Szal z magnoliami

Ostatnie ciepłe i słoneczne dni sprawiły, że można było poczuć się wiosennie.
Spacerując z dziećmi szukaliśmy oznak wiosny.
U mnie zakwitły też magnolie, póki co na szalu, ale mam nadzieję, że niebawem będzie można podziwiać te prawdziwe. Lubię magnolie, zresztą lubię większość kwiatów.
Szal wykonałam z delikatnej tkaniny wełnianej, magnolie są filcowane na sucho.
Myślę jeszcze nad broszką, która będzie służyła za zapięcie, musi być delikatna i nie zwracać na siebie uwagi. Wystarczy, że szal jest ozdobiony kwiatami.
Szal ma być prezentem, mam nadzieję, że będzie się podobał.


Dziękuję za odwiedziny i komentarze.

**************
14.03.2015
Broszka gotowa. Można nią przypinać szal, albo nosić oddzielnie.
Nie było łatwo wymyślić pasującą broszkę. Próbowałam filcować na sucho miniaturową magnolię na skrawku wełny, niestety tkanina dość rzadko tkana, więc się nie udało. Za to namalowałam malutką magnolię na kawałku filcu...i efekt mi się spodobał.
Broszka prezentuje się tak:



Rozmaitości

Będzie trochę zdjęć, ale za to niewiele komentarza.

Jeśli ktoś ma ochotę na fiołki zapraszam tutaj, jeszcze do jutra można się zapisywać.

Teraz to, co u mnie ostatnio się dzieje.
Na poczaek filcowe kwiaty:






Szydełkowy zegar zrobiony ze sznurka

nowa torebka 



zamówiony naszyjnik:

I jeszcze chusta, która powstaje już od kilku miesięcy, ale włóczka mi się przestała podobać i praca idzie bardzo mozolnie:



na koniec wygrany u Agi moteczek włóczki...
kolorek śliczny,  skład włóczki apetyczny...szukam inspiracji.
Znikam, bo chłopaki wołają o obiad ;o)
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.




Filcowy początek roku...

Dzisiaj będzie trochę filcu. Zresztą ostatnio filcu u mnie sporo. 
Tak wyszło przez przypadek. Przed wakacjami miałam plan pozbycia się resztek wełny czesankowej, która mi została. Nie miałam do niej serca. Później trafiłam na wakacyjne otwarte plenery artystyczne. No i przyszłam z wełenką, żeby dać jej "ostatnią szansę". I tak jakoś zaskoczyło, że znowu polubiłam  filcowanie.
Ten rok też zapowiada się filcowo. Po pierwsze dlatego, że chcę nauczyć się więcej. Po drugie dlatego, że prace się podobają i mam już wstępną propozycję kolejnej wystawy tym razem w Krakowie w pięknym miejscu...ale jeszcze Wam nie zdradzę sekretu. Jeszcze nie pora. Po trzecie, otrzymałam kilka propozycji poprowadzenia krótkich warsztatów dla dzieci. Co z tego wyniknie zobaczymy.
Jedno jest pewne: w tym tygodniu spodziewam się większej dostawy kolorowego filcu z metra na torebki, ale też mnóstwo czesanki ;o)

Ale plany na ten rok to nie tylko filc! Wyobraźcie sobie, że nie muszę jechać do Bobowej, żeby spełnić swoje marzenie o nauce koronki klockowej. Zaczynam w najbliższy wtorek i to w Wieliczce! 
Cieszę się ogromnie!  Zwłaszcza, że Pani, która będzie mnie uczyć jest prawdziwą mistrzyną, jej prace były nagradzane w konkursach! I pomyśleć, że mieszka tak blisko!

I jeszcze jedno. W sobotę wybrałam się na zakupy. Oczywiście nie mogłam ominąć sklepu z tkaninami. Zmieniła się właścicielka sklepu. W tej chwili prowadzi go Pani, która jest jednocześnie krawcową. Długo rozmawiałyśmy, wybrałam materiał na sukienkę, Pani podpowiedziała mi jak się zabrać za jej szycie i zaoferowała pomoc w razie trudności...miło mieć taką perspektywę, że ktoś mi pomoże w nauce szycia!  

Tyle na dzisiaj, teraz obiecane filcaki:

postało trochę broszek









szyje się kolejna filcowa torba...


spod młynka wyszły dwa naszyjniki...do jednego przypięłam filcową brochę, drugi ma szydełkowe kwiaty



a wkrótce skończę te chustę...

Dziękuję za miłe komentarze i Wasze odwiedziny!
Zapraszam częściej...może wkrótce będzie można coś u mnie wygrać.



Chusty i wymiany

Będzie hurtowo. Inaczej musiałabym publikować kilka postów. Trochę się nazbierało obiecanych prac.

Tak jak obiecałam. Prezentuję Wam zdjęcia zamówionej chusty. Chusta jutro leci do nowej włascicielki, więc najwyższa pora zrobić zdjęcia. Niestety pogoda wciąż kiepska, więc zdjęcia są, jakie są.








Ale to nie koniec chust, bo niedawno zrobiłam też chustę na wymianę u maranciaków.
Prezencik poleciał do La_femme.


do chusty dołączyłam wieszaczek

Ja zostałam obdarowana przez Żabkę
i dostałam piękną skrzyneczkę i uroczy notesik z zakładeczką.
 Do tego zapas serwetek i zawieszkę do biżuterii.
Jako pamiątkę z wakacji muszelkę, były też smaczne i pachnące herbatki.
Zdjęcie z forum www.mranciaki.pl



Obiecałam Wam również zdjęcia z wymiany z Agnieszką
Aga zrobiła dla mnie ciepłe skarpety.
Bardzo mi się przydają zwłaszcza teraz, kiedy wieczorami w domu chłodno.
Obiecałam Ci Aga zdjęcia na nodze, ale jakoś nie umiem zrobić sensownego ujęcia na nodze.


Dostałam też książkę z wzorami norweskimi. Wzorki bardzo sympatyczne, wykorzystam z pewnością.
Bardzo Ci Aguś dziękuję!!!

Do Agi poleciały filcaki.
Oczywiście zdjęcia zbiorczego nie zrobiłam...byłam pewna, że cyknęłam fotkę przed zamknięciem koperty. Niestety okazało się, że tylko pomyślałam o zrobieniu zdjęcia, ale nie zrobiłam.
Dlatego prezentuje Wam zdjęcie z bloga Agi.

Muszę się trochę lepiej zorganizować. Żeby nie zapominać zrobić fotek przed zamknięciem koperty, albo przed przekazaniem pracy nowym właścicielkom.

Dziękuję za odwiedziny i Wasze komentarze.



Pierniczki i nie tyllko

Ty razem będzie o pierniczkach. Oczywiście nie tych z Torunia, nawet nie tych pieczonych...tylko filcowych.
Zobaczyłam gdzieś w sieci misie pierniczki. Tak mi się spodobały, że musiałam je uszyć. 
Próbowałam szyć z kawałka bawełny, który został mi po poszewkach na poduszki. Ale ten bawełniany mi nie wyszedł. Zamarzył mi się filc w kolorze brązowym. Znalazłam w przystępnej cenie na allegro i kupiłam.
Dziś prezentuję dwa pierwsze filcowe pierniczki.
Jeden powędrował już do Janka, bardzo sympatycznego malego chłopca.
Drugi został w domu, zaprzyjaźnił się z Wojtusiem i otrzymał od niego bardzo odpowiednie imię "Muumiś" 


Filc zaczynam lubić coraz bardziej. Więc spodziewajcie się jeszcze różnych flicowych różności.
Dziś jeszcze filcowa czerwona broszka, była jeszcze grafitowa, ale nie zdążyłam zrobić jej zdjęcia zanim poszła do nowej właścicielki.





Czas leci szybko. Wczoraj wieczorem skończyłam szydełkować kolejną zamówioną chustę. 
Zdjęcia pokażę przy następnej okazji, bo dziś pogoda nie sprzyjała robieniu ładnych zdjęć.
Powoli zabieram się za przygotowywanie świątecznych prezentów. Na te ręcznie robione potrzeba trochę czasu. Pomysłów mnóstwo, tylko o czas trudniej.

Bardzo dziękuję za Wasze komentarze.


Chusta dla Pauliny

Jak wiecie z poprzednich wpisów, miałam pod koniec lata spore problemy z kręgosłupem. Potrzebowałam pomocy przy opiece nad dziećmi. Wtedy pomogła mi Paulina, za co jeszcze raz bardzo dziękuję.
Dla Pauliny zrobiłam chustę z włóczki Angora Gold, którą sama wybrała. Wzór prawie jak Revontuli (dostępny za darmo na Raverly), ale nieco zmodyfikowany. 
Oto chusta:




Dziękuję za odwiedziny i komentarze ;o)

Ginko II


Tym razem chusta "Ginko"  w odcieniach szarości. 
Zrobiłam ją dla mamy. Teraz pora dorobić broszkę filcową, jeszcze nie wymyśliłam w jakich kolorach.
Muszą być delikatne, nie mogą być krzykliwe. Odpada kolor niebieski, mama niebieskiego nie lubi.



Jak Wam się podoba ta chusta?

Staś dzisiaj zaprowadził babcię na wystawę, gdzie obok dorosłych malarzy swoje prace wykonane podczas plenerów prezentują dzieci. Tu na zdjęciu młody artysta pokazuje swoje pierwsze prace.
To te cztery z prawej strony. Malował troszkę sam, a troszkę z pomocą cioci Gosi.
Oczywiście wszystkie nawiązują do pogody. Czyli należy się tu dopatrywać chmurek, deszczu i błyskawic.

Na wystawie też moje filcaki. 
Wśród nich piórnik/ kopertówka - czyli nagroda, którą można u mnie wygrać.
Można się zapisywać do końca września klikając TUTAJ

Ginko

Nadeszła wiekopomna chwila!
Dziś prezentuję swoją pierwszą wykonaną na drutach chustę.
Wzór to "Ginko", można go znaleźć na Raverly, ale to chyba wszyscy wiedzą ;o)
Moja jest zrobiona z bawełny z domieszką akrylu, (nie pamiętam nazwy włóczki, a metkę zabrał mi Staś).
Kolor koralowy/pomidorowy/malinowy (pierwsze zdjęcie)?
 Co kto lubi ;o)
Jad dla mnie to "pomidor malinówka" ;o)
Dość gadania! Pora na zdjęcia.


Tradycyjnie do chusty powstanie broszka...ale to następnym razem.
Teraz spróbuję Haruni, a może Gail?
Na przerobienie czeka motek wełny z jedwabiem o taki, czeka już od roku, pora się za niego wziąć...




I znowu gorąco

U nas dziś bardzo gorąco. Rano udało  mi się pojechać z chłopakami po zakupy.  Tym razem nie obiadowe, ale bardziej "naukowe". Staś ma wiele wielkich pasji. Jedną z nich opisywałam jakiś czas temu. 
Teraz przyszła kolej na cyferki - liczy już do ponad 200. I zegary- mimo, że 4 lata skończy w listopadzie zna się na zegarze, literki też go interesują. A ostatnio pasjonuje się pogodą. Kiedy zaczął zadawać pytania skąd wieje wiatr, dlaczego czasem jest ciepło, a czasem zimno mimo, że jest lato - postanowiłam kupić globus.
Bo jakoś trzeba wytłumaczyć skąd idzie do nas ciepłe, a skąd zimne powietrze....
A ponieważ oprócz pytań o pogodę słyszę ciągle "a ile jest 3 dodać 2?" albo coś w tym stylu - kupiliśmy także liczydło. Teraz Staś siedzi na podłodze i przekłada kuleczki  i liczy - ja mam chwilę spokoju, zwłaszcza że Wojtek zasnął.
Przy okazji zakupów naukowych kupiłam kilka drobiazgów na jutrzejszy Otwarty Plener Artystyczny, o którym pisałam wcześniej.
W ubiegłą sobotę dzieci mogły przyglądać się filcowaniu na mokro, a nawet spróbować zrobić filcową kulkę lub kwiatka.
Jutro planuję troszkę wycinania i klejenia. Spróbuję zrobić z nimi kilka karteczek.
Zdjęcia z poprzedniego pleneru można obejrzeć TUTAJ
Jutro wezmę aparat i sama też zrobię kilka fotek, to będą w następnym poście.

Niebawem pokażę nowy sweterek, który robię na zamówienie.
Dzisiaj natomiast zdjęcia prezentowanej wcześniej chusty na modelce, którą jest Asia,
Asi pięknie w tej chuście...gdyby ktoś jeszcze chciał podobną to proszę pisać.


A gdyby ktoś zapragnął mieć szarą tunikę z poprzedniego posta to można ją kupić o TU
albo TU

Tyle na dzisiaj. Pracy przede mną sporo, ale póki co idę się napić kawy mrożonej.


Post artystyczno-krawiecki

Zanim jednak będzie artystycznie, to pochwalę się, że pożyczyłam sobie manekina od kuzynki, teraz będzie mi służył jako model do moich szyciowych prób. Co prawda mam nieco więcej tu i tam niż ten manekin, ale zawsze można dodać ten centymetr czy dwa.
Tak zrobiłam przy tej sukience, którą właśnie skończyłam.
Wam pewnie się spodoba, ale wiem że po wyjściu w niej z domu krytykę uslyszę ;o)
Dobrze, jak to jest krytyka konstruktywna i jeszcze z radą, co poprawić następnym razem.
Ale dość gadania, oto sukienka, żeby było nieco ciekawiej zawiązałam kokardkę z tasiemki.

I jak Wam się podoba?
To pewnie na jakiś czas ostatnia uszyta rzecz. W końcu trzeba zgromadzić nowe materiały do nauki szycia.
 Za to nazbierało mi się pomysłów na szydełko i druty - trzeba je realizować.
Chusta z poprzedniego posta już poleciała do nowej właścicielki, mam nadzieję, że będzie zadowolona (właścicielka, nie chusta ;o) ).
 Może zobaczymy kiedyś jak chusta wygląda na ludziu, póki co roboczo na manekinie:





A na deser, zamiast lodów dla Was chłodzące, a może nawet mrożące krew w żyłach  dzieło Stasia, który prosił, żebym pokazała jego obrazek pt "burza i deszcz".
Miłego oglądania!



OBSERWUJĄ