Potrzebuję sukienki na wesele w rodzinie. W szafie zawsze coś się znajdzie, ale jak to kobieta, chciałam coś nowego. W moich zapasach znalazłam granatową elastyczną koronkę i granatową sukienkową dzianinę.
Kazik zasnął, a chłopcy urzędują u babci, więc skroiłam i uszyłam sobie sukieneczkę.
Kolor mój absolutnie ulubiony - granat!
Fason- prosty i wygodny!
Efekt?
No jak Wam się podoba?
Został mi kawałeczek koronki, więc uszyłam kopertówkę...może nie na tę okazję, żeby nie było za bardzo koronkowo, ale pewnie kiedyś się przyda ;o)
Koronkę szyło się rewelacyjnie, więc może skuszę się jeszcze na inny kolor...
Kupiłam sobie bardzo grubą włóczkę o dość wymownej nazwie "gruba kotka" (43m-100g).
Wydała mi się idealna na zrobienie komina.
W nim będzie mi ciepło!
Kupiłam ją też dlatego, że z grubej włóczki szybko się dzierga i przy chronicznym braku czasu mam szansę coś zrobić do końca.
Udało się!
Dzisiaj prezentuję mój nowy komin.
Ładnie prezentuje się z moim filcowanym na mokro liściem miłorzębu ;o)
Bardzo mi się spodobał ten sposób zszywania komina.
Wygląda nieco inaczej niż tradycyjnie.
Nie jest łatwo sfotografować białą sukienkę. Zresztą, po zmianie szaty graficznej bloga zaczęła mi przeszkadzać ostrość lub raczej nieostrość zdjęć. Spróbuję zamieszczać zdjęcia o większej rozdzielczości.
Ale chyba pora pomyśleć o lepszym aparacie.
Kiedyś jeden znajomy fotograf zapytał mnie jakim aparatem uwieczniam swoje prace. Zobaczywszy mój zabytek stwierdził, że jak na tak prosty sprzęt zdjęcia wychodzą mi niezłe.
Tym razem jednak przeszkodziła mi pogoda. Zachmurzone niebo, niewiele światła wpadało przez okna. A czasu na zrobienie zdjęć było niewiele. Sukienka pewnie jest w samolocie, albo właśnie ląduje gdzieś w Szwajcarii. Oczywiście nie sama leci, tylko z koleżanką Pauliną, którą z tego miejsca pozdrawiam ;o)
Leci do Oli, którą też pozdrawiam, żeby nie było, że pominęłam ;o)
Zamówienie było proste. Sukienka miała być biała z niebieskimi kwiatami.
No to uszyłam.
Teraz czekam i gryzę pazurki, czy rozmiar będzie w porządku.
Jak widzicie udało mi się zamieścić na zdjęciach logo, z czego jestem bardzo dumna.
Mam nadzieję, że w nowej szacie graficznej bloga będzie Wam się przyjemniej oglądało moje prace.
Obiecuję, że poprawię się jeśli chodzi o zdjęcia.
Chętnie też dowiem się od Was, jakie są Wasze doświadczenia w fotografowaniu prac.
A może macie jakiś wyjątkowy aparat fotograficzny, który polecacie, albo o którym marzycie?
Dziękuję za Wasze komentarze.
Miło, że tu zaglądacie.
Ostatnio brakuje mi kilku godzin w ciągu doby. Pewnie też tak macie.
Kazik jest bardzo towarzyski, a będzie jeszcze bardziej.
Właśnie zaczął się czołgać, więc dostaliśmy ćwiczenia na raczkowanie. A ze względu na jego dużą ruchliwość spodziewam się, że będę miała jeszcze mniej czasu ;o)
Teraz zajmuję się przygotowaniem mieszkania na nowy etap rozwojowy Kazika. Trzeba zamontować bramkę na schody, założyć zaślepki do kontaktów, no i zrobić roletę do okna. Kazik budzi się razem ze słoneczkiem, więc wstajemy baaaardzo wcześnie.
Może jak przyciemnimy nieco sypialnie uda się dospać do 7.00?
Pomimo trudności ze znalezieniem czasu coś udaje się uszyć.
Ale to wciąż nie wyczerpuje moich projektów.
Zeszyt z pomysłami czeka.
Tymczasem powstało troszkę czapeczek, kocyków, przytulanek i sukienek. Zdjęć prawie nie udało się zrobić...czasu brakło...
Koszulki chłopaków zyskały nowy charakter, zresztą wybór postaci trafny ;o)
Sukienka na Dzień Matki dla mojej Mamy
Sukienka dostępna
tutaj, rozmiar L
A na koniec trzy główne powody przewlekłego braku czasu ;o)
Lolek, Baziul i Bolek ;o)
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.
Pogoda nas nie rozpieszcza, znowu dzieci chore - zapalenie oskrzeli. Mój kręgosłup też ostatnio kazał mi nieco odpocząć. Stąd małe opóźnienia. Dzisiaj skończyłam zamówioną sukienkę i naszyjnik z róż.
W pracowni czekają jeszcze dwie sukienki.
Trzeba jeszcze podłożyć dół i rękawki....i będą gotowe.
Niedługo być może będzie je też można kupić w sklepie stacjonarnym w Wieliczce,
ale o tym napiszę w osobnym poście.
Dzisiaj tylko prezentacja miętowej sukienki i naszyjnika z róż. Wszystko przygotowałam dla Agnieszki, mojej koleżanki, z którą studiowałam biologię.
Tak, tak...żeby szyć, czasem trzeba skończyć biologię ;o)
Ale to jeszcze nie najoryginalniejsze zajęcie po biologii. Jeden z naszych kolegów prowadził kurs nurkowania w Egipcie (!), też po biologii. Jak widać studia się przydają.
Wracając do sukienki, to powinna się dobrze nosić, bo nie tylko skaleczyłam na niej palec, ale nawet szyjąc ją złamałam igłę na swoim palcu ;o)
Aga, to dla Ciebie! Mam nadzieję, że Ci się podoba!
Sukienkę szyło się bardzo przyjemnie. Dzianina dresowa, jak najbardziej mi odpowiada.
Zmykam do maszyny, póki jeszcze mama jest u mnie i przypilnuje chłopaków.
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa!
Wiosna właśnie stroi sobie żarty.
Mamy za oknem piękne słońce, po chwili śnieżycę i burzę, a zaraz po tym pojawia się tęcza.
Pogoda oszalała!
A moi synowie licytują się, który bardziej mnie kocha. Najbardziej podoba mi się stwierdzenie "kocham Cię jak stąd do Bogucic". ;o) W sumie i tak lepiej, że nie jak stąd do Krzyszkowic ;o)
Dla niewtajemniczonych - chodzi o dwie dzielnice Wieliczki, czyli blisko.
Korzystając z chwili, że Wojtuś zabawia Kazia prezentuję ostatnią robótkę.
Miałam pokazać, jak będzie więcej, ale co tam!
Oto sukienka z dresowej dzianiny w stokrotki rozmiar S.
Sukienka w rozmiarze sklepowego manekina - oczywiście nikogo nie obrażając.
Ale tak się składa, że na Mańce leży idealnie ;o)
Na sukience zakwitły stokrotki, zakwitły ponieważ jest wiosna i obiecałam, że właśnie taką wiosenną sukienkę wykonam.
Jak zwykle i do znudzenia, jest to sukienka dla karmiącej mamy.
A po Świętach pewnie znowu wrócę do dziecięcych zabawek. Może uda mi się skończyć super matę edukacyjną dla Kazia. Zdecydowanie muszę szybciej ją uszyć, bo Kazik bardzo chce już siadać ;o)
Dziękuję za odwiedziny i komentarze!
Dzisiaj ciąg dalszy poznawania dresowej dzianiny. Tym razem nieco grubsza w odcieniu chabrowym.
Pobawiłam się też formą. Tym razem fason z kimonowym rękawkiem. Okazuje się, że i ten fason może być dobry dla karmiącej.
Następna sukienka będzie pewnie miała inny, bardziej skomplikowany krój.
Już powoli zaczynam widzieć, jak uszyć to, co bym chciała.
Wciągnęło mnie szycie sukienek ;o)
Moi chłopcy za to polubili zabawę w malowanie statków.
Tym razem sami pokolorowali swoje koszulki z Britanikiem
Pozdrawiam wiosennie!
Pisałam kiedyś, że zaopatrzyłam się w dzianiny ponieważ lubię sukienki.
Chodzę w sukienkach codziennie, dlatego lubię mieć ich więcej.
Ostatnie sukienki z dzianiny punto noszą się dobrze.
No i chyba dobrze wyglądają. Ostatnio ubrałam ją idąc z Kaziem do szczepienia. Jak tylko weszłam do gabinetu pani doktor zwróciła uwagę na mój
różany naszyjnik , a następnie na
sukienkę. Dowiedziałam się, że powinnam zająć się zawodowo produkcją sukienek i biżuterii ;o)
Zresztą coraz częściej słyszę takie opinie. Może, skoro do mojego laboratorium nie ma już powrotu, trzeba się nad tym poważnie zastanowić...
Dzianina punto jest fajna do szycia i do noszenia.
Niestety dość szybko się mechaci. Co innego bawełna. Kupiłam więc cienką bawełnianą dzianinę dresową i uszyłam sukienkę z myślą o ciepłych wiosennych i letnich dniach. Dobrze się szyło, leży też ładnie, no i w lecie nie będzie mi w niej gorąco.
Sukienka prezentuje się tak:
tutaj z moim ukochanym motylkiem
zwyczajnie...
z bawełnianym zamotkiem
i maczkowym naszyjnikiem
Teraz chcę troszkę przysiąść nad zabawkami dla Kazia. Mam kilka pomysłów, a trzeba się z nimi spieszyć. Kazik skończył właśnie 4 miesiące i bardzo mu się spieszy do siadania. Chciałby już siedzieć i się bawić ;o)
Pewnie już niedługo będzie siedział samodzielnie, wtedy przyda mu się fajna, edukacyjna mata-kocyk.
Póki co z zabawek udało mi się uszyć kolejnego słonika, tym razem dla małej Helenki.
Mam nadzieję, że jej się spodobał. Słonik jest żółto-biały, bo przecież nie wszystko, co jest dla dziewczynek musi być różowe ;o)
Dziękuję serdecznie za odwiedziny na moim blogu i komentarze.
Pozdrawiam.
"Mamusiu wyglądas jak budyń śmietankowy albo słonecko!" - zawołał Wojtuś, kiedy mierzyłam nową sukienkę. Widać, że mu się spodobał wiosenny kolor dzianiny, z której ją uszyłam.
Jak zwykle sukienka z dzianiny punto, fason daje możliwość karmienia maluszka.
Dzisiaj przymierzałam do niej wykonaną przeze mnie biżuterię. Jak można się przekonać na zdjęciach, sukienka daje wiele możliwości.
Miłego oglądania.
Dziękuję za odwiedziny!
Zostałam poproszona o uszycie torby na zakupy. Miała być czarna, tak jak poprzednia. A że nowa właścicielka właściwie wszystko nosi czarne, spróbowałam ją namówić na wybór tkaniny w kwiaty. Będzie nieco bardziej wiosennie. Parę dni temu przyszła do mnie paczuszka z czarną satyną bawełnianą w kwiaty.
I z niej właśnie powstała torba, która pomieści spokojnie teczki A4 i spore śniadanie do pracy ;o)
A tej bawełny mam bardzo dużo. Kupiłam ją z myślą o spódnicy i paru innych rzeczach.
Pisałam Wam na początku roku, że mam zamiar zrealizować swoje marzenie. Tym marzeniem jest ukończenie kursu projektowania i szycia. Na taki zapisałam się w styczniu i staram się sumiennie wykonywać wszystkie ćwiczenia. Kolejny do realizacji mojego marzenia to wykonanie sukienki lub bluzki z kimonowymi rękawami.
Na początek wybrałam sukienkę. Uszyłam ją z moich zapasów dzianiny punto.
Ta nie jest do karmienia, bo przecież nie zawsze muszę wychodzić z Kazikiem, zresztą kiedyś przestanę karmić ;o)
A lubię takie sukienki "do biegania" ;o)
Chociaż z tym różanym naszyjnikiem wygląda nieco bardziej dostojnie ;o)
Co do bluzki z kimonowymi rękawami też mam pewien pomysł.
Chcę nieco "pomajstrować" przy wykroju, żeby wyszło coś wyjątkowego i nadającego się do karmienia ;o)
Skoro jestem "monotematyczną" matką karmiącą, to moja natura "kombinatora" może się przydać do wymyślania nowych rozwiązań.
Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają mój robótkowy świat i zostawiają po sobie ślad w postaci komentarzy.
Bardzo się cieszę, że jesteście.
Pozdrawiam cieplutko!
Matka karmiąca nie musi rezygnować z noszenia sukienek, które uważa za najwygodniejszy strój.
Dlatego w mojej szafie pojawiła się druga sukienka do karmienia.
Tym razem bordowa, gładka. Przypadkiem okazało się, że wpasowałam się kolorem w
trend 2015, choć nie było to moim zamiarem. ;o)
Uszyłam ją z dzianiny punto.
Wykroju nie miałam, musiałam pokombinować, ale się udało jak przy poprzedniej sukience.
Mam w planach jeszcze kanarkową, brązową i taką w ciemnej zieleni. W końcu wiosna przyjdzie i sukienki będą w sam raz.
Tylko
zdjęcia słabej jakości, bo światło kiepskie. Przed południem świeciło
słońce, a teraz już niestety zrobiło się pochmurno i ciemno.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Moi chłopcy są obecnie zafascynowani statkami.
Wszystko z powodu książki, którą Staś dostał pod choinkę. Jest w niej mnóstwo informacji o różnych statkach i ich historii. Ich ulubionym statkiem - nie wiem dlaczego- jest Titanik.
Rysują Titaniki, budują je z klocków, układają z poduszek, pudełek - pomysłowi są bardzo.
Stasio chciał nawet, żebym uszyła dla Kazia książeczkę o Titaniku.
Książeczka się szyje...ale jest zupełnie o czymś innym.
Dzisiaj pokażę tylko jej fragmenty, na całość trzeba jeszcze poczekać.
Słonik z poprzedniego postu ma już siostrzyczkę - czyli słonika w wersji dla dziewczynki ;o)
Podobnie jak poprzedni słonik, ten też jest dwustronny: szaro-różowy.
Przed Bożym Narodzeniem otrzymałam nietypowe zamówienie. Miały to być pacynki na palec do odgrywania jasełek. Technika dowolna, więc wybrałam filc i tak powstał "zestaw jasełkowy", którym nie miałam jeszcze okazji się pochwalić.
Zestaw trafił do pewnego małego Adasia, któremu się bardzo podoba. Moi chłopcy też sobie taki zamówili.
Dzisiaj tyle.
Co będzie następnym razem?
Jaka technika?
Sama nie wiem...ale pewnie znowu coś uszyję...
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Po ostatnich naprawdę ciepłych dwóch tygodniach, gdzie temperatura zwykle przekraczała 20 stopni i świeciło słońce, teraz jakoś ponuro się zrobiło. Cóż, nie można mieć wszystkiego.
Pięknie jest zielono i świeżo! Pogody na zabawy w piaskownicy może nie ma, ale zawsze można inaczej spędzić wspólnie czas.
Wczoraj chłopcy bawili się z Tatusiem, a ja pobawiłam się maszyną do szycia.
Lekko nie było, bo Wojtuś jak tylko usłyszał stukot maszyny przybiegł i koniecznie chciał się bawić tuż przy mnie...co ograniczało mi pole manewru. Nie wiem, czy gdybym miała więcej miejsca i spokoju torebka wyszłaby ładniej, ale kto wie...
Mimo, że powstała dopiero wczoraj, to już ma dwie wersje. Pierwsza mi się nie podobała. Kwiat nie wyszedł taki jak chciałam. Spróbuję jeszcze kiedyś. Dziś jednak zmieniłam wersję na różaną.
Ale kiedy tak patrzę na ten listek, to korci mnie żeby zmienić różę na hortensję....
A co Wy na to?
Udało mi się też zrobić szydełkowe bolerko według wzoru z "Szydełkowych trendów" nr1/2013
Pozostała jeszcze obróbka, póki co zastanawiam się nad ściegiem.
Tyle na dziś.
Zaraz jedziemy odwiedzić znajomych. Chłopaki będą mogli się pobawić z kolegą.
Wrócą zmęczeni. Będzie można wieczorem wziąć do ręki robótkę.
Dziekuję za odwiedziny i miłe komentarze. Serwetka klockowa powstaje powoli. Jeszcze minie trochę czasu zanim uda mi się ją skończyć.
Zwłaszcza, że jeszcze nie znam ściegu, którym trzeba zrobić ostatnie okrążenie ;o)
Miłego majowego wypoczynku!
Zapisy na wiosenne kwiatki nadal trwają o
TUTAJ!
Do wygrania kopertówka z fiołkami, ale nie tylko. O tym jednak innym razem.
Dziś chcę Wam pokazać kilka nowych prac.
Nie wiem, jak będzie z produkcją następnych, bo Wojtek przestaje spać w dzień. W związku z tym ja wieczorami padam na twarz.
Mam nadzieję, że niebawem Staś zacznie się bawić z młodszym bratem, póki co próbują wspólnych zabaw, ale zwykle kończy się to płaczem Wojtusia.
Ale koniec narzekania, dziś mam dla Was znowu kilka fioletów i róż.
Po pierwsze zrobiłan nową broszkę filcową.
Tym razem róża...podoba się Wam?
Po drugie, zrobiłam sobie bluzeczkę na urodziny. Taką najprostrzą, można ją nosić albo na bluzkę
z żabotem....(która zresztą u mnie długo w szafie leżała)
albo na inną bluzeczkę ze sznurkowymi koralami
lub z broszką
.....
I jeszcze podusie na prezent i nie tylko
Jutro kolejne zajęcia z koronki klockowej.
Mam już przygotowany wzorek na śliczną serwetkę.
Może wezmę ze sobą aparat i jeśli się uda (tzn. pani Aneta pozwoli), to zrobię zdjęcie bardzo pomysłowych, ręcznie robionych klocków.
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze!
Pozdrawiam cieplutko!