Ostatnio brakuje mi kilku godzin w ciągu doby. Pewnie też tak macie.
Kazik jest bardzo towarzyski, a będzie jeszcze bardziej.
Właśnie zaczął się czołgać, więc dostaliśmy ćwiczenia na raczkowanie. A ze względu na jego dużą ruchliwość spodziewam się, że będę miała jeszcze mniej czasu ;o)
Teraz zajmuję się przygotowaniem mieszkania na nowy etap rozwojowy Kazika. Trzeba zamontować bramkę na schody, założyć zaślepki do kontaktów, no i zrobić roletę do okna. Kazik budzi się razem ze słoneczkiem, więc wstajemy baaaardzo wcześnie.
Może jak przyciemnimy nieco sypialnie uda się dospać do 7.00?
Pomimo trudności ze znalezieniem czasu coś udaje się uszyć.
Ale to wciąż nie wyczerpuje moich projektów.
Zeszyt z pomysłami czeka.
Tymczasem powstało troszkę czapeczek, kocyków, przytulanek i sukienek. Zdjęć prawie nie udało się zrobić...czasu brakło...
Koszulki chłopaków zyskały nowy charakter, zresztą wybór postaci trafny ;o)
Sukienka na Dzień Matki dla mojej Mamy
Sukienka dostępna
tutaj, rozmiar L
A na koniec trzy główne powody przewlekłego braku czasu ;o)
Lolek, Baziul i Bolek ;o)
Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.
W Wieliczce, przy ulicy Kościuszki 36 (obok Lidla) jest sklep Mama i Maluszek, w którym można kupić wspaniałe rzeczy.
Jest duży wybór smakołyków w dla maluszków. Nigdzie nie spotkałam takiego wyboru kaszek, zupek, deserków. Są pieluszki, kosmetyki i inne akcesoria dla mam i maluszków.
Jest miła Pani, która doradzi niedoświadczonej mamie.
Obok rzeczy dla mam i maluszków jest pracownia krawiecka, w której nie tylko można zamówić przeróbki krawieckie, ale także można kupić ładne ciuszki nie tylko dla mam.
Serdecznie zapraszam na zakupy!
Dzisiaj mała zapowiedź tego, co będę szyła w najbliższym czasie...
a będzie kolorowo...
Pogoda nas nie rozpieszcza, znowu dzieci chore - zapalenie oskrzeli. Mój kręgosłup też ostatnio kazał mi nieco odpocząć. Stąd małe opóźnienia. Dzisiaj skończyłam zamówioną sukienkę i naszyjnik z róż.
W pracowni czekają jeszcze dwie sukienki.
Trzeba jeszcze podłożyć dół i rękawki....i będą gotowe.
Niedługo być może będzie je też można kupić w sklepie stacjonarnym w Wieliczce,
ale o tym napiszę w osobnym poście.
Dzisiaj tylko prezentacja miętowej sukienki i naszyjnika z róż. Wszystko przygotowałam dla Agnieszki, mojej koleżanki, z którą studiowałam biologię.
Tak, tak...żeby szyć, czasem trzeba skończyć biologię ;o)
Ale to jeszcze nie najoryginalniejsze zajęcie po biologii. Jeden z naszych kolegów prowadził kurs nurkowania w Egipcie (!), też po biologii. Jak widać studia się przydają.
Wracając do sukienki, to powinna się dobrze nosić, bo nie tylko skaleczyłam na niej palec, ale nawet szyjąc ją złamałam igłę na swoim palcu ;o)
Aga, to dla Ciebie! Mam nadzieję, że Ci się podoba!
Sukienkę szyło się bardzo przyjemnie. Dzianina dresowa, jak najbardziej mi odpowiada.
Zmykam do maszyny, póki jeszcze mama jest u mnie i przypilnuje chłopaków.
Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa!
Wiosna właśnie stroi sobie żarty.
Mamy za oknem piękne słońce, po chwili śnieżycę i burzę, a zaraz po tym pojawia się tęcza.
Pogoda oszalała!
A moi synowie licytują się, który bardziej mnie kocha. Najbardziej podoba mi się stwierdzenie "kocham Cię jak stąd do Bogucic". ;o) W sumie i tak lepiej, że nie jak stąd do Krzyszkowic ;o)
Dla niewtajemniczonych - chodzi o dwie dzielnice Wieliczki, czyli blisko.
Korzystając z chwili, że Wojtuś zabawia Kazia prezentuję ostatnią robótkę.
Miałam pokazać, jak będzie więcej, ale co tam!
Oto sukienka z dresowej dzianiny w stokrotki rozmiar S.
Sukienka w rozmiarze sklepowego manekina - oczywiście nikogo nie obrażając.
Ale tak się składa, że na Mańce leży idealnie ;o)
Na sukience zakwitły stokrotki, zakwitły ponieważ jest wiosna i obiecałam, że właśnie taką wiosenną sukienkę wykonam.
Jak zwykle i do znudzenia, jest to sukienka dla karmiącej mamy.
A po Świętach pewnie znowu wrócę do dziecięcych zabawek. Może uda mi się skończyć super matę edukacyjną dla Kazia. Zdecydowanie muszę szybciej ją uszyć, bo Kazik bardzo chce już siadać ;o)
Dziękuję za odwiedziny i komentarze!
Idzie nowe...
To znaczy, że czasem warto pójść na dłuższy spacer z maluszkiem. A już zupełnie warto uśmiechać się do ludzi i z nimi rozmawiać. Okazuje się wówczas, że efekty mojej pracy podobają się i to bardzo.
Co z tego wyniknie, to jeszcze zobaczymy, plany są, rozmowy są...
Po wczorajszym dniu widzę, że idzie nowe...
A dzisiaj całkiem nowe kocyki-przytulanki:
Jak Wam się podobają?
Pozdrawiam i dziękuję za komentarze.