Sweterek

Witajcie!
Obiecałam Wam pokazać sweterek dla mamy. Wzorek łatwy, więc szybko powstawał, choć i tak zamiast  na Dzień Matki powstał po Dniu Dziecka.

..........................................

Tata w poniedziałek wraca do domu.
Jest diagnoza.
Modlimy się za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II o uzdrowienie.

....................................................

 





Serwetkowy sweterek

Brrrr...ale zimno za oknem, siedzimy w domu, bo dla dzieciaków za zimno (zwłaszcza dla Wojtka), a poza tym przeziębiłam się, nawet nie wiem kiedy.
W sumie to dobrze, że parę dni posiedzę w domu, bo mam trochę pracy.

Po pierwsze muszę wykonać nagrody, które obiecałam Wam w poprzednim wpisie. Do zabawy nadal zapraszam. Szczegóły poznacie klikając link, banerek na bocznym pasku lub zwyczajnie czytając poprzedni wpis ;o) Czasu jest już całkiem niewiele. 

Po drugie prezent na wymianę u Maranty trzeba zrobić, tutaj muszę troszkę popracować nad przypomnieniem sobie pewnych rzeczy...może dzięki temu uda mi się spełnić marzenie osoby, którą wylosowałam.
A po trzecie, mam zamówiony sweterek, taki sam jak ten, który zrobiłam dla siebie.
Świeżo zrobiony założyłam na siebie i jeszcze nie zdążyłam się nim pochwalić w sieci, kiedy zostałam poproszona o zrobienie takiego samego. Dziś z samego rana zamówiłam włóczkę, a ponieważ miałam jeden motek z poprzedniego, to zaczęłam już dziergać.
To moje pierwsze sweterkowe zamówienie, więc się trochę denerwuję, czy wykonana praca będzie zadowalająca. 

Wzór mam z "Diany na szydełku" 4/2011
sweterek zrobiłam z włóczki Diva, całkiem przyjemna w dotyku i kolor ma fantastyczny.
Na zdjęciu widać również wieszczek przeze mnie ozdabiany ;o)

Za oknem zima, a na oknie mam wiosnę dzięki hiacyntom, które pięknie kwitną w ozdobionych przeze mnie doniczkach.

Na koniec deklaracja mojego synka, że od jutra będzie grzeczny ;o)
Muszę go pochwalić, bo pięknie przestawił się na jedno nocne budzenie mamusi.
Dzięki temu mogę powiedzieć, że ostatniej nocy już naprawdę się wyspałam ;o)


Dziękuję za odwiedziny!
Zapraszam znowu, a jeśli macie ochotę na kwiaty ode mnie, to jedną z możliwości jest udział w zabawie.
Już widzę kilka nowych odwiedzających mnie osób, z czego bardzo się cieszę, bo sama też mogę poznać nowe miejsca w sieci. Widzę też, że wymyślacie całkiem fajne nazwy.
Dzięki!

Jakoś leci...

Bywa ciężko. Pogoda nam nie sprzyja, bo albo upały i wyjść się nie da z maluchami do popołudnia, albo burze, albo deszcze i wiatr...
Dziś się udało wyjść na spacer z parasolem. Wojtuś w chuście, a Stasio w kurteczce z kapturem zbierał ślimaki i wyrzucał je na trawę. 
Poza tym bywa ciężko, bo Staś wymaga uwagi, a Wojtuś...cóż on cały czas je...i rośnie.

Robótkowo walczę...jakoś tak jest, że udaje mi się znaleźć czas na szydełko przy karmieniu Wojtusia. Może nie jest to specjalnie wygodne, ale za to Staś nie protestuje.

Znowu dziś krótko, bo czasu niewiele.
Za to będą zdjęcia. Na początek Wojtuś i Stasio:



 A na deser kilka niedokończonych robótek - jak widać jest potrzeba, żeby walczyć o wolny czas na robótki 


 tunika - prezent dla pewnej 8-latki

 sweterek Wojtusia


I "coś" - jeszcze nie wiem co z tego będzie...może kamizelka, a może sweterek...

Wszystkim dziękuję za odwiedziny i miłe słowa ;o)

Sweterek skończony...

Wczoraj skończyłam. Dziś sweterek miał premierę i się podobał.  Akurat chłodniejszy dzień się trafił, więc miałam okazję przetestować. Układać się będzie lepiej, jak nie będę miała już brzucha.


Znowu krótko, bo sił mi brakuje. Jeszcze cały czas dostaję kopniaki w nerkę...więc nie jestem w stanie siedzieć przy komputerze. 
Przy okazji jeszcze zdjęcie pudełeczka na drobiazgi....

i jeszcze zdjęcie z synusiem, bo wreszcie miał nam kto zrobić ;o)

Teraz robię kocyk/narzutkę dla maluszka...w planach jeszcze dokończenie jednego szydełkowego sweterka...niektórzy się śmieją, że urodzę jak tylko odłożę szydełko...spokojnie...do 11 lipca jest jeszcze trochę czasu...choć jak wiadomo dzieci mają swój termin ;o)



Jak potłuczona...

No tak się dziś czuję, więc będę troszkę marudzić.
Nie wiem, jak to się stało, co mi się stało...ale cóż...spadłam ze schodów. 
Wychodziliśmy z domu, miałam zamknąć mieszkanie i iść do samochodu.
Tyle, że mój obcas (niewielki, raczej "kaczuszka") utknął w kratce i poleciałam.
Na szczęście tylko potłukłam nogi. Spuchły i są krwiaki, a później będą tęczowe sińce...ale najważniejsze, że nie uderzyłam brzuchem.
Poza tym, że bolą mnie nogi, to czuję się nieźle.
Żal tylko, że nie włożę spódnicy przez najbliższe tygodnie - a właściwie spodni nie noszę...
Hm...z drugiej strony to zawsze pretekst, żeby pojechać z mężem na zakupy i bez marudzenia kupić nowe ciuchy - zwłaszcza, że w sobotę wybieramy się do teatru - a w dżinsach nie bardzo wypada.

Dobrze, że mój brat ma wolne, to przyszedł się pobawić ze Stasiem, ja mogę nieco odpocząć i nabrać sił.
Tomek w pracy do późna...a Stasio potrzebuje dużo ruchu.

Na polu robótkowym postępy ze sweterkiem
 Tyle mam aktualnie...

a tutaj schemacik ze zdjęciem wzoru...dla mnie to bardziej "pawie oczka" niż liście...





Gotowy sweterek...

Skończyłam wczoraj bluzeczkę...nieco różni się od oryginału, ale podoba mi się. 
Zdjęcia na modelce nie będzie, bo chwilowo mam nie ten rozmiar ;o)
Już 35 tydzień, więc niebawem rozwiązanie, a później powoli zacznę wracać do swojego rozmiaru.
Myślę, że nie będzie to specjalnie trudne, gdyż póki co przybyło mi 8kg.
Przy Stasiu przytyłam 20kg, a też dość szybko zgubiłam większość...kilka zostało...ale jak to mówi moja kuzynka, że jak się chudnie to przecież ubywa obywatela, a to strata...;o)

Wracając do sweterka - zapraszam do obejrzenia zdjęcia


Ponieważ ostatnio wpadłam w trans robienia sweterków, już mam górną część pleców następnego. 
Włóczki mam niewiele, więc postanowiłam zrobić najpierw krótką górę z krótkimi rękawkami, pozszywać, a następnie nabrać oczek i robić ażurowy dół dopóki wystarczy włóczki.
Ponieważ jest to melanż w kolorach pawich piór, znalazłam odpowiedni ażurek przypominający "oczka" na pawich piórach...
Tempo mam ostatnio dość szalone, więc pewnie niebawem pokażę efekty...
Trochę Was pomęczę jeszcze robótkami...za to jak urodzę będzie chwila spokoju...

Pozdrawiam ;o)

Co na tapecie...i co w gazecie... ;o)

Znowu krótko. Po pierwsze sweterka, o którym ostatnio pisałam, przybywa. Prezentuję zdjęcie robótki, którą mam nadzieję skończyć w najbliższych dniach.
Po drugie, jeśli ktoś ma ochotę, to w małopolskim wydaniu "Niedzieli"  (w bieżącym numerze czyli nr 22 na 29.05.2011) może przeczytać rozmowę ze mną i obejrzeć zdjęcia moje ze Stasiem i moich robótek. Na tej samej stronie jest  artykuł o Agacie, jej zdjęcie z córeczką i jej prace...
Jeśli macie ochotę zapraszam do czytania!

Gosiu, dziękuję Ci za owoc naszej rozmowy w postaci artykułu! 
Życzę miłej współpracy z "Niedzielą" i wielu fajnych pomysłów na nowe teksty.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.


Obiecany sweterek...

No wreszcie udało mi się zrobić zdjęcie...na modelce też próbowałam, ale strasznie się wierciła, więc się nie udało. Ważne, że sweterek uwieczniony i mogę Wam pokazać. Nie jestem z niego za bardzo zadowolona, pewnie dlatego, że długo się z nim męczyłam...no i dla mnie zdecydowanie zbyt pstrokaty...


Do niego powstała torebeczka zamiast kieszonki na chusteczkę...





Na koniec jeszcze pokażę wazonik, który zamówiono u mnie na Dzień Matki...
Miłego oglądania!
Ja pędzę do Stasia. Teraz prawie cały dzień jesteśmy przed domem...korzystamy z pogody...
Dziękuję za miłe komentarze.


Krótko...

Nie mam specjalnie sił ani chęci na siedzenie przed komputerem. Więc tylko pokażę ostatnie robótki i zmykam.

Po pierwsze szary sweterek, który musi poczekać aż będę mogła się w niego wcisnąć...


Kamizelka dla mamy
 Dwie bransoletki na zamówienie

 Czerwone korale...jeszcze nie wiem na co i dla kogo...
 A teraz robię to cudeńko...już kończę plecy...muszę się spieszyć. Czasu coraz mniej, a tu jeszcze dwie robótki czekają...
Sweterek dla mojej siostry chyba jakoś wydobędę z jej szafy i zrobię zdjęcie bez modelki. Mogłam się tego spodziewać...dziewięć miesięcy dłubania elementów na szydełku, mozolne zszywanie...i sweterek leży...raz go ubrała i tyle...bo guzików nie przyszyłam...tyle, że według mnie zapięcie nie jest potrzebne...
A jeśli już, to czy dla kobiety po trzydziestce przyszycie guzika powinno stanowić problem nie do przeskoczenia? Widać dla mojej siostry może to być problem ponad siły...
Mam nadzieję, że jakoś uda mi się zrobić zdjęcie i Wam pokazać...



Świeży sweterek...

...robiłam go szybko, żeby zdążyć przed czasem, kiedy na dobre trzeba będzie go schować pod kurtką. Dziś już miałam go na sobie. Zauważyłam, że robi wrażenie, kilka osób pytało mnie skąd go mam. Bałam się, że kolor zbyt jaskrawy, bo raczej jestem fanką szarości, beżów, brązów, zieleni itd...
Teraz marzy mi się sukienka...zastanawiam się jakim wzorem ją zrobić...bo włóczkę już
wybrałam i czekam, na dostawę.

A tak przy okazji,  Makneta  zbiera fanty na bal charytatywny...jeśli ktoś chciałby pomóc, może podarować swoje prace. Ja wyślę na pewno.

OBSERWUJĄ