Szal z włóczki Habsbourg

Pamiętacie mój szal z jedwabiu Maharaja Silk?
Prezentowałam go rok temu tutaj.
Szal doczekał się drugiej wersji, tym razem w odcieniu brązu. Wykonałam go z cieniuteńkiej włóczki Habsbourg. Niteczka jest tak cieniutka, że wiele osób dziwiło się, że chce mi się z niej coś robić.
Sama nieco się obawiałam, czy zdążę skończyć szal na czas. 
Ale udało się.
Załapał się nawet na sesję zdjęciową zanim trafi do Pani, która będzie go nosić.
Wzór mój, jeszcze nie doczekał się opisu, ani nazwy, może ktoś ma pomysł?
 Tym razem niech będzie to szal bez nazwy. 
Miłego oglądania.







Lalki, o których pisałam ostatnio już prawie gotowe.
Czeka je porządna sesja zdjęciowa. Tym razem będą to zdjęcia zrobione z pomocą nowego aparatu.
Tak, kupiłam sobie wreszcie aparat.
Wiem, że sam sprzęt nie wystarczy, by zdjęcia były dobre, ale damy radę! ;o)
Pozdrawiam Was grudniowo i zmykam do moich chłopców, bo Kazik właśnie postanowił ćwiczyć chodzenie, żeby za chwilę powrócić do wspinaczek na meble ;o)



Szal z magnoliami

Ostatnie ciepłe i słoneczne dni sprawiły, że można było poczuć się wiosennie.
Spacerując z dziećmi szukaliśmy oznak wiosny.
U mnie zakwitły też magnolie, póki co na szalu, ale mam nadzieję, że niebawem będzie można podziwiać te prawdziwe. Lubię magnolie, zresztą lubię większość kwiatów.
Szal wykonałam z delikatnej tkaniny wełnianej, magnolie są filcowane na sucho.
Myślę jeszcze nad broszką, która będzie służyła za zapięcie, musi być delikatna i nie zwracać na siebie uwagi. Wystarczy, że szal jest ozdobiony kwiatami.
Szal ma być prezentem, mam nadzieję, że będzie się podobał.


Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

**************
14.03.2015
Broszka gotowa. Można nią przypinać szal, albo nosić oddzielnie.
Nie było łatwo wymyślić pasującą broszkę. Próbowałam filcować na sucho miniaturową magnolię na skrawku wełny, niestety tkanina dość rzadko tkana, więc się nie udało. Za to namalowałam malutką magnolię na kawałku filcu...i efekt mi się spodobał.
Broszka prezentuje się tak:



Rozmaitości

Będzie trochę zdjęć, ale za to niewiele komentarza.

Jeśli ktoś ma ochotę na fiołki zapraszam tutaj, jeszcze do jutra można się zapisywać.

Teraz to, co u mnie ostatnio się dzieje.
Na poczaek filcowe kwiaty:






Szydełkowy zegar zrobiony ze sznurka

nowa torebka 



zamówiony naszyjnik:

I jeszcze chusta, która powstaje już od kilku miesięcy, ale włóczka mi się przestała podobać i praca idzie bardzo mozolnie:



na koniec wygrany u Agi moteczek włóczki...
kolorek śliczny,  skład włóczki apetyczny...szukam inspiracji.
Znikam, bo chłopaki wołają o obiad ;o)
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.




Filcowy początek roku...

Dzisiaj będzie trochę filcu. Zresztą ostatnio filcu u mnie sporo. 
Tak wyszło przez przypadek. Przed wakacjami miałam plan pozbycia się resztek wełny czesankowej, która mi została. Nie miałam do niej serca. Później trafiłam na wakacyjne otwarte plenery artystyczne. No i przyszłam z wełenką, żeby dać jej "ostatnią szansę". I tak jakoś zaskoczyło, że znowu polubiłam  filcowanie.
Ten rok też zapowiada się filcowo. Po pierwsze dlatego, że chcę nauczyć się więcej. Po drugie dlatego, że prace się podobają i mam już wstępną propozycję kolejnej wystawy tym razem w Krakowie w pięknym miejscu...ale jeszcze Wam nie zdradzę sekretu. Jeszcze nie pora. Po trzecie, otrzymałam kilka propozycji poprowadzenia krótkich warsztatów dla dzieci. Co z tego wyniknie zobaczymy.
Jedno jest pewne: w tym tygodniu spodziewam się większej dostawy kolorowego filcu z metra na torebki, ale też mnóstwo czesanki ;o)

Ale plany na ten rok to nie tylko filc! Wyobraźcie sobie, że nie muszę jechać do Bobowej, żeby spełnić swoje marzenie o nauce koronki klockowej. Zaczynam w najbliższy wtorek i to w Wieliczce! 
Cieszę się ogromnie!  Zwłaszcza, że Pani, która będzie mnie uczyć jest prawdziwą mistrzyną, jej prace były nagradzane w konkursach! I pomyśleć, że mieszka tak blisko!

I jeszcze jedno. W sobotę wybrałam się na zakupy. Oczywiście nie mogłam ominąć sklepu z tkaninami. Zmieniła się właścicielka sklepu. W tej chwili prowadzi go Pani, która jest jednocześnie krawcową. Długo rozmawiałyśmy, wybrałam materiał na sukienkę, Pani podpowiedziała mi jak się zabrać za jej szycie i zaoferowała pomoc w razie trudności...miło mieć taką perspektywę, że ktoś mi pomoże w nauce szycia!  

Tyle na dzisiaj, teraz obiecane filcaki:

postało trochę broszek









szyje się kolejna filcowa torba...


spod młynka wyszły dwa naszyjniki...do jednego przypięłam filcową brochę, drugi ma szydełkowe kwiaty



a wkrótce skończę te chustę...

Dziękuję za miłe komentarze i Wasze odwiedziny!
Zapraszam częściej...może wkrótce będzie można coś u mnie wygrać.



Ginko II


Tym razem chusta "Ginko"  w odcieniach szarości. 
Zrobiłam ją dla mamy. Teraz pora dorobić broszkę filcową, jeszcze nie wymyśliłam w jakich kolorach.
Muszą być delikatne, nie mogą być krzykliwe. Odpada kolor niebieski, mama niebieskiego nie lubi.



Jak Wam się podoba ta chusta?

Staś dzisiaj zaprowadził babcię na wystawę, gdzie obok dorosłych malarzy swoje prace wykonane podczas plenerów prezentują dzieci. Tu na zdjęciu młody artysta pokazuje swoje pierwsze prace.
To te cztery z prawej strony. Malował troszkę sam, a troszkę z pomocą cioci Gosi.
Oczywiście wszystkie nawiązują do pogody. Czyli należy się tu dopatrywać chmurek, deszczu i błyskawic.

Na wystawie też moje filcaki. 
Wśród nich piórnik/ kopertówka - czyli nagroda, którą można u mnie wygrać.
Można się zapisywać do końca września klikając TUTAJ

Ginko

Nadeszła wiekopomna chwila!
Dziś prezentuję swoją pierwszą wykonaną na drutach chustę.
Wzór to "Ginko", można go znaleźć na Raverly, ale to chyba wszyscy wiedzą ;o)
Moja jest zrobiona z bawełny z domieszką akrylu, (nie pamiętam nazwy włóczki, a metkę zabrał mi Staś).
Kolor koralowy/pomidorowy/malinowy (pierwsze zdjęcie)?
 Co kto lubi ;o)
Jad dla mnie to "pomidor malinówka" ;o)
Dość gadania! Pora na zdjęcia.


Tradycyjnie do chusty powstanie broszka...ale to następnym razem.
Teraz spróbuję Haruni, a może Gail?
Na przerobienie czeka motek wełny z jedwabiem o taki, czeka już od roku, pora się za niego wziąć...




I znowu gorąco

U nas dziś bardzo gorąco. Rano udało  mi się pojechać z chłopakami po zakupy.  Tym razem nie obiadowe, ale bardziej "naukowe". Staś ma wiele wielkich pasji. Jedną z nich opisywałam jakiś czas temu. 
Teraz przyszła kolej na cyferki - liczy już do ponad 200. I zegary- mimo, że 4 lata skończy w listopadzie zna się na zegarze, literki też go interesują. A ostatnio pasjonuje się pogodą. Kiedy zaczął zadawać pytania skąd wieje wiatr, dlaczego czasem jest ciepło, a czasem zimno mimo, że jest lato - postanowiłam kupić globus.
Bo jakoś trzeba wytłumaczyć skąd idzie do nas ciepłe, a skąd zimne powietrze....
A ponieważ oprócz pytań o pogodę słyszę ciągle "a ile jest 3 dodać 2?" albo coś w tym stylu - kupiliśmy także liczydło. Teraz Staś siedzi na podłodze i przekłada kuleczki  i liczy - ja mam chwilę spokoju, zwłaszcza że Wojtek zasnął.
Przy okazji zakupów naukowych kupiłam kilka drobiazgów na jutrzejszy Otwarty Plener Artystyczny, o którym pisałam wcześniej.
W ubiegłą sobotę dzieci mogły przyglądać się filcowaniu na mokro, a nawet spróbować zrobić filcową kulkę lub kwiatka.
Jutro planuję troszkę wycinania i klejenia. Spróbuję zrobić z nimi kilka karteczek.
Zdjęcia z poprzedniego pleneru można obejrzeć TUTAJ
Jutro wezmę aparat i sama też zrobię kilka fotek, to będą w następnym poście.

Niebawem pokażę nowy sweterek, który robię na zamówienie.
Dzisiaj natomiast zdjęcia prezentowanej wcześniej chusty na modelce, którą jest Asia,
Asi pięknie w tej chuście...gdyby ktoś jeszcze chciał podobną to proszę pisać.


A gdyby ktoś zapragnął mieć szarą tunikę z poprzedniego posta to można ją kupić o TU
albo TU

Tyle na dzisiaj. Pracy przede mną sporo, ale póki co idę się napić kawy mrożonej.


Post artystyczno-krawiecki

Zanim jednak będzie artystycznie, to pochwalę się, że pożyczyłam sobie manekina od kuzynki, teraz będzie mi służył jako model do moich szyciowych prób. Co prawda mam nieco więcej tu i tam niż ten manekin, ale zawsze można dodać ten centymetr czy dwa.
Tak zrobiłam przy tej sukience, którą właśnie skończyłam.
Wam pewnie się spodoba, ale wiem że po wyjściu w niej z domu krytykę uslyszę ;o)
Dobrze, jak to jest krytyka konstruktywna i jeszcze z radą, co poprawić następnym razem.
Ale dość gadania, oto sukienka, żeby było nieco ciekawiej zawiązałam kokardkę z tasiemki.

I jak Wam się podoba?
To pewnie na jakiś czas ostatnia uszyta rzecz. W końcu trzeba zgromadzić nowe materiały do nauki szycia.
 Za to nazbierało mi się pomysłów na szydełko i druty - trzeba je realizować.
Chusta z poprzedniego posta już poleciała do nowej właścicielki, mam nadzieję, że będzie zadowolona (właścicielka, nie chusta ;o) ).
 Może zobaczymy kiedyś jak chusta wygląda na ludziu, póki co roboczo na manekinie:





A na deser, zamiast lodów dla Was chłodzące, a może nawet mrożące krew w żyłach  dzieło Stasia, który prosił, żebym pokazała jego obrazek pt "burza i deszcz".
Miłego oglądania!



OBSERWUJĄ