnie moja przyjaciółka Gosia. Przez te sześć lat sporo się zmieniło zarówno w moim życiu, jak i w moich pasjach.
Poznałam także sporo fantastycznych i utalentowanych osób.

Dziękuję, że tu zaglądacie.





Poznajcie Anielkę - marzycielkę i jej koleżanki

Dzisiaj będzie o lalkach. 
Udało mi się skończyć 10 lalek, które mają trafić do przedszkola.
Mam nadzieję, że będą się podobały dziewczynkom i będą się chętnie nimi bawiły.
Dla mnie szycie tych laleczek to była przyjemność. 
Skończyłam w ostatniej chwili, dzisiaj po północy ;o)
Jestem trochę niewyspana, zmęczona, bo ostatnie wieczory spędzałam właśnie z tymi maleństwami.
Trochę też się denerwuję, jak odbiorą je dzieci.
Z drugiej strony cieszę się z wykonanego zadania.

Przede mną kolejne zamówienia, już świąteczne...ale dzisiaj muszę odpocząć. Może obejrzę jakiś film wieczorem?
Lubię Woody'ego Allena, może właśnie wybiorę coś w jego reżyserii?

Zanim jednak usiądę z herbatą przed ekranem, zapraszam Was do zapoznania się z moimi lalkami.

Jest ich dziesięć, każda inna...jak to w życiu...



Anielka- marzycielka, chociaż powstała jako ostatnia, przedstawia się jako pierwsza.
Zrobiona szydełkiem, bo zwyczajnie brakło mi bawełny, z której szyłam pozostałe.
Jako jedyna z całej grupki nie boi się fryzjera, można ją czesać. A jest co związać, zapiąć, czy zapleść, bo na jej fryzurę poszło chyba pół motka ;o)


Ania podobnie, jak najsłynniejsza jej imienniczka ma rude włosy, mam nadzieję, że nie przyjdzie jej do głowy zafarbować je na zielono ;o)


Gabrysia-baletnisia. 
Elegantka, która uwielbia tańczyć.



Panna Róża, lubi wanilię i cynamon, no i róże oczywiście..


Ola -lubi chodzić do przedszkola, mam nadzieję, że znajdzie tam koleżanki

"Zuzia, lalka nieduża i na dodatek cała ze szmatek..."

 Hania, laleczka do przytulania ;o)  
Bardzo milutka i ciepła, pewnie przyda się na przedszkolne smuteczki.

Marysia, bardzo sympatyczna laleczka, spokojna cichutka, można powierzyć jej różne przedszkolne sekrety.


Moniczka - gimnastyczka, uwielbia ćwiczenia.


Helenka - wisienka, uwielbia dżem wiśniowy.
    Jak Wam się podoba ta gromadka?


Dziękuję, że tu zaglądacie i za każdy komentarz dziękuję.


Zwijany piórnik

Staś zaczął już pierwszą klasę. Podoba mu się w szkole, co mnie bardzo cieszy. Chętnie wychodzi na lekcje i wraca uśmiechnięty. Nawet nie protestuje, gdy trzeba odrobić zadanie. Za pierwszą pracę domową, którą było dokończenie obrazka dostał pochwałę od pani. Wyszedł po lekcjach dumny i uśmiechnięty.
Zanim zacznie się uczyć pisać ćwiczy szlaczki, rysuje, koloruje. Kupiliśmy piórnik z wyposażeniem, jest tam tylko kilka kredek. Stasio nosi więc też swoje ulubione kredki bambino. Żeby się nie gubiły w plecaku i łatwo było je poukładać, uszyłam mu zwijany piórnik.
Oto on:





Motyw  morski jest już nieaktualny.
Obecnie moi chłopcy zafascynowani są kosmosem.
Miewają też "kosmiczne" problemy i powody do kłótni. 
Ostatnio bardzo pokłócili się o Plutona i o to czy jest on dziewiątą planetą czy nie jest planetą.
Następny piórnik będzie pewnie bardziej kosmiczny.
 

Dla małej dziewczynki - szydełkowa lala

Pamiętacie Pana Kuleczkę, Katastrofę i Pypcia, których wydziergałam dla moich chłopców w ubiegłym roku? Teraz bawi się nimi Kazik. Okazuje się, że takie szydełkowe przytulaczki przypadły mu do gustu. Można je tulić i memłać - a mama zawsze może wyprać ;o)
Dzisiaj pokażę Wam szydełkową lalę, która powstała zupełnie przez przypadek. 
Miałam właśnie wykorzystać zrobione kiedyś kolorowe szydełkowe kwadraciki na kocyk dla córeczki mojej siostry. Po wyjęciu kwadracików z pudełka doszłam do wniosku, że są za mało kolorowe...takie mało dziewczęce. Zajęłam się przeglądaniem włóczek i wpadłam na worek beżowej włóczki, którą dostałam od babci z jej zapasów i tak jakoś poszło...najpierw parę oczek, a później okazało się, że obok leży motek włóczki idealnej na włosy...
I tak pewnego dnia powstała lala.

Pewnie nie byłoby pomysłu na taki drobiazg, gdybym we wakacje nie poznała Moniki i jej niesamowitych zabawek szydełkowych, które można podziwiać na jej blogu Wool Friends . 
Sami zobaczcie jakie cuda można u niej zobaczyć i zamówić gotowe a nawet nabyć wzór zabawki do samodzielnego wykonania. 

Wracając do mojej lali, będzie ona początkiem "zestawu powitalnego" dla malutkiej Marysi.
W planach jest kocyk przytulankaz miękkiego i mulutkiego polarku i obiecane śpiworki. 
Kocykiem dzierganym zajęła się już babcia, więc moje szydełkowe kwadraciki poleżą jeszcze w pudełku i poczekają na swoją kolej.








Książeczka manipulacyjna dla Ani

Udało mi się skończyć książeczkę dla Ani. Ania ma prawie trzy latka, więc książeczka musiała być nie tylko kolorowa, ale i nadająca się do zabawy z ćwiczeniem sprawności manualnej.
Dla mnie szycie taj zabawki było również ćwiczeniem sprawności. Niektóre elementy były bardzo pracochłonne i ze względu na swoje niewielkie rozmiary wcale nie takie proste do uszycia na maszynie. 
Całość wykończyłam już ręcznie, głównie dlatego, że mogłam się tym zajmować nie tylko w domu.
Do uszycia książeczki zainspirowała mnie i zachęciła Renia, mama Ani przesyłając link z książeczką tego typu. Chętnie podjęłam się uszycia podobnej nie wiedząc jeszcze ile będzie przy tym zabawy.
Nie szyłam sama, asystował mi i jakość kontrolował niezawodny Kazik, najlepszy kontroler jakości.

Ania już pewnie bawi się tą zabawką, mam nadzieję, że jej się podoba.
A Wy co myślicie?

Okładka i wszystkie strony są filcowe, połączyłam je przy pomocy kolorowych tasiemek, a zapięcie książeczki stanowi klamra na zatrzask.
Zadania w książeczce polegają na przepinaniu, sznurowaniu, zaplataniu różnych elementów. Można także przy jej pomocy nauczyć się odczytywać godziny na zegarze.











Kontrola jakości

Dla starszego braciszka Ani uszyłam grę "kółko i krzyżyk", jak widać na załączonym obrazku, również ona została dokładnie sprawdzona przez mój system kontroli jakości.




Chwilowo odpoczywam od szycia. Zbieram siły przed początkiem roku szkolnego.
Staś w tym roku zaczyna pierwszą klasę!

 

OBSERWUJĄ