I znowu gorąco

U nas dziś bardzo gorąco. Rano udało  mi się pojechać z chłopakami po zakupy.  Tym razem nie obiadowe, ale bardziej "naukowe". Staś ma wiele wielkich pasji. Jedną z nich opisywałam jakiś czas temu. 
Teraz przyszła kolej na cyferki - liczy już do ponad 200. I zegary- mimo, że 4 lata skończy w listopadzie zna się na zegarze, literki też go interesują. A ostatnio pasjonuje się pogodą. Kiedy zaczął zadawać pytania skąd wieje wiatr, dlaczego czasem jest ciepło, a czasem zimno mimo, że jest lato - postanowiłam kupić globus.
Bo jakoś trzeba wytłumaczyć skąd idzie do nas ciepłe, a skąd zimne powietrze....
A ponieważ oprócz pytań o pogodę słyszę ciągle "a ile jest 3 dodać 2?" albo coś w tym stylu - kupiliśmy także liczydło. Teraz Staś siedzi na podłodze i przekłada kuleczki  i liczy - ja mam chwilę spokoju, zwłaszcza że Wojtek zasnął.
Przy okazji zakupów naukowych kupiłam kilka drobiazgów na jutrzejszy Otwarty Plener Artystyczny, o którym pisałam wcześniej.
W ubiegłą sobotę dzieci mogły przyglądać się filcowaniu na mokro, a nawet spróbować zrobić filcową kulkę lub kwiatka.
Jutro planuję troszkę wycinania i klejenia. Spróbuję zrobić z nimi kilka karteczek.
Zdjęcia z poprzedniego pleneru można obejrzeć TUTAJ
Jutro wezmę aparat i sama też zrobię kilka fotek, to będą w następnym poście.

Niebawem pokażę nowy sweterek, który robię na zamówienie.
Dzisiaj natomiast zdjęcia prezentowanej wcześniej chusty na modelce, którą jest Asia,
Asi pięknie w tej chuście...gdyby ktoś jeszcze chciał podobną to proszę pisać.


A gdyby ktoś zapragnął mieć szarą tunikę z poprzedniego posta to można ją kupić o TU
albo TU

Tyle na dzisiaj. Pracy przede mną sporo, ale póki co idę się napić kawy mrożonej.


Właściwie to nie wiem o czym pisać...

Zupełnie nie wiem o czym pisać. Jakoś ostatnio ciężko się zebrać i usiąść do przy komputerze.
Wszystko wydaje się takie banalne i niepotrzebne. Wydawało mi się, że jak przetrwamy pogrzeb Taty, to jakoś to będzie. Przecież od dłuższego czasu chorował i bardzo cierpiał. Nie miał nawet siły rozmawiać, wiedzieliśmy, że choroba postępuje bardzo szybko i nie ma ratunku.
Jednak dopiero teraz przychodzą chwilę, kiedy człowiek musi się pogodzić z tym, że nie można go już zapytać o radę. Kiedy okazuje się, że ludzie, którym za życia zaufał nie byli godni tego zaufania.
Nie był łatwowiernym człowiekiem, zwykle trafnie oceniał komu można ufać. 
W domu rodziców  rzeczy Taty wciąż leżą tak, jakby wyszedł na chwilę i miał zaraz wrócić...
Wiem, że jest przy nas i pewnie jak widzi, że płaczę to pewnie znowu się denerwuje, ale tak jak zawsze, z przymróżeniem oka.

........................................................................................

 A u nas w mieszkaniu malowanie. Na szczęście poszło szybko i sprawnie. We wtorek zaczęte, wczoraj już posprzątane i jesteśmy z powrotem w domu.
Wszystkie pomieszczenia odświeżone, została jeszcze klatka schodowa.
................................................................

W ramach radzenia sobie z emocjami powstały takie prace:
pierwsza jeszcze na początku lipca:


 dwie pozostałe są całkiem świeżutkie:



Wszystkim zaglądującym i komentującym dziękuję za to, że jesteście i za wszelkie słowa wsparcia.




Nowa inicjatywa

Odkąd jestem na wychowawczym wciąż brakuje mi jakiejś  aktywności w społeczeństwie. 
Wiecie, że nie siedzę bezczynnie.
 Miałam takie marzenie, żeby stworzyć miejsce dla mam, gdzie by mogły się spotkać na "darciu pierza". Żeby w tym miejscu mogły spędzić twórczo czas, a dzieci w tym czasie byłyby zajęte zabawą.
Wyobraźcie sobie, że wczoraj dowiedziałam się od mamy o pomyśle na wartszaty artystyczne w dzielnicy, w której mieszkam. Pojechałam tam dzisiaj zapytać, o co dokładnie chodzi...i dowiedziałam się, że paniom które chcą to zorganizować kiełkuje w głowie podobny pomysł. 
Póki co w planach jest cotygodniowe twórcze spędzanie czasu w każdą sobotę, aż do końca sierpnia, a 7 września przy okazji dni Krzyszkowic (ale tych w Wieliczce) wystawa prac.
A co z tego się wykluje, to się zobaczy.
Okazuje się, że ludzi twórczych i utalentowanych w okolicy nie brakuje, tylko trzeba ich zebrać.
Zatem od przyszłej soboty planuję zabierać swoje "przydasię" i spędzać godziny od 10-14 w twórczym towarzystwie.
Kto może przyjść?
Praktycznie każdy, kto chce spędzić twórczo czas, przy okazji pochwalić się swoimi umiejętnościami, talentem, albo czegoś ciekawego się nauczyć.
A może mama, która chętnie odpocznie od codziennych obowiązków?
Zapowiada się ciekawie. 

Dziś na przykład Pani Iwona malowała kwiaty, a Szymon robił zdjęcia niesamowitym zabytkowym aparatem - o takim jak na zdjęciu. W dodatku wywołuje je na szkle techniką mokrego kolodionu, znaną w XIX wieku (o ile czegoś nie pomieszałam)
hm....może uda się poprosić Szymona o portret taki w stylu retro?
Ciekawe, czy ktoś rozpoznałby mnie na wystawie ;o)

 Kto będzie za tydzień?
To też zależy od Was?
Każdy może przyjść.
Miejsce: "Dom Ludowy" w Wieliczce - Krzyszkowicach

Pomysł mi się bardzo podoba i plan na następną sobotę zrobiony.


Dziękuję Wam bardzo za słowa wsparcia i modlitwy o zdrowie dla mojego Taty.
Tata zmarł wczoraj w nocy. 
Po ludzku jest smutno bardzo, pusto i trudno się przyzwyczaić do słowa "był".
Ale dla nas to nie koniec, wierzymy w życie wieczne. 
Ostatnie słowa  mojego Taty to była modlitwa.
I Was proszę o modlitwę za niego.
 


 

Post artystyczno-krawiecki

Zanim jednak będzie artystycznie, to pochwalę się, że pożyczyłam sobie manekina od kuzynki, teraz będzie mi służył jako model do moich szyciowych prób. Co prawda mam nieco więcej tu i tam niż ten manekin, ale zawsze można dodać ten centymetr czy dwa.
Tak zrobiłam przy tej sukience, którą właśnie skończyłam.
Wam pewnie się spodoba, ale wiem że po wyjściu w niej z domu krytykę uslyszę ;o)
Dobrze, jak to jest krytyka konstruktywna i jeszcze z radą, co poprawić następnym razem.
Ale dość gadania, oto sukienka, żeby było nieco ciekawiej zawiązałam kokardkę z tasiemki.

I jak Wam się podoba?
To pewnie na jakiś czas ostatnia uszyta rzecz. W końcu trzeba zgromadzić nowe materiały do nauki szycia.
 Za to nazbierało mi się pomysłów na szydełko i druty - trzeba je realizować.
Chusta z poprzedniego posta już poleciała do nowej właścicielki, mam nadzieję, że będzie zadowolona (właścicielka, nie chusta ;o) ).
 Może zobaczymy kiedyś jak chusta wygląda na ludziu, póki co roboczo na manekinie:





A na deser, zamiast lodów dla Was chłodzące, a może nawet mrożące krew w żyłach  dzieło Stasia, który prosił, żebym pokazała jego obrazek pt "burza i deszcz".
Miłego oglądania!



Pastele na lato i nie tylko

Dzisiaj pochwalę się skończoną robótką. W kolorze jak najbardziej na czasie Ponoć przecież w tym sezonie nosi się pastele. Robótka robiona według wzoru pt "widzimisię", czyli kompletnie bez schematu. Zatem pomysł jak najbardziej własny ;o). Efekt mi się podoba. Uzupełnienie stanowi filcowy kwiatek. Chusta jest wielofunkcyjna, można jej użyć jako narzutki na letnią sukienkę, jesienią i zimą jako szalika....i pewnie jeszcze znajdzie inne zastosowania. Wykonana jest z Kalinki (czyli wiskoza i anilana), w dwóch odcieniach pastelowego błękitu. 






A skoro jesteśmy przy pastelach, to wróce do mojej sukienki z poprzedniego posta. 
Wyobraźcie sobie, że przeglądając "Twój Styl" trafiłam na bardzo podobną sukienkę z broszką.
:o)

 zdjęcie pochodzi z czasopisma "Twój Styl" z lipca 2012r


Trzymajcie się!
I nie dajcie się upałom!
Ja mam chwilę odpoczynku, Wojtuś śpi, a Staś pojechał z moim bratem na wycieczkę.


Dziękuję za odwiedziny i wszelkie słowa wsparcia i modlitwę w intencji Taty.
Tata dzielnie znosi upały, choć wyobrażam sobie, że leżącemu choremu musi być bardzo ciężko przy tych temperaturach.





OBSERWUJĄ