podaj dalej...może byc fajna zabawa...

Wyjeżdżam popołudniu, więc mam jeszcze czas na zaproponowanie Wam zabawy. Wpisałam się u A-ARACHNE, a skoro warunkiem jest zorganizowanie tego samego u siebie, no to proszę. Nagrodę wyślę trzem pierwszym osobom...




A teraz pora na regulamin zabawy:

1. Musisz mieć własnego bloga
2. Pierwsze 3 osoby, które pod tym wpisem umieszczą komentarze dostaną ode mnie mały ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni 
3. Ty organizujesz taką samą zabawę u siebie i dajesz szansę 3 kolejnym osobom na prezent u siebie
4. Każdy blogowicz może 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie

Zapraszam osoby zainteresowane ;o)


bo ja nie pracuję...czyli o nowych pomysłach i nauce parkowania...

...już kiedyś pisałam o "nicnierobieniu"...teraz mi się przypomniało, bo znów usłyszałam mój ukochany tekst "bo Ty nie pracujesz", albo "bo Ty siedzisz w domu"...tym razem na spotkaniu z koleżankami też mamami, ale pracującymi...hm...ja mam to szczęście, że mogę być na urlopie wychowawczym...nie każda mama może...

Okazuje się, że w moim "nieróbstwie" pewnie będę musiała wygospodarować jeszcze trochę czasu. Uspokajam tych co patrząc na tempo powstawania nowych prac myślą, że nie sypiam. Otóż sypiam i nawet się wysypiam, bo Staś zwykle wstaje koło 8:30...to i ja wcześniej nie wstaję.
A teraz do rzeczy, dostałam propozycję poprowadzenia warsztatów w domu seniora.  To dość duże wyzwanie, sama nie wiem, czy mam aż na tyle umiejętności.  Spróbuję coś zaplanować i przedstawię propozycję, najwyżej się nie spodoba.
No i wciąż powstają w mojej głowie nowe pomysły. Jednym z nich jest powrót do robienia makijaży. Tak sobie dorabiałam na studiach i miałam trochę zadowolonych klientek, więc spodziewajcie się za jakiś czas nowego, makijażowego bloga...kuferek z kosmetykami powoli się wypełnia...

Ale zanim zacznę malować, to muszę skończyć z prawkiem. Oj, nie będę pisać o moich postępach, bo już sama nie wiem- raz jest dobrze, później znowu źle. Póki co mam problem, bo nie rozpoznaję marek samochodów, no i nie wiem co znaczy "zaparkuj między fordem a oplem". Pomyślałam, że dobrym pomysłem byłoby, gdyby instruktor mówił "zaparkuj między żółtym a zielonym"...no i niby powinno zadziałać...tylko...faceci nie widzą kolorów!
I później wychodzą takie kwiatki, że nieświadom powagi sytuacji człowiek siedzi sobie na parkingu w samochodzie, po stronie pasażera, ma otarte drzwi i nogi wystawione na zewnątrz., pali papierosa...a tu ni z gruszki ni z pietruszki pakuje mu się "ELKA"...no bo instruktor chciał "za grafitowym, a przed srebrnym". Szczęście, że ów człowiek miał refleks...bo mógłby nie mieć nóg, a co gorsza stracić drzwi od samochodu! Sama byłam zdziwiona, że mam się tam wcisnąć, między te dwa auta. Jak się okazało, nie każdy widzi grafit tam gdzie jest ciemna zieleń...:o) hm...widać rady nie ma...trzeba się dokładnie dopytywać. Ciekawe, czy przez brak znajomości marek samochodów można egzamin oblać?
Przy okazji pozdrawiam Instruktora ;o) bo podobno tu kiedyś zaglądnął...
Odpoczniecie ode mnie przez weekend majowy...i pewnie też troszkę po nim, bo jutro wyjeżdżam na rekolekcje, więc nie będę miała internetu, ani robótek ze sobą.  Wszystkim życzę miłego odpoczynku i pięknej pogody...




I dziś kilka prac, właściwie ich już nie mam....


Zamówione kolczyki..


zamówione korale...


obróżka dla Gosi...


i kolejna zabawa z filcem...wciąż szukam ostatecznej wersji tego co zrobię z filcowych kulek i nie tylko...



Bawełna

Obiecałam Wam korale Moniki i oto one! Zupełnie bawełniane. Ciekawe, oryginalne, ładne!






Eumycha filcuje...

Wreszcie udało mi się pójść na warsztaty filcowania. Nie spodziewajcie się po mnie cudów, bo warsztaty był dla początkujących. Kilka prac z filcem już powstało, póki co to głównie szydełkowe kwiatki łączone z filcowymi kulka

Moje pierwsze filcowe kulki

filc i szydełko...



Mam dla Was też zdjęcia najnowszych prac Moniki, nie spodziewacie się takich...ale zobaczycie je w kolejnym poście ;o)

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze....tak sobie myślę, że chyba zbliża się pora na CANDY ;o)

i po wymianie

Dziś już mogę  się pochwalić co dostałam i co zrobiłam na wymianę "gram w zielone"


Na początek prezent, który ja dostałam od Bernadki. Dziękuję,  bardzo wygodna kamizelka, nie miałam nic do popielatych spodni, ani spódnic...już mam! ;o)

A teraz prezenty, które wykotnałam dla Agnieszki, cieszę się że przypadły jej do gustu (przynajmniej tak twierdzi) ;o)


...bo kto powiedział, że kolczyki i naszyjnik nie mogą być w komplecie z torebką.... ;o)


...bo Agnieszka lubi fiolety...

...i karteczka być musiała...


Fajne te wymiankowe zabawy. Przygotowywanie niespodzianki to przyjemność i świetna zabawa. Później to oczekiwanie na reakcje obdarowanej osoby. Ostatnio marzyła mi się kamizela, sama nie wiedziałam jaka...teraz już wiem, bo właśnie taką dostałam od Bernadki -ciekawe, czy ona umie czytać w myślach?




...ponieważ często daję coś na deser...to i tym razem...
...na  deser...
marzenie o lecie...


OBSERWUJĄ