Moja nowa torebka

Zabierałam się za nią kilka razy. Aż wreszcie się udało. Jest! Moja! Filcowa! Szara bez ozdób! Taka zwyczajna pasująca do wszystkiego.
Nie jest mała. Sporo się w niej zmieści. To co potrzebne dla mnie i nawet coś na przebranie dla Kazia. Miejsce na robótkę też się znajdzie i kieszonkę na komórkę ma! ;o)

Jedyną dekorację torebki stanowi guzik ;o)


Pomimo, że często noszę dość widoczne ozdoby, to czasem mam ochotę na taką minimalistyczną wersję.
Torebka idealnie pasuje do płaszczyka, który ostatnio udało mi się kupić.
Będzie również dobrze się prezentowała z płaszczykiem, który właśnie dla siebie szyję.
No może za dużo powiedziane. Póki co udało mi się skroić części płaszczyka...teraz poszukuję wolnej chwili, aby wszystko ze sobą pozszywać.




A tak prezentuje się torebka na tle mojego ulubionego komina ;o)


Mam kilka a może i kilkanaście zaległych sukienek  do pokazania -spokojnie, nie wszystkie dla mnie.
Może wybiorę kilka zdjęć i pokażę następnym razem.

Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny


Kimonowa sukienka i kwiecista torba na zakupy.

Zostałam poproszona o uszycie torby na zakupy. Miała być czarna, tak jak poprzednia. A że nowa właścicielka właściwie wszystko nosi czarne, spróbowałam ją namówić na wybór tkaniny w kwiaty. Będzie nieco bardziej wiosennie. Parę dni temu przyszła do mnie paczuszka z czarną satyną bawełnianą w kwiaty.
 I z niej właśnie powstała torba, która pomieści spokojnie teczki A4 i spore śniadanie do pracy ;o)

A tej bawełny mam bardzo dużo. Kupiłam ją z myślą o spódnicy i paru innych rzeczach.


Pisałam Wam na początku roku, że mam zamiar zrealizować swoje marzenie. Tym marzeniem jest ukończenie kursu projektowania i szycia. Na taki zapisałam się w styczniu i staram się sumiennie wykonywać wszystkie ćwiczenia. Kolejny do realizacji mojego marzenia to wykonanie sukienki lub bluzki z kimonowymi rękawami.
Na początek wybrałam sukienkę. Uszyłam ją z moich zapasów dzianiny punto.
Ta nie jest do karmienia, bo przecież nie zawsze muszę wychodzić z Kazikiem, zresztą kiedyś przestanę karmić ;o)
A lubię takie sukienki "do biegania" ;o)
Chociaż z tym różanym naszyjnikiem wygląda nieco bardziej dostojnie ;o)
Co do bluzki z kimonowymi rękawami też mam pewien pomysł.
Chcę nieco "pomajstrować" przy wykroju, żeby wyszło coś wyjątkowego i nadającego się do karmienia ;o)
Skoro jestem "monotematyczną" matką karmiącą, to moja natura "kombinatora" może się przydać do wymyślania nowych rozwiązań.

Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mój robótkowy świat i zostawiają po sobie ślad w postaci komentarzy.
Bardzo się cieszę, że jesteście.
Pozdrawiam cieplutko!



Wycieczka do Ogrodu Botanicznego


Do jesiennego szala z poprzedniego wpisu brakowało broszki. Mama poprosiła o kasztanek z łupinką. I powstał właśnie taki kasztanek z kawałkiem łupinki. Teraz szal wygląda jak dywan z liści i kasztanków ;o)


Jesień to bardzo inspirująca pora roku. Uwielbiam te kolory, ciepłe, nasycone, pełne światła! Jest pięknie!
Dziś był taki właśnie słoneczny jesienny dzień, więc wybraliśmy się na obiecaną wycieczkę do Ogrodu Botanicznego. Staś był bardzo szczęśliwy. Nazbieraliśmy sporo ciekawych liści, po powrocie wkleiliśmy je do zeszytu i odłożyliśmy do wysuszenia. Podpisaliśmy co to za liście, w sposób wystarczający dla pięciolatka ;o) Jak się wysuszą będzie bardzo ciekawa pamiątka po jesiennym spacerze. Oczywiście Stasia najbardziej interesowały kasztanowce i brzozy ;o)
Już zaplanowaliśmy następną wycieczkę, tym razem na wiosnę, kiedy drzewa będą kwitnąć ;o)
A oto mały "detektyw przyrody" zbierający liście.


***********

W poniedziałek czekają mnie kreatywne warsztaty w szkole, w której pracuje moja siostra.
Jest dzień nauczyciela, wszyscy mają wolne, ale przecież w szkole ktoś musi dyżurować.
Przyjdzie trochę dzieci i moja siostra wymyśliła warsztaty wykonywania kwiatów z różnych materiałów - w tym oczywiście tych filcowych. Może nie zapomnę o aparacie i zrobię kilka zdjęć.
Z aparatem u mnie bywa różnie, bo albo go nie zabieram, albo zwyczajnie nie mam czasu wyjąć z torebki.
Często też zapominam sfotografować swoje prace przed wysyłką.
Szczęśliwie dziś mi się udało i zrobiłam zdjęcie filcowej torby, którą wczoraj skończyłam.
Torba jest duża i pomieści laptopa i mnóstwo drobiazgów.
Aplikacja wykonana z wełny czesankowej filcowana na sucho.
Lepiej wychodzą mi zdjęcia małych przedmiotów, ale może kiedyś nauczę się ładniej fotografować torebki.




Przypominam, że u mnie nadal można się zapisywać w kolejce po filcową biżuterię.
Czytając Wasze komentarze widzę, że marzenia dotyczące biżuterii są różne.
Jedno jest pewne, 1 listopada wylosuję osobę, której "filcowo-biżuteryjne" marzenie się spełni ;o)

Majowo

Po ostatnich naprawdę ciepłych dwóch tygodniach, gdzie temperatura zwykle przekraczała 20 stopni i świeciło słońce, teraz jakoś ponuro się zrobiło. Cóż, nie można mieć wszystkiego. 
Pięknie jest zielono i świeżo! Pogody na zabawy w piaskownicy może nie ma, ale zawsze można inaczej spędzić wspólnie czas.
Wczoraj chłopcy bawili się z Tatusiem, a ja pobawiłam się maszyną do szycia.
Lekko nie było, bo Wojtuś jak tylko usłyszał stukot maszyny przybiegł i koniecznie chciał się bawić tuż przy mnie...co ograniczało mi pole manewru. Nie wiem, czy gdybym miała więcej miejsca i spokoju torebka wyszłaby ładniej, ale kto wie...
Mimo, że powstała dopiero wczoraj, to już ma dwie wersje. Pierwsza mi się nie podobała. Kwiat nie wyszedł taki jak chciałam. Spróbuję jeszcze kiedyś. Dziś jednak zmieniłam wersję na różaną.
Ale kiedy tak patrzę na ten listek, to korci mnie żeby zmienić różę na hortensję....
A co Wy na to?



Udało mi się też zrobić szydełkowe bolerko według wzoru z "Szydełkowych trendów" nr1/2013
Pozostała jeszcze obróbka, póki co zastanawiam się nad ściegiem.


Tyle na dziś. 
Zaraz jedziemy odwiedzić znajomych. Chłopaki będą mogli się pobawić z kolegą.
Wrócą zmęczeni. Będzie można wieczorem wziąć do ręki robótkę.

Dziekuję za odwiedziny i miłe komentarze. Serwetka klockowa powstaje powoli. Jeszcze minie trochę czasu zanim uda mi się ją skończyć.
 Zwłaszcza, że jeszcze nie znam ściegu, którym trzeba zrobić ostatnie okrążenie ;o)

Miłego majowego wypoczynku!


filcuję, szyję, plotę... a wiosna się zgubiła...

Wiosennie już było, a tu znowu śnieg. Dziś u nas na podjeździe było około 20cm białego puchu.
Chłopaki mieli zabawę, odśnieżali z tatusiem ;o)
Ja w tym czasie, jak codzień rano - sprzątałam, gotowałam itd.

Ech...marzy mi się już wiosna...



stokrotka

 


 kopertówka z makami

 

i moja próba wykonania filcowego storczyka....


 W planach kolejne próby i następne kwiaty...ma być jak najbliżej natury...


*****************
\Siedzę przy komputerze, to pewnie zaraz przybiegnie Wojtek i będzie pytał:
"jeś dim?" (jest dym?)
We środę  ze Stasiem czekali z niecierpliwością na dym, a później na pojawienie się nowego papieża.
Później stwierdzili, że podoba im się  papież Franciszek ("nowi papieś" - jak mówi Wojtek) i będą sie za niego modlić.
 ************
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

Być może wkrótce, będę mogła Was zaprosić na kolejne warsztaty filcowania, więc kto zaspał, będzie mieć jeszcze szansę.

Torebki i trochę wiosny


Zapomniałam zaprezentować Wam fiołkowej nagrody, która już frunie do Lucynki.
Niniejszym naprawiam błąd, a przy okazji serwuję coś jeszcze....
Miłego oglądania!








Rozmaitości

Będzie trochę zdjęć, ale za to niewiele komentarza.

Jeśli ktoś ma ochotę na fiołki zapraszam tutaj, jeszcze do jutra można się zapisywać.

Teraz to, co u mnie ostatnio się dzieje.
Na poczaek filcowe kwiaty:






Szydełkowy zegar zrobiony ze sznurka

nowa torebka 



zamówiony naszyjnik:

I jeszcze chusta, która powstaje już od kilku miesięcy, ale włóczka mi się przestała podobać i praca idzie bardzo mozolnie:



na koniec wygrany u Agi moteczek włóczki...
kolorek śliczny,  skład włóczki apetyczny...szukam inspiracji.
Znikam, bo chłopaki wołają o obiad ;o)
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.




Rozdaję kwiatki!

Marzy mi się już wiosna.
 Chociaż za oknem jeszcze biało i ładnie, to zaczyna się odwilż...niestety jeszcze nie wiosenna.
Dlatego u mnie na blogu od dziś do 28 lutego  można ustawiać się po wiosenne kwiatki!
Na początek będą to fiołki. Te tworzą pewną większą pracę. Nie jest to broszka.
Co to jest będzie można się dowiedzieć zaglądając do mnie,  podobnie będzie ze stopniowym poznawaniem zawartości nagrody. ;o)
Zasady udziału w losowaniu:

1. Komentarz pod TYM postem, jeśli ktoś zgłasza się jako Anonim, proszę o podanie nicka/adresu mailowego.
2. Kto ma bloga, może skopiować banerek na swój blog.
3. Zapisy trwają do 28 lutego  losowanie 1 marca.

Zapraszam do zabawy!




Faszerowana cukinia i mrożony różanecznik ;o)

Dobrze! Asiu, mówisz i masz! Oto cały sekret związany z moją faszerowaną cukinią.
Przepisów na faszerowaną cukinię jest mnóstwo. Są takie dla ambitnych i takich, kótrzy chcą łatwo i szybko. Ja faszerowane wrzywa mogę jeść niemal każdego dnia ;o) 
Dziś podzielę się najprostrzym przepisem,  jaki najczęściej wykorzystuję.



Cukinię kroję wzdłuż na pół i wybieram środek, robiąc z połówek łudeczki. Nic nie wyrzucam. Miąższ wrzocam co sosu, lub układam obok cukini.
Do wydrążonych łódeczek pakuję serek cebulowy (almette, albo własnej roboty) Na wierzchu układam plasterki mozzarelli, dookoła pomidory. Całość polewam oliwą z oliwek, posypuję oregano, bazylią i czosnkiem granulowanym, przykrywam i piekę w piekarniku aż zmięknie.
Do tego robię sos pomidorowy. Jeśli są świeże pomidory to robię z świeżych.
Czyli, kroję drobniutko czosnek i podsmażam go na oliwie na złoty kolor.
Później dodaję pokrojone w kostkę pomidory, listki bazylii i oregano. Duszę to, aż pomidory całkiem się rozgotują, później miksuję i dodaję soli, pieprzu i odrobinę cukru.
I oto cała tajemnica!
Jedzonko szybkie, a jakie pyyyyyszne!
Podobnie przygotowuję faszerowaną paprykę, pomidora, kalarepę, patisona i co mi jeszcze do głowy wpadnie, albo w ręce w warzywniaku.
Temu, kto zdecyduje się spróbować  życzę smacznego!

Na deser może mrożony różanecznik?
O taki:


Niedzielna robótka już prawie skończona. 
Wczoraj uszyłam podszewkę, teraz tylko wszyć ją do środka i torebka gotowa. 
Gdzieś kiedyś rzuciła mi się w oczy taka kwadratowa, kolorowa torebka szydełkowa. Nie pamiętam gdzie, więc nie podam źródła inspiracji, pokażę moją torebkę.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. 
Pozdrawiam z zaśnieżonej, ale słonecznej dziś Wieliczki.


Filcowy początek roku...

Dzisiaj będzie trochę filcu. Zresztą ostatnio filcu u mnie sporo. 
Tak wyszło przez przypadek. Przed wakacjami miałam plan pozbycia się resztek wełny czesankowej, która mi została. Nie miałam do niej serca. Później trafiłam na wakacyjne otwarte plenery artystyczne. No i przyszłam z wełenką, żeby dać jej "ostatnią szansę". I tak jakoś zaskoczyło, że znowu polubiłam  filcowanie.
Ten rok też zapowiada się filcowo. Po pierwsze dlatego, że chcę nauczyć się więcej. Po drugie dlatego, że prace się podobają i mam już wstępną propozycję kolejnej wystawy tym razem w Krakowie w pięknym miejscu...ale jeszcze Wam nie zdradzę sekretu. Jeszcze nie pora. Po trzecie, otrzymałam kilka propozycji poprowadzenia krótkich warsztatów dla dzieci. Co z tego wyniknie zobaczymy.
Jedno jest pewne: w tym tygodniu spodziewam się większej dostawy kolorowego filcu z metra na torebki, ale też mnóstwo czesanki ;o)

Ale plany na ten rok to nie tylko filc! Wyobraźcie sobie, że nie muszę jechać do Bobowej, żeby spełnić swoje marzenie o nauce koronki klockowej. Zaczynam w najbliższy wtorek i to w Wieliczce! 
Cieszę się ogromnie!  Zwłaszcza, że Pani, która będzie mnie uczyć jest prawdziwą mistrzyną, jej prace były nagradzane w konkursach! I pomyśleć, że mieszka tak blisko!

I jeszcze jedno. W sobotę wybrałam się na zakupy. Oczywiście nie mogłam ominąć sklepu z tkaninami. Zmieniła się właścicielka sklepu. W tej chwili prowadzi go Pani, która jest jednocześnie krawcową. Długo rozmawiałyśmy, wybrałam materiał na sukienkę, Pani podpowiedziała mi jak się zabrać za jej szycie i zaoferowała pomoc w razie trudności...miło mieć taką perspektywę, że ktoś mi pomoże w nauce szycia!  

Tyle na dzisiaj, teraz obiecane filcaki:

postało trochę broszek









szyje się kolejna filcowa torba...


spod młynka wyszły dwa naszyjniki...do jednego przypięłam filcową brochę, drugi ma szydełkowe kwiaty



a wkrótce skończę te chustę...

Dziękuję za miłe komentarze i Wasze odwiedziny!
Zapraszam częściej...może wkrótce będzie można coś u mnie wygrać.



Kilka zdjęć na zakończenie roku ;o)

Nie wszystko, co udało mi się zrobić w grudniu odczekało się zdjęcia. Część prac powstawała nocą, a następnego dnia znikała bez zdjęcia. Zresztą światło było fatalne, więc i zdjęcia nie są najlepsze. Mój aparat, a raczej ja z moim aparatem nie radzę sobie w tych warunkach. Ale do rzeczy, oto kilka grudniowych jeszcze prac.

Po pierwsze zamówione naszyjniki:





Lubię te naszyjniki. Po pierwsze dlatego, że są z różami, po drugie są romantyczne, mają swój urok.
Choć pewnie dla wielu Pań są zbyt strojne. 

Uszyłam też poduszki, dziś lub jutro lecą do nowej właścicielki...



Prezentowane kiedyś kopertówki już powędrowały do ludzi.
Były też duże torebki, udało mi się sfotografować dwie, ta ostatnia jest moja.
Zamówiłam filc w kilku kolorach, więc spodziewajcie się nie tylko szarych  kopertówek lub torebek
Pierwsze dwie, to tak naprawdę jedna kopertówka tyle że z dwiema broszkami na zmianę, zgodnie z życzeniem Koleżanki. Babeczkę szyłam pierwszy raz, na szczęście się podobała.


Torebka z filcowym "haftem" też już jej nie mam


i moja torebka ;o) oczywiście z broszką, żebym mogła ozdobę wymieniać w zależności od nastroju ;o)


Teraz nieco odpoczywam od robótkowego szaleństwa. Nie znaczy to, że nic nie robię. Kończę właśnie chustę Revontuli. Poza tym Aniołek pod choinkę przyniósł mi młynek dziewiarski i kombinuję jakby go wykorzystać ;o)
Spodziewajcie się, że niebawem znowu coś pokażę.

Dziękuję za odwiedziny i życzenia świąteczne.
Jest mi miło, że zostawiacie kilka słów, jako ślad Waszych odwiedzin.




OBSERWUJĄ