Znowu fiolety i róże

Zapisy na wiosenne kwiatki nadal trwają o TUTAJ!
Do wygrania kopertówka z fiołkami, ale nie tylko. O tym jednak innym razem.
Dziś chcę Wam pokazać kilka nowych prac.
Nie wiem, jak będzie z produkcją następnych, bo Wojtek przestaje spać w dzień. W związku z tym ja  wieczorami padam na twarz. 
Mam nadzieję, że niebawem Staś zacznie się bawić z młodszym bratem, póki co próbują wspólnych zabaw, ale zwykle kończy się to płaczem Wojtusia.

Ale koniec narzekania, dziś mam dla Was znowu kilka fioletów i róż.
Po pierwsze zrobiłan nową broszkę filcową.
Tym razem róża...podoba się Wam?



Po drugie, zrobiłam sobie bluzeczkę na urodziny. Taką najprostrzą, można ją nosić albo  na bluzkę 
z żabotem....(która zresztą u mnie długo w szafie leżała)

albo na inną bluzeczkę  ze sznurkowymi koralami 



lub z  broszką

.....

 I jeszcze podusie na prezent i nie tylko


Jutro kolejne zajęcia z koronki klockowej.
Mam już przygotowany wzorek na śliczną serwetkę.
Może wezmę ze sobą aparat i jeśli się uda (tzn. pani Aneta pozwoli), to zrobię zdjęcie bardzo pomysłowych,  ręcznie robionych klocków.

Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze!
Pozdrawiam cieplutko!


Właściwie to nie wiem o czym pisać...

Zupełnie nie wiem o czym pisać. Jakoś ostatnio ciężko się zebrać i usiąść do przy komputerze.
Wszystko wydaje się takie banalne i niepotrzebne. Wydawało mi się, że jak przetrwamy pogrzeb Taty, to jakoś to będzie. Przecież od dłuższego czasu chorował i bardzo cierpiał. Nie miał nawet siły rozmawiać, wiedzieliśmy, że choroba postępuje bardzo szybko i nie ma ratunku.
Jednak dopiero teraz przychodzą chwilę, kiedy człowiek musi się pogodzić z tym, że nie można go już zapytać o radę. Kiedy okazuje się, że ludzie, którym za życia zaufał nie byli godni tego zaufania.
Nie był łatwowiernym człowiekiem, zwykle trafnie oceniał komu można ufać. 
W domu rodziców  rzeczy Taty wciąż leżą tak, jakby wyszedł na chwilę i miał zaraz wrócić...
Wiem, że jest przy nas i pewnie jak widzi, że płaczę to pewnie znowu się denerwuje, ale tak jak zawsze, z przymróżeniem oka.

........................................................................................

 A u nas w mieszkaniu malowanie. Na szczęście poszło szybko i sprawnie. We wtorek zaczęte, wczoraj już posprzątane i jesteśmy z powrotem w domu.
Wszystkie pomieszczenia odświeżone, została jeszcze klatka schodowa.
................................................................

W ramach radzenia sobie z emocjami powstały takie prace:
pierwsza jeszcze na początku lipca:


 dwie pozostałe są całkiem świeżutkie:



Wszystkim zaglądującym i komentującym dziękuję za to, że jesteście i za wszelkie słowa wsparcia.





Upał chyba odpuścił. Burza przeszła gdzieś obok i zerwał się wiaterek. Ochłodziło się, co jest całkiem przyjemne, bo było bardzo duszno. W tym upale uszyłam sobie bluzkę. Nie jest idealna, ale ostatnio miałam okazję odwiedzić jedną z galerii w Krakowie ( nie specjalnie lubię tam jeździć), odwiedziłam i pooglądałam sobie ciuszki. Niby wszystko pięknie wyeksponowane, kolory bajeczne...ceny kosmiczne, a jak się dotknie to szmatki takie, że szkoda nawet mierzyć. Co do wykończenia też można mieć dużo zastrzeżeń. Zatem nie mam kompleksów, moja bluzka mieści się w normie ;o)
A oto ona:
 na modelce zdjęcia nie będzie, bo fotografa brak ;o)

Poza tym zrobiłam sobie zapas tkanin, więc będę Was jeszcze męczyć moimi próbami z maszyną do szycia.
Wczoraj uszyłam sobie poszewkę na poduszkę. Bardzo mi się podobają poduszki z szydełkowymi koronkami, dlatego postanowiłam sobie taką sprawić.

 ten fotel też czeka metamorfoza, bo w planach jest lniany pokrowiec, jest też planowana narzuta na sofę i jeszcze więcej poduszek...ale to powoli, powoli...

Na szydełku też coś powstaje
jak można się spodziewać -będzie to chusta...mam nadzieję, że włóczki wystarczy.


*****************************

Tyle robótkowo. Jutro jadę z dzieciakami do Taty, który właśnie wrócił z kolejnego pobytu w szpitalu.
Tata nie widział maluchów już dwa miesiące ucieszy się, jak ich zobaczy.

*********************************

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, które tu zostawiacie.
Miło mi, że ktoś do mnie zagląda.

OBSERWUJĄ